Lech - Cracovia fot. Wojtek Lesiewicz

Kluby ekstraklasy już mają ciężko. Co będzie za kilka miesięcy?

Najpierw zmagania w ekstraklasie zostały zawieszone do końca marca. Teraz przedłużono przerwę do 26 kwietnia, a UEFA przeniosła Euro na 2020 rok i dala ligom czas na dokończenie sezonów do 30 czerwca. Jak mają sobie w tej sytuacji poradzić kluby?

Na przykładzie Lecha Poznań widać, że nie będzie to łatwe. Lech zatrudnia 250 osób, jak mówi Sport.pl prezes Lecha Poznań Karol Klimczak, i w tej sytuacji jest jak przedsiębiorstwo, które z dnia na dzień pozbawiono wszystkich dochodów. Tylko odwołany mecz Lecha z Legią to strata około 2 mln złotych. A co z zajęciami Akademii Futbolu? A sklepy z pamiątkami? Pamiątki to realny przychód w wysokości 7 mln zł rocznie.

W dodatku jeśli nie uda się klubowi dokończyć obecnego sezonu, to nie dostanie pieniędzy z praw do transmisji telewizyjnych lub dostanie dużo mniejsze. Znów strata. Prezes Klimczak porównuje futbol do branży sezonowej albo eventowej. Gdy nie ma możliwości zgromadzeń – nie ma dochodów.

Cała liga będzie więc, zdaniem Klimczaka, chciała dograć sezon, zrealizować podjęte wcześniej zobowiązania tak transmisyjne, jak marketingowe. Bo pieniądze od sponsorów i z transmisji to podstawa budżetu klubu. Jak ich nie będzie – z czego zapłacą piłkarzom? Ekstraklasa SA powołała właśnie grupy robocze, które mają wypracować metody przygotowania klubów do zakończenia tego sezonu i rozpoczęcia nowego. Kluby, jego zdaniem, są w stanie przetrwać bez gry kilka miesięcy. Dłużej nie.

Sport.pl, el

Dodaj komentarz

avatar