Lech Poznań remisuje w Gruzji. O samym meczu lepiej zapomnieć

Poznań Stadion Miejski fot. Sławek Wąchała

Po słabej grze Lech Poznań zremisował na wyjeździe z Dinamo Batumi 1:1. Dzięki wygranej w pierwszym spotkaniu „Kolejorz” awansował do kolejnej rundy eliminacji Ligi Konferencji.

Od początku nowego sezonu poznaniacy spisują się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Po dość szczęśliwej wygranej z Karabachem Agdam w pierwszym meczu eliminacji do Ligi Mistrzów, „Kolejorz” przegrał mecze z Rakowem Częstochowa, rewanż z Karabachem oraz spotkanie ze Stalą Mielec. Kibice Lecha mogli mieć jednak nadzieję, że pierwszy mecz z Dinamo Batumi, który ich zespół wysoko wygrał aż 5:0, oznacza powrót na właściwe tory.

I po rewanżu naprawdę ciężko napisać coś pozytywnego o grze „Kolejorza”… Lechici byli wypoczęci, ponieważ w weekend nie rozegrali swojego spotkania ligowego. Mimo to od początku spotkania rewanżowego z Dinamo wydawali się być zadowoleni z rezultatu i właściwie ograniczali się do obrony. Rywal miał przewagę w posiadaniu piłki, ale nie potrafił stworzyć sobie dogodnych okazji na zdobycie bramek. W efekcie – pierwsza połowa jest właściwie do zapomnienia.

Dinamo grało wysoko i próbowało kreować grę. Lech miał problem nawet ze skutecznym wyprowadzeniem kontrataków. Słabo funkcjonowały skrzydła poznaniaków (Skóraś wyglądał nieco lepiej niż Velde), Amaral cały czas prezentuje się znacznie gorzej niż w poprzednim sezonie, a w ataku Ishaka próbował zastąpić Szymczak. Ciężko jednak napisać coś pozytywnego o jego występie…

Od 64′ minuty gospodarze prowadzili. Dośrodkowanie w pole karne na bramkę zamienił Vatsadze, który wyprzedził walczącego z nim o piłkę Satkę i nie dał szans Rudko (całkiem niezły występ bramkarza Lecha). Dwanaście minut później wyrównał wprowadzony na boisku w drugiej części gry Czerwiński, który doskonałym strzałem z dystansu nie dał większych szans bramkarzowi rywali.

W kolejnej rundzie eliminacji do Ligi Konferencji Lech Poznań zmierzy się z Vikingur Reykjavik.

Podziel się: