Kłopoty z papierem toaletowym w szkole. Rodzice są oburzeni

papier toaletowy fot. Carola68, pixabay

W Szkole Podstawowej nr 15 w Poznaniu w toaletach nie ma papieru toaletowego. Jeśli dzieci go potrzebują – muszą po niego iść do sali lekcyjnej, co jest sporym utrudnieniem, no i jest też krępujące dla uczniów. Rodzice są tym oburzeni.

Wszystko zaczęło się 19 października – jak informuje Głos Wielkopolski, rodzice otrzymali wówczas wiadomość od dyrekcji szkoły o tym, że papier toaletowy będzie się znajdował w klasach, a nie w toaletach. Powodem były liczne akty wandalizmu właśnie w toaletach, z którymi szkoła nie mogła sobie poradzić.

Wandale regularnie wrzucali całe rolki papieru do muszli klozetowych, niszczyli też pojemniki na mydło i ręczniki papierowe. Niejednokrotnie dochodziło do niszczenia sedesów i łamania desek klozetowych czy załatwiania potrzeb fizjologicznych obok muszli. Naprawy urządzeń i ciągłe kupowanie papieru toaletowego kosztowało szkołę ogromne pieniądze. Dyrekcja szkoły wzmogła kontrole szkolnych toalet, ale stwierdziła, że dopóki wandale nie zostaną złapani, papier toaletowy będzie uczniom wydzielany.

Takie rozwiązanie bardzo oburzyło rodziców, którzy uznali, że narusza to godność dzieci. Bo teraz, kiedy chcą iść do toalety, najpierw muszą znaleźć nauczyciela, żeby dostać papier toaletowy – a jeśli nauczyciel ma dyżur i nie może opuścić korytarza, to każe dziecku czekać do końca przerwy. Czekanie z potrzebą fizjologiczną to duży problem, zwłaszcza u młodszych dzieci, które często z powodu wstrzymywania wracają do domu z brudną bielizną.

Rodzice chcieli rozmawiać na ten temat z dyrekcja, bo obecne rozwiązane jest dla nich nieakceptowalne, jednak, jak twierdzą, dyrekcja nie chce z nimi rozmawiać i ucieka od odpowiedzialności. Bo jak to możliwe, że ktoś od dłuższego czasu regularnie dewastuje szkolne toalety, a nikt tego nie widzi? Przecież nauczyciele w czasie dyżuru powinni tam zaglądać, są też portierzy i inni pracownicy szkoły, którzy powinni objąć toalety szczególnym nadzorem, skoro wiadomo, że pojawiają się tam wandale. Tymczasem ofiarą wandalizmu padają niczemu nie winni uczniowie.

Krystyna Hakowska, dyrektor Szkoły Podstawowej numer 15 w Poznaniu, potwierdziła gazecie, że papieru nie ma w łazienkach, a jest w klasach, ale zapewnia, że nie jest nikomu wydzielany, klasy na przerwach są otwarte i dzieci same mogą sobie brać ile potrzebują, nie muszą pytać nauczycieli. Uczniowie i ich rodzice byli o tym niejednokrotnie informowani. Jest jednak szansa, że niedługo papier znów wróci na swoje miejsce, czyli do szkolnych łazienek – sprawcy dewastacji zostali zidentyfikowani, więc wandalizm w łazienkach powinien się skończyć. Dyrekcja szkoły zajmuje się tą sprawą.

Podziel się: