Reklama

Katarzyna Mrozik-Stefańska: poetka z poczuciem humoru

Właśnie wydała drugi tomik swoich wierszy, a to wydarzenie w naszym kraju niezwykłe. Ale i sama Katarzyna jest osobą niezwykłą. Tak jak jej wiersze.

Katarzyna Mrozik-Stefańska zasadzie jest nauczycielką. Ale – jak sama pisze o sobie – mogłaby być ogrodnikiem, dziewiarką, weterynarzem, kucharką, leśnikiem, bibliotekarką, a ostatnio ceramikiem. Mieszka w Sękowie pod Nowym Tomyślem i to jest jej miejsce na ziemi, jej korzenie, do których wróciła, jak znów pisze “po latach spędzonych w betonowym świecie”. Należy do grupy poetyckiej skupionej na Nowotomyskim Piętrze Wyrazów Literackich, a wiersze to dla niej sposób na oswajanie rzeczywistości. Tomik “Otwieranie zamykanie” jest drugi z kolei. Pierwszy, “Futro z drutu kolczastego”, ukazał się w 2014 roku.

O wierszach się nie pisze, wiersze się czyta. To stwierdzenie szczególnie uderza prawdziwością w odniesieniu do wierszy Katarzyny Mrozik-Stefańskiej. Poetka w swoich krótkich arcydziełach z jubilerską precyzją wychwytuje ulotne, nieuchwytne uczucia i wydarzenia z gatunku tych, które w sekundę są w stanie zmienić nasze życie. Albo nasz świat. Swoją celnością ujęcia i zwartością formy bardzo często przypominają japońskie haiku, zwłaszcze jeśli chodzi o celną i często zaskakującą pointę. Katarzyna Mrozik-Stefańska tak jak nawybitniejsi japońscy poeci ma ten dar, że kilkoma słowami trafia w sedno, ujmując to, na co inni potrzebowaliby co najmniej pieśni.

Tomik “Otwieranie zamykanie” to swoista wędrówka przez życie, w odwiecznym i niezmiennym rytmie. Autorka pisze o tym tak: “Każdego dnia, od pierwszej chwili życia,/ coś otwieramy i zamykamy-/ oczy, usta. drzwi, okno na oścież i serce,/ ramiona na powitanie, nowy rozdział w książce i w życiu,/ konto w banku albo na portalu,/ pudełko czekoladek nadziewanych optymizmem…/ Otwieramy, zamykamy, otwieramy, zamykamy…”.

Inspiruje ją wszystko, a czytającego zachwyca jej wielka wrażliwość, umiejętność zatrzymania się, patrzenia – i dostrzegania świata. Zdumiewania się jego pięknem. Ma też ten niezwykły dar, że dzięki jej wierszom te wydarzenia, koło których na co dzień przechodzimy obojętnie, stają się magiczne, ważne – i zmieniają także nasz świat. Bez względu na to, czy są to krople rosy zawieszone na pajęczynie, czy ptaki na tle nieba – czy ogromne drzewo rosnące samotnie na ogromnym, pustym polu.

– Codziennie wstaję rano i idę do kuchni, a przez jej okno widzę to drzewo – opowiadała autorka. – To inspiracja. Inspiracji szukam zawsze w tym, co najbliższe. A potem biorę aparat i wychodzę robić zdjęcia. Ktoś mi kiedyś powiedział, że ja myślę obrazami. I to chyba prawda.

Dzięki nieśpiesznie toczącemu się spotkaniu, wierszom czytanym kojącym, spokojnym głosem autorki, z muzyką fletu i zdjęciami Katarzyny Mrozik-Stefańskiej w tle wszyscy uczestnicy spotkania mogli zatrzymać się na chwilę w biegu, zanurzyć w kojącą atmosferę jej miejsca na ziemi. Zasmakować tej ciszy, obecności natury i zachwycić pięknem świata. Powrót do rzeczywistości był bardzo trudny…

Na szczęście Katarzyna ma też – co się nie zawsze zdarza poetom – poczucie humoru. Po powrocie z owej magicznej krainy zaczęłam się zastanawiać, jak u licha mam przekazać w słowach to, co właśnie przeżyliśmy? Zapytałam o to autorkę. Odpowiedziała mi “prozą”.

Lilia Łada, fot. Sławek Wąchała

Spotkanie z Katarzyną Mrozik-Stefańską odbyło się 10 kwietnia w siedzibie Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego w Poznaniu. Prowadziła je Jolanta Szwarc.

data-matched-content-rows-num="8,4" data-matched-content-columns-num="1,4" data-matched-content-ui-type="image_stacked,image_stacked"

Dodaj komentarz

avatar