Andrzej Duda fot. UMP

Kolumna SOP jechała łamiąc przepisy? Zobaczcie film!

Tak twierdzi Auto Świat, analizując nagranie z przejazdu kolumny SOP z prezydentem, które trafiło do redakcji. I wcale nie chodziło tu o przekroczenie prędkości, bo kolumna SOP może ją przekraczać, tylko o znacznie poważniejsze przewinienie.

Jak relacjonuje Auto Świat, film przedstawia przejazd kolumny prezydenta Andrzeja Dudy w iście “moskiewskim” stylu: ogromna prędkość i radiowóz na czele spychający inne samochody na pobocze. Sytuacja miała miejsce 28 czerwca, kiedy prezydent jechał na wieczór wyborczy do Łowicza, więc nic dziwnego, że się spieszył. Co więc tu jest nie tak?

Pojazdy uprzywilejowane, chociaż na drodze mogą więcej, to jednak i one muszą przestrzegać prawa. Mogą więc przekraczać prędkość, nie zatrzymywać się na czerwonym świetle i wyprzedzać tam, gdzie nie jest to zgodne z prawem – ale muszą to robić po upewnieniu się, że nie stanowią zagrożenia dla innych uczestników ruchu, którzy ich widzą i słyszą,

W związku z tym kolumna takich samochodów musi być przede wszystkim tak oznakowana, żeby każdy inny kierowca nie miał wątpliwości, gdzie jest jej początek, a gdzie koniec. Wtedy dostrzeże ją z daleka i będzie miał czas na zjechanie jej z drogi.

Pojazd uprzywilejowany to pojazd wysyłający sygnały świetlne w postaci niebieskich świateł błyskowych i jednocześnie sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, jadący z włączonymi światłami mijania lub drogowymi. Kolumna takich samochodów musi być dodatkowo oznakowana: zgodnie z przepisami pierwszy i ostatni pojazd musi mieć migające światła nie tylko niebieskie, ale też czerwone.

Tymczasem w kolumnie prezydenckiej jako pierwszy jedzie radiowóz, który ma włączone tylko niebieskie światła. Dopiero za nim jedzie pojazd oznakowany tak, jak powinien być samochód na czele kolumny. “Gdyby przyjąć, że kolumna zaczyna się dopiero za nim, trzeba by zadać pytanie: po co – w pełni świadomie – kierowca radiowozu spycha na pobocze inne pojazdy, powodując ewidentne zagrożenie?” – pyta Auto Świat.

Kolumna jedzie całą szerokością pasa, ale to ze względów bezpieczeństwa – gdyby doszło do wypadku czy nagłego hamowania, wówczas poszczególne samochody nie powpadałyby na siebie i ewentualne straty byłyby mniejsze. Jednak ten jeden dodatkowy radiowóz jadący pod prąd stanowi zagrożenie – jedzie bardzo szybko, a wystarczy, by kierowca jadący z naprzeciwka nie zdążył zareagować lub nie miał gdzie zjechać – i mamy zderzenie czołowe. A wystarczy na przykład wysoki krawężnik w miejscu, gdzie spotkają się pojazdy uprzywilejowane, na który kierowca nie jest w stanie wjechać swoim autem. Albo pieszy, który tam właśnie stoi i nie jest w stanie odskoczyć wystarczająco szybko, by zrobić miejsce dla samochodu. A przepisy mówią jasno: należy ustąpić z drogi pojazdowi uprzywilejowanemu, ale bez narażania swojego życia lub zdrowia.

Co by się stało, gdyby kogoś zabili? – zadaje pytanie Auto Świat. A przy takim zachowaniu na drodze to niestety jest możliwe. Cóż, sprawcy wypadku odpowiadaliby karnie tak jak każdy inny uczestnik ruchu drogowego – przynajmniej teoretycznie. Tylko czy to wróciłoby życie i zdrowie ofiarom wypadku?

W sprawie stylu jazdy i łamania przepisów przez kolumny pojazdów SOP u komendanta służb interweniował już poseł Krzysztof Brejza.

el

Dodaj komentarz

avatar