fot. Sławek Wąchała

Klienci, sieci i firmy bojkotują artykuły z Rosji i Białorusi

Sklepy sieci Biedronka, Netto, Stokrotka, Carrefour, Aldi, Topaz i Rossmann, a także e-sklepy Barbora i Lisek wycofują produkty rosyjskie i białoruskie. Za ich przykładem idą klienci i firmy.

Izba Gospodarczo-Handlowa Rynku Spożywczego poinformowała, że zakończyła współpracę ze wszystkimi podmiotami z Białorusi i Rosji i zaapelowała do Polaków, by nie kupowali białoruskich i rosyjskich towarów. Rosyjskie i białoruskie towary wycofują także sklepy. W Netto nie kupimy paluszków Surimi z Białorusi, piwa Żigulewskoje Special czy wina Secret Aristocrata i kilkunastu innych produktów.

Produktów rosyjskich i białoruskich nie kupimy już także w dyskontach Aldi, hiper- i supermarkety Carrefour oraz w supermarketach Stokrotka. Grupa Maxima z Litwy, do której należą, zadecydowała, że te produkty, które już są w sklepach i magazynach, zostaną przeznaczone na wsparcie dla Ukrainy. Sieć Topaz wycofała artykuły gospodarstwa domowego, słodycze, piwo, alkohole wysokoprocentowe i produkty chemiczne. W Biedronce nie kupimy już rosyjskich wódek, takich jak Beluga, Russian Standard, Żurawie czy orzeszków pinii Bakad’or.

Rosyjskie towary wycofała także sieć Rossmann. To 52 artykuły wyprodukowane w Rosji i 101 dostarczanych przez polskiego dystrybutora – chodzi to o markę Natura Siberica, dostarczającą kosmetyki na licencji rosyjskiej spółki Natura Siberica. Jak wyjaśniła Agata Nowakowska, rzecznik prasowa Rossmanna, firma nie zamierza wspierać budżetu Rosji, z którego pieniądze są też przeznaczane na wojnę z Ukrainą. Do akcji włączyła się też sieć sklepów budowlanych Hipper.pl.

Deklarację niekupowania rosyjskich towarów i usług złożył InPost, właściciel sieci paczkomatów. Rafał Brzoska, prezes InPostu, zaznaczył, że dotyczy to też firm, których akcjonariuszami są Rosjanie.

Jeśli ktoś będzie miał wątpliwości, może kraj pochodzenia sprawdzić na kodzie kreskowym: pierwsze trzy cyfry oznaczają właśnie kraj pochodzenia, dla Rosji to cyfry od 460 do 469, a dla Białorusi to 481. Trzeba jednak pamiętać, że wielu Rosjan jest właścicielami firm poza granicami swojego kraju, więc produkty, które w nich powstają, nie mają rosyjskiego kodu, choć bez wątpienia zarabia na nich rosyjski budżet.

Warto dodać, że firmy też zmieniają właścicieli, więc lepiej się upewnić, czy nasza wiedza na temat tego, do kogo należy dana firma, jest aktualna. Na przykład Żubrówka, Abolwent Bols i Soplica są produkowane przez firmę CEDC International, która do niedawna stanowiła część koncernu Roust Corporation rosyjskiego miliardera Roustama Tariko. Ale od listopada ubiegłego roku CEDC International należy do spółki Maspex Wadowice. To polska firma.

Na cenzurowanym jest też Unilever, między innymi marki Dove i Rexona, bo część ich produkcji odbywa się w Rosji, choć sam koncern jest brytyjski. Jednak jak zapewnia Maciej Lasoń, członek zarządu Unilever Polska, tylko pojedyncze produkty są sprowadzane z Rosji, a teraz firma szuka alternatywnych miejsc porodukcji i tras dostaw.

Dostało się też Revolutowi, firmie oferującej karty płatnicze i usługi bankowe, któ©a przez cały weekend broniła się przez zarzutami internautów, że finansuje ją rosyjski fundusz inwestycyjny DST kojarzony z Gazpromem. Revolut zwracał jednak uwagę, że sama spółka jest zarejestrowana w Wielkiej Brytanii, na terenie UE działa dzięki licencji od Banku Litwy, a fundusze pozyskuje z różnych źródeł – liderami w 2020 roku były fundusze amerykańskie TCV i TSG. I chociaż DST rzeczywiście jest jednym z funduszy inwestycyjnych, które zainwestowały w Revolut, to jest tylko jednym z 40 funduszy i warto zwrócić uwagę, że DST zainwestował także w Facebooka, Twittera, Airbnb i Xiaomi. Co prawda kilka lat temu sprzedał też udziały w Facebooku i Twitterze.

Z kolei ponad 34 proc. udziałów w niemieckim biurze podróży TUI ma poprzez firmę Unifirm Limited Aleksiej Mordaszow, oligarcha uważany w 2021 r. według „Forbesa” za najbogatszego Rosjanina.

Wiele osób jest też przekonanych, że stacje paliw AMIC Polska należą do rosyjskiego koncernu Łukoil. Firma opublikowała nawet specjalne oświadczenie w tej sprawie informując, że jej właścicielem jest austriacki fundusz inwestycyjny z siedzibą w Wiedniu, który odkupił sieć stacji paliw na terenie Polski, Litwy, Łotwy i Ukrainy od Łukoilu. AMIC Polska zapewnia też, że sprzedaje wyłącznie paliwa dostarczane przez PKN Orlen.

Źródło: Business Insider Polska