Kto wyrzuca zepsute jedzenie w parku Wilsona?

park Wilsona fot. L. Łada (zdjęcie ilustracyjne)

Jak nie śmieci wrzucane do stawów – to zepsute resztki jedzenia na trawnikach. W parku Wilsona ktoś najwyraźniej postanowił się pozbyć resztek świątecznych zapasów i wyrzucił między innymi cebulę i spleśniałe owoce.

Znalezisko opisał jeden z członków Nieformalnej Grupy Łazarskiej na Facebooku, wrzucając fotografię resztek jedzenia, które znalazł w parku.
„Super, że mamy ludzi dokarmiają zwierzęta zimą. Nie znam się za bardzo, może ktoś mi odpowie? Jakie zwierzaki lubią cebulę i spleśniałe owoce?” – napisał.

To niestety kolejna taka sytuacja w tym parku – zaśmiecanie go i wyrzucanie resztek jedzenia do stawów albo na ich brzegach nie ustają mimo apeli pracowników parku i palmiarni oraz częstszych patroli policji oraz straży miejskiej. Najwidoczniej wśród okolicznych mieszkańców nadal nie brakuje osób, które uważają, że to parkowy trawnik jest najlepszym miejscem do pozbycia się resztek jedzenia, a nie kosz na śmieci.

Tymczasem resztki ludzkich posiłków, nawet takie, które jeszcze nie są spleśniałe, nie nadają się dla żadnych zwierząt. Wyrzucanie chleba „dla ptaszków” nie powinno mieć miejsca, bo ptaki nie powinny jeść chleba. Te, które to robią, zapadają na chorobę zwaną „anielskim skrzydłem” – dochodzi u nich do zwyrodnienia stawów, nie mogą do końca złożyć skrzydła, a więc i latać. Tę chorobę najłatwiej zauważyć u parkowych łabędzi, bo to duże ptaki.

Spleśniałe jedzenie przyciąga też szczury, z którymi w starych dzielnicach miasta jest spory problem. Komentujący zwracali też uwagę na możliwość pojawienia się dzików, znęconych cebulą. I nie jest to wcale tak nieprawdopodobne, jakby się wydawało, bo kilkakrotnie już widziano dziki na Głogowskiej, właśnie w pobliżu parku Wilsona.

Podziel się:

Ostatnio dodane: