fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Lech tylko remisuje z Legią w Poznaniu. Jest liderem w tabeli

Lech Poznań przeważał, ale nie przekładało się to na zbyt wiele sytuacji bramkowych. Ostatecznie „Kolejorz” tylko zremisował na swoim boisku z Legią Warszawa. Remis pozwolił, przynajmniej na jeden dzień, awansować na pozycję lidera.

Legia Warszawa jest aktualnym mistrzem Polski, ale obecny sezon to dla niej wielkie rozczarowanie. Warszawiacy co prawda zaprezentowali się nieźle w europejskich pucharach, ale w lidze notowali kolejne porażki. Efektem tego było spędzenie przerwy zimowej w strefie spadkowej.
W ostatnich spotkaniach warszawiacy prezentowali się już nieco lepiej w lidze, ale odpali z Pucharu Polski. Ich szansę na grę w europejskich pucharach w przyszłym sezonie są już minimalne.

„Kolejorz” ostatnio punktuje nieco lepiej, niż na początku 2022 roku i walczy o mistrzostwo Polski. Dodatkowo w środku tygodnia lechici zapewnili sobie awans do finału Pucharu Polski. Przed obecną kolejką poznaniacy zajmowali trzecie miejsce w tabeli, ze stratą zaledwie punktu do lidera, którym była Pogoń Szczecin. Wczoraj jednak drużyna ze Szczecina niespodziewanie przegrała na własnym boisku z Wisłą Płock, co było doskonalą szansą dla Lecha na powrót na szczyt tabeli.

I Lech od początku spotkania na Legię się rzucił. Ogromna przewaga w posiadaniu piłki nie przekładała się natomiast na sytuacje bramkowe. Wszystkie szanse, które „Kolejorz” miał, były stwarzane po stałych fragmentach gry. I to właśnie po jednym z nich padła jedyna bramka dla poznaniaków.

Dośrodkowanie w pole karne Legii z rzutu wolnego, ładne zgranie piłki głową przez Kownackiego do Satki. Obrońca Lecha ładnym uderzeniem wyprowadził poznaniaków na prowadzenie. Wydawało się, że mecz jest pod kontrolą. Legia głównie się broniła, nie stwarzała sobie sytuacji bramkowych. I wtedy to goście mieli stały fragment gry. Josue doskonale dograł do Lopesa, a ten jeszcze lepiej uderzył głową. Bramkarz „Kolejorza” mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.

Druga połowa to zdecydowanie mniej emocji. Pod bramkami obu zespołów przez większą część czasu nie działo się nic. To co najciekawsze zdarzyło się w doliczonym czasie gry. Najpierw za faul na Ba Loua z boiska został wyrzucony Charatin. Po chwili z rzutu wolnego bardzo groźnie uderzał Kvekveskiri. Wynik jednak już nie uległ zmianie.

„Kolejorz” przegonił w tabeli Pogoń Szczecin i obecnie zajmuje pierwsze miejsce. Żeby jednak je zachować, Raków Częstochowa musi jutro przegrać mecz ze Śląskiem Wrocław. Każdy inny wynik sprawi, że to zespół z Częstochowy będzie na czele tabeli.