Lech Poznań: tylko remis, Steinbors ratuje Arkę

Lech Poznań remisuje na własnym stadionie z Arką Gdynia 1:1 po bardzo emocjonującym meczu. “Kolejorz” w drugiej połowie stworzył sobie mnóstwo okazji do zdobycia gola, ale Pavel Steinbors był w niesamowitej formie i nie pozwolił, by gospodarze zwyciężyli w tym spotkaniu. Bramkę dla Arki zdobył Serrarens, za to dla Lecha po rzucie rożnym Lubomir Satka.

– Dla mnie ważne jest to, że nie przegraliśmy kolejnego meczu. W dość takim trudnym momencie, bo faktycznie, zagraliśmy trochę słabiej, ale walczyliśmy do końca i udało się wyrwać ten punkt. Widać, że nie jesteśmy jeszcze tak mocnym zespołem, żeby z każdym przeciwnikiem dyktować warunki. W czwartek będziemy walczyć o trzy punkty i spokojne święta. Naszym celem jest zwycięstwo – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej trener Lecha Poznań, Dariusz Żuraw.

Lechici chcieli mieć spokojnie święta, więc w meczu przyjaźni chcieli za wszelką cenę zdobyć trzy punkty. Nie było to łatwe, bo Arka chce uciec przed miejscem gwarantującym spadek z PKO Ekstraklasy, więc zapowiadał się bardzo ciekawy pojedynek. Podopieczni Dariusza Żurawia przypominali niestety od pierwszych minut bardziej ten zespół z meczu ze Śląskiem Wrocław, aniżeli ten, który wygrywał we wcześniejszych kolejkach ligowych czy meczach pucharowych. Wolny, bardzo ospały i bez żadnego pomysłu, jak zaskoczyć defensywę swoich przeciwników. W czwartej minucie bardzo ładnie rozegrał Jóźwiak z Jevticiem, jednak Szwajcar został w ostatnim momencie zablokowany w dogodnej sytuacji. Przez długi okres czasu na murawie nie działo się nic godne odnotowania. Arka cierpliwie czekała na swojej połowie, za to Lech próbował rozgrywania piłki od swojego bramkarza. Goście byli na to przygotowani i agresywnie atakowali już w polu karnym Lecha Poznań, przez co defensorzy czy nawet bramkarz zmuszany był do wybicia piłki i ostatecznie jej straty na rzecz rywali. W dwudziestej czwartej minucie oko w oko ze Steinborsem wychodził Tymoteusz Puchacz, ale w ostatnim momencie był pociągany za koszulkę i z czerwoną kartką wyleciał Damian Zbozień. Wydawało się, że od tego momentu to gospodarze przejmą inicjatywę, ale na nieszczęści sympatyków “Kolejorza” widocznej różnicy na boisku widać nie było. Co więcej, na chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę to Arka zdobyła gola, a konkretnie Serrarens, który wykorzystał idealne podanie od Młyńskiego i po długiej przerwie bez zdobycia gola wreszcie przełamał się na boiskach PKO Ekstraklasy, pokonując Mickeya van der Harta.

Po rozpoczęciu drugiej połowy gry idealną okazję do pokonania Steinborsa miał Gytkjaer, do którego podawał Puchacz, jednak Duńczyk ostatecznie nie zdążył dobrze uderzyć piłki i pokonać broniącego Pavla Steinborsa. Kilka minut później po błędzie Jakuba Modera na bramkę Harta uderzał Nalepa, ale uderzył minimalnie nad poprzeczką. Po rzucie rożnym i po dość dużym zamieszaniu gola wyrównującego strzelił Lubomir Satka. Lechici stwarzali sobie mnóstwo okazji do zdobycia gola, ale na posterunku czujnie był Pavel Steinbors, którego niestety nie udało się pokonać do końcowego gwizdka i lechici remisują drugi mecz z rzędu, kontynuując passę siedmiu meczów bez porażki.

Dodaj komentarz

avatar