Poznań Stadion Miejski fot. Sławek Wąchała

Lech nie zwalnia! Kolejne wysokie zwycięstwo

Lech Poznań rozbił przy Bułgarskiej kolejnego rywala. Tym razem ofiarą poznaniaków byli piłkarze Wisły Płock, którzy przegrali 4:1!

Piłkarze Macieja Skorży byli zdecydowanym faworytem tego meczu. Są obecnie liderem ekstraklasy, a w ostatniej kolejce pokonali w Warszawie Legię. Wisła Płock nie wydawała się zbyt wymagającym rywalem – przed meczem zajmowała trzynastą pozycję w tabeli. Co ostrożniejsi ostrzegali natomiast przed możliwym popadaniem w samozadowolenie po ostatnich zwycięstwach.

Mecz dla Lecha ułożył się świetnie. Już w ’14 minucie “Kolejorz” wyszedł na prowadzenie. Salomon świetnie odnalazł się w polu karnym, wygrał walkę “fizyczną” z jednym z obrońców Wisły i pokonał Kamińskiego. Warto zauważyć, że w tej sytuacji obrońca Lecha do dośrodkowania nawet nie wyskoczył, a i tak udało mu się trafić głową do bramki rywali.

Szczęście trwało chwilę… Rzut z autu w pole karne poznaniaków i po chwili zrobiło się 1:1. Obrońcy Lecha prawdopodobnie próbowali złapać Lagatora na spalonym. Nie udało się, a obrońca Wisły pokonał Filipa Bednarka. Poznaniacy próbowali i mieli kolejne sytuacje (groźny strzał Kamińskiego, słupek Ba Loua), ale wynik do przerwy już się nie zmienił. Trzeba też przyznać, że piłkarze Skorży w tym meczu nie mieli takiej przewagi do jakiej przyzwyczaili w poprzednich spotkaniach.

Z tego też powodu wiele osób spodziewało się zmian od początku drugiej połowy. Tych nie było, ale… coś się zmieniło. Nie wiem jak Skorża motywuje piłkarzy, ale cokolwiek powiedział w przerwie to podziałało. Lech znowu grał świetnie, momentami sprawiając że Wisła miała problem z wyjściem z własnej połowy. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Ishak poszedł do piłki, którą pewnie wielu uznało za straconą. Udało mu się ją dośrodkować tuż sprzed linii końcowej, dość słabo piłkę wybijał Lagator, a Murawski (który w tym meczu wystąpił od początku) pewnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce.

Ta bramka uspokoiła poznaniaków, którzy złapali swój luz i po chwili powiększyli swoje prowadzenie. Kamiński wpadł w pole karne, jednym zwodem minął rywala i pewnym uderzeniem umieścił piłkę w bramce. Przed końcem meczu gości dobił jeszcze Amaral, którzy wykorzystał olbrzymi błąd zawodników Wisły, przejął piłkę i pobiegł na bramkę gości. Zakończenie akcji było perfekcyjne i Lech może się cieszyć z kolejnego efektownego zwycięstwa.

Zwycięstwa, które sprawia, że “Kolejorz” po tej kolejce dalej będzie liderem naszej ligi.

5 3 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze