Lech - Cracovia fot. Wojtek Lesiewicz

Lech coraz bliżej dna. Tylko remis w Poznaniu

Lech Poznań bezbramkowo zremisował na własnym stadionie z Koroną Kielce 0:0. Jest to kolejny mecz poznaniaków bez zwycięstwa.

Trener Dariusz Żuraw na przedmeczowej konferencji prasowej mówił o tym, że w niedzielnym meczu liczy się tylko zwycięstwo. Przeanalizował to, co działo się w Szczecinie i wiedział co zmienić, by to dobrze poukładało się w spotkaniu z Koroną Kielce. Przynajmniej tak twierdził. Szkoleniowiec gości chwalił za to poznańską młodzież, wspominając jednak, że u takich piłkarzy częściej przytrafiają się błędy, które mogą decydować o ewentualnej stracie punktów.

Na niedzielnym meczu pojawili się uczniowie ze szkół z całej Wielkopolski, ponieważ klub właśnie spotkanie z Koroną wybrał do akcji “Kibicuj z klasą”, przez to frekwencja na stadionie mogła być w miarę przyzwoita. Bez tej akcji i patrząc na formę “Kolejorza” w poprzednich spotkaniach – byłoby mizernie. Żuraw od pierwszych minut ponownie wystawił duet na środku obrony Satka-Rogne, na lewej stronie defensywy widzieliśmy Kostewycza, zaś z prawej Gumnego. W środku pola standardowo Muhar oraz Tiba, zaś Puchacz i Jóźwiak na skrzydle, a Jevtic na dziesiątce. Na samym przodzie grał nie kto inny, jak Christian Gytkjaer.

Pierwsze zagrożenie pod bramką Korony lechici stworzyli w okolicach czwartej minuty, gdzie dobrze w środku pola popracował Puchacz i odebrał piłkę rywalom i wraz z trzema zawodnikami ze swojej drużyny ruszył do kontrataku, zagrał w stronę Jevticia, ten oddał strzał, ale bramkarz zdołał odbić ją na rzut rożny. Po stałym fragmencie gry próbował sprytnie umieścić tuż przy słupku piłkę Gytkjaer, ale czujnie interweniował Kozioł. Chwilę później bardzo ładnie od swojego bramkarza rozegrali akcję lechici. Rozpoczął Hart, do przodu pobiegł Rogne, podał do środka pola, gdzie odnalazł piłkę Jevtic i kapitalnie przerzucił ją na lewo do Kostewycza. Ukrainiec mądrze wycofał do Tiby, który z Jóźwiakiem zagrał na jeden kontakt i Portugalczyk znalazł się sam na sam z golkiperem gości, ale pojedynek przegrał. Dosłownie minutę później zza pola karnego strzelał Gytkjaer po podaniu Gumnego, ale minimalnie przestrzelił.

Piłkarzy Lecha należy zdecydowanie pochwalić za grę w pierwszej połowie, bo bardzo dobrze wychodziła im próba rozgrywania piłki już od samego bramkarza, parę razy udało się także efektownie zagrać na jeden kontakt. Korona w tej części gry całkowicie nie istniała i faktycznie trudno stwierdzić, czy taka gra “Kolejorza” to efekt słabej gry gości, czy faktycznie na tyle zawodnikom z Kielc pozwalali lechici. Poznaniacy dominowali w każdym aspekcie: mieli najwięcej strzałów, posiadania piłki czy stworzonych okazji, ale wynik w pierwszych czterdziestu pięciu minutach się nie zmienił, a o to przecież w grze chodzi. Kogo moglibyśmy za pierwsza połowę wyróżnić? Na pewno Jóźwiaka i Puchacza, którzy napędzali akcje “Kolejorza”, a także Pedro Tibę, rozdzielającego piłki na prawą i lewą stronę gry. Czego brakowało? Skuteczności i trochę szczęścia, bo raz piłka po strzale głową Gytkjaera nabiła bramkarza Korony, a kiedy z woleja strzelał Jevtić nastrzelił jednego z interweniujących obrońców.

W drugiej połowie wreszcie pierwszy strzał celny na bramkę van der Harta oddała Korona, bo z dość ostrego kąta uderzał Djuranovic, ale skutecznie bronił bramkarz Lecha Poznań. Kiedy nic nie zapowiadało na to, że “Kolejorz” zdoła wyjść na prowadzenie, bo to Korona coraz częściej dochodziła do głosu – wystarczył błysk Jevticia i strzał, po którym piłka znalazła się na rzucie rożnym. Chwilę później po dośrodkowaniu futbolówkę do siatki władował Rogne, ale po wideoweryfikacji okazało się, że jeden z piłkarzy Lecha dotknął piłki ręką i sędzia trafienie anulował.

“Kolejorz” w drugiej części gry nie zaprezentował nic, by ten mecz wygrać. To goście stworzyli sobie więcej okazji, by wywieźć ze stolicy Wielkopolski trzy punkty. Formuła trenera Dariusza Żurawia jako trenera chyba się wyczerpała. Kolejny mecz, kolejny bez zwycięstwa.

Lech: Mickey van der Hart – Gumny, Satka, Rogne, Kostewycz – Muhar, Tiba – Jóźwiak, Jevtic, Puchacz – Gytkjaer.

Korona: Kozioł – Spychała, Kovacevic, Marquez – Gardawski – Gnjatic, Radin, Lioi, Cebula – Djuranovic, Papadopulos

 

Dodaj komentarz

avatar