Lech Poznań fot. Wojtek Lesiewicz

Lech Poznań – Warta Poznań 1:0. Mecz nie powalił na kolana

Spotkanie nie zachwyciło ani tempem, ani poziomem i najwięcej emocji dostarczył ostatni kwadrans tego meczu. I mimo wyniku trzeba powiedzieć, że oba zespoły reprezentowały podobny poziom w tym, meczu.

Początek spotkania wyglądał bardzo obiecująco dla Warty. Zieloni zdecydowanie chcieli pokazać, że nie boją się utytułowanego rywala i zamierzają walczyć o zwycięstwo. Jednak atak Kuzimskiego w 3. minucie i Trałki w 5. minucie nie stanowiły zagrożenia dla bramki Filipa Bednarka.

Nie zniechęciło to jednak Zielonych – w 8. minucie spróbował szczęścia Michał Jakóbowski, ale powstrzymał go Thomas Rogne. Gdyby nie ten ślizg kapitana Kolejorza – kto wie, czy nie padłby już wtedy pierwszy gol.

W 12. minucie rzut rożny dla Lecha, strzela Dani Ramirez – niestety, zbyt słabo, by pokonać Adriana Lisa. Kilka minut później podobna sytuacja z rzutem rożnym dla Warty: zbyt słaby strzał, by pokonać Filipa Bednarka.

W 25. minucie bramkę Warty próbował zaatakować Jan Sykora. Próbował – bo strzał był niecelny. Ale dwie minuty później Ramirezowi udało się to, co nie udało się Sykorze – dostał piłkę od Ishaka, strzelił i trafił wprost do bramki Zielonych! Niestety, długo nie cieszył się z tego gola, bo bardzo szybko okazało się, że był na spalonym.

Spalone wydawały się dominującym elementem tej pierwszej połowy i było ich znacznie więcej niż strzałów na bramkę. W tej sytuacji nic dziwnego, że pierwsza połowa meczu zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa zaczęła się kolejnymi niecelnymi atakami: Michała Skórasia na bramkę Warty i Jana Sykory – na bramkę Lecha. Interwencja w obu przypadkach nie wymagała od bramkarzy specjalnego wysiłku.

Po 12. minutach drugiej połowy trener Żuraw zdecydował się na zmiany, i to od razu dwie: za Sykorę wszedł Kamiński, a za Marchwińskiego – Tiba. Czyżby trener chciał przyspieszyć tempo? Byłoby to z korzyścią dla spotkania, które jak dotąd nie porywa ani tempem ani spektakularnymi akcjami.

W 65. minucie kolejne zmiany: w Warcie Rodriguez wchodzi za Jakóbowskiego, a Czyżycki za Janickiego. W Lechu natomiast schodzi Skóraś, wchodzi Awwad.

W 73. minucie Jaroch zmienił Kuzimskiego. W 74. minucie Ławniczak przejął piłkę i uderzył głową wprost do bramki – jednak Bednarek był czujny i nie dał się zaskoczyć. Piłka wylądowała w jego rękach, nie w siatce, a Warta nie zdobyła upragnionego gola. 4 minuty później Lech zdobył rzut wolny – strzelał Moder, ale trafił w mur.

I mamy kolejne zmiany: Puchacz schodzi z boiska i zmienia go Kravets, a za Ishaka wchodzi Kaczarawa. Jednak nowi zawodnicy niewiele zmieniają na boisku. Co prawda Jaroch próbował przeprowadzić samotny atak na bramkę Bednarka – ale bez powodzenia.

W 85. minucie wreszcie coś się zaczyna dziać: Niko Kaczarawa przejmuje piłkę i strzela wprost do bramki Warty – ale Lis genialnie broni nogami. Pokonać bramkarza Warty próbował też Alan Czerwiński, ale i jemu się nie udało, Lis wypiąstkował piłkę poza pole karne. Dwie świetne interwencje Lisa to jedne z niewielu akcji w tym meczu zasługujących na uwagę.

W 91. minucie rzut karny dla Lecha – to wymarzona okazja do zmiany wyniku meczu, której Lech nie marnuje. Jakub Moder trafia bezbłędnie do bramki, ale dosłownie po rękach Adriana Lisa! Bramkarz Warty miał piłkę w rękach, ale bomba Modera była tak silna, że nie był w stanie wybić tej piłki.

I tym wynikiem kończy się to spotkanie – Lech Poznań wygrywa z Wartą Poznań 1:0. Czy zasłużenie? Można mieć wątpliwości.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze