Izabella Łukomska-Pyżalska fot. Roger Gorączniak

Konflikt pomiędzy Wartą Poznań, a Pyżalskimi nabiera na sile. „To ewidentne kłamstwa”

Spór pomiędzy klubem, a jego byłymi właścicielami jest coraz silniejszy. Pyżalska zarzuca nowemu właścicielowi Warty, że za wyrzuceniem dzieci z klubu kryje się chęć przejęcia infrastruktury wybudowanej przez byłych właścicieli.

Wszystko zaczęło się od decyzji Warty Poznań o wyrzuceniu dzieci Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej i Jakuba Pyżalskiego z klubu. Małżeństwo to poprzedni właściciele „Zielonych”. Oficjalnym powodem decyzji miało być zachowanie Jakuba Pyżalskiego. – Klub przekazał zainteresowanym obszerne uzasadnienie takiego kroku. W skrócie, Warta Poznań zdecydowała się na takie rozwiązanie sprawy w związku z nagannym zachowaniem, szczególnie męża byłej p. prezes, podczas oficjalnych meczów i treningów drużyn młodzieżowych. Było to zachowanie względem młodych zawodników, ich opiekunów, trenerów i osób funkcyjnych – tłumaczył Piotr Leśniowski, rzecznik klubu.

To stwierdzenie spotkało się z ostrą reakcją Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej. – Prawdziwą przyczyną wyrzucenia trójki moich dzieci z KS Warta nie jest zachowanie mojego męża. Pismo które otrzymałam z KS Warta to stek oszczerstw, pomówień i kłamstw wymyślonych po to, aby znaleźć na szybko jakiś nowy powód do wyrzucenia. To co przekazuje rzecznik Warta Poznan SA Piotr Lesniewski (chodziło o Piotra Leśniowskiego – red.) na polecenie swojego pracodawcy Farjaszewskiego to ewidentne kłamstwa i też próba ukrycia prawdziwego powodu.

– Prawdziwą przyczyną wyrzucenia moich dzieci z KS Warta jest próba szantażu i wyłudzenia od nas przez właściciela Warty Poznan SA Farjaszewskiego nakładów w postaci infrastruktury, którą zbudowałam z mężem przy Drodze Dębińskiej 12 – uważa Izabella Łukomska-Pyżalska.

Była już prezes Warty Poznań wyliczyła, że koszt nakładów poniesionych przez nią i jej męża to blisko 10 milionów złotych. Pieniądze te miały zostać przeznaczone m.in. na trzy boiska przy Drodze Dębińskiej oraz korty tenisowe. -Gdzie w Polsce jest inny klub piłkarski, w tak kuriozalnej sytuacji, że nie ma swojego terenu, a infrastrukturę buduje prywatna osoba, żeby klub miał gdzie grać? A w zamian otrzymuje na głowę wiadro pomyj? – retorycznie pyta Pyżalska.

– Pomówienia, że mój mąż obrażał dzieci czy rodziców to ewidentne kłamstwa, mające na celu odwrócenie uwagi od rzeczywistych powodów. Tym bardziej jest to też nielogiczne, gdyż mój mąż starał się przez wiele lat odbudować szkółkę piłkarska w Warcie, traktował ją wręcz jak swoje siódme dziecko. Bo to dzięki naszym staraniom, inwestycjom i pracy dobrych trenerów szkółka piłkarska Warty „odżyła” i zaczęła znacząco poprawiać się w efektach szkolenia dzieci i młodzieży – podkreśliła była prezes Warty.

Źródło: FB Izabella Łukomska-Pyżalska