Lech Poznań trening fot. P. Szyszka Lech Poznań

Lech Poznań – Raków Częstochowa: Świetny i trzymający w napięciu mecz

Remisem 3:3 zakończyło się spotkanie Kolejorza z Rakowem Częstochowa przy Bułgarskiej. Wynik zasłużony, bo oba zespoły walczyły ze wszystkich sił – i dzięki temu kibice mogli oglądać porywające widowisko.

Lech rozpoczął to spotkanie ofensywą: Pedro Tiba oddał strzał z dalszej odległości, ale piłka upadła dość daleko od bramki przeciwnika. W 7. minucie znów Ishak spróbował pokonać bramkarza gości – ale jego strzał także w sporej odległości minął bramkę Rakowa. Dwie minuty później także Moder strzelił z dystansu – niestety, też niecelnie. Sporo tych niedokładności można było naliczyć na początku tego spotkania – zresztą nie tylko u lechitów. Oba zespoły grały dość nerwowo i nieprecyzyjnie.

W 16. minucie pada pierwszy gol w tym spotkaniu – niestety, nie dla Kolejorza. Marcin Cebula podał do Ivi Lopeza, a ten świetnym strzałem wpakował piłkę prosto do bramki Lecha Poznań. Po chwili Lopez podał z kolei do Cebuli i ten zawodnik strzelił – na szczęście Bednarek obronił strzał.

Jednak sytuacja pod bramką gospodarzy robiła się coraz trudniejsza. W 23. minucie Ivi Lopez kolejny raz spróbował spróbował pokonać Bednarka – ale poznański bramkarz ponownie popisał się piękną i skuteczną interwencją. Nie udało się go też pokonać Zawadzie, który chwilę później strzelił głową. Lech się dobrze broni, ale dlaczego to jest wyłącznie obrona, a nie atak?

W 26. minucie Satka, po podaniu Ramireza, próbował pokonać bramkarza Rakowa, jednak fatalnie spudłował. Chwilę później Puchacz zagrał do Ishaka, ale Szwed nie był w stanie oddać celnego strzału na bramkę.

Za to w 31. minucie udała się ta sztuka Oskarowi Zawadzie, który podwyższył wynik spotkania na 0:2 dla Rakowa. Zawodnik dostał piłkę od Cebuli i precyzyjnie zamknął akcję, umieszczając piłkę w bramce poznaniaków.

Na szczęście dwie minuty później Skóraś dośrodkował z prawej strony boiska do tym razem niepilnowanego Ishaka, a ten mocnym strzałem pokonał bramkarza Rakowa. Mamy 1:2 dla Rakowa.

Niewiele brakowało, by ta połowa zakończyła się wynikiem 1:3. W 40. minucie Lopez zagrał do Zawady, ale ten, strzelając pod ostrym kątem, nie był w stanie pokonać Bednarka i piłka nie trafiła do siatki.  Pierwsza, ciekawa i na dobrym poziomie, połowa spotkania kończy się wynikiem 1:2 dla Rakowa, który zdecydowanie zasłużył na ten wynik.

W przerwie kibice Lecha zadawali sobie pytanie, czy zespół pozbiera się w drugiej połowie i strzeli kolejne gole. Odpowiedź dostali już w 48. minucie spotkania: Moder strzela z rzutu karnego i mamy 2:2 na stadionie przy Bułgarskiej. Ale to tylko wyrównanie, a fani zespołu grającego w Lidze Europy mają ochotę na więcej – i dostają to. W 51. minucie Dani Ramirez dostał podanie z lewej strony boiska, ruszył w stronę bramki przeciwnika i wpakował piłkę w sam jej środek. Lech prowadzi 3:2!

Raków nie poddaje się, ale jak na razie linia obrony Lecha jest dla niego nie do przejścia. W 58. minucie próbuje szczęścia Niewulis, ale pudłuje, w 63. minucie – Ivi Lopez, ale tu piłkę wyłapuje czujny Bednarek. W 70. minucie indywidualna akcja Zawady, ale jemu także nie udało się pokonać Bednarka.

Lechici nie pozostają bezczynni – starają się odciągnąć zawodników Rakowa od swojej bramki. W 78. minucie Kolejorz rusza z kontrą: Moder podał do Ramireza przed polem karnym gości, ale zanim Hiszpan zdążył strzelić – stracił piłkę.

Raków nie rezygnuje: w 85. minucie Bednarek z wielkim trudem wybronił strzał Gutkovskisa po ładnej akcji indywidualnej tej zawodnika. W 88. minucie strzelił głową Piątkowski, ale na szczęście niecelnie.

Gdy już wydawało się, że wynik meczu nie ulegnie zmianie – w 92. minucie Szelągowski w indywidualnej akcji przeszedł połowę boiska, zwinnie minął rywali, wszedł na pole karne, strzelił – i trafił! W ten sposób ten trzymający od początku do końca w napięciu mecz kończy się zasłużonym remisem 3:3.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze