Joanna Jaśkowiak: Polki zostały zepchnięte do podziemia medycznego

Poznańska posłanka pytała dziś w Sejmie o to, jaką ochronę rząd zapewnia Polkom będącym w zagrożonej ciąży, przywołując przykład Izy z Pszczyny. Ale zdaniem ministerstwa obecna opieka jest wystarczająca.

Posłanka w swoim wystąpieniu stwierdziła, że mamy XXI wiek, żyjemy w środku Europy, a polski rząd wypchnął Polki do podziemia medycznego albo za granicę, bo tylko w ten sposób mogą usunąć ciążę – zwłaszcza ciąże zagrożoną. Joanna Jaśkowiak zwróciła też uwagę, że nie wszystkie Polski stać na wyjazd za granicę, nie wszystkie też stać na usługę w podziemiu aborcyjnym. Przypomniała także o śmierci Izy z Pszczyny – jej zdaniem to po prostu nie do pojęcia, że w kraju należącym do Unii Europejskiej kobieta w ciąży umiera w szpitalu, mimo że ciąża jest zagrożona i lekarze doskonale o tym wiedzą, ale nie usuwają jej, bo serce płodu nie przestało bić.
– W tym przypadku przestały bić oba serca, a jedno dziecko, już narodzone, zostało sierotą – powiedziała, mając na myśli 9-letnią córeczkę pani Izy.

Posłanka zapytała wiceministra zdrowia Waldemara Kraskę, jakie działania zamierza podjąć, by więcej nie dochodziło do takich tragedii. W odpowiedzi usłyszała, że każdy w Polsce ma takie samo prawo do ochrony zdrowia i dostęp do opieki medycznej jest dla wszystkich równy. Kobiety w ciąży, zapewnił wiceminister, znajdują się pod szczególną ochroną prawną, a dodatkowo te w ciąży z problemami mogą korzystać ze wsparcia w ramach ustawy “Za życiem”. Wiceminister już nie odniósł się do miażdżących wręcz wyników kontroli programu “Za życiem” przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli, która wykazała, że program jest nierealizowany i nieskuteczny.

Według oceny NIK niemal wszystkie formy pomocy zaplanowano bez rzetelnego rozpoznania rzeczywistych potrzeb grup, które miały z nich korzystać, a znaczną część kosztów związanych z realizacją działań na rzecz rodziny przerzucono na samorządy, które nie były w stanie udźwignąć takiego ciężaru. Do objęcia opieką upoważniało zaświadczenie wydane przez uprawnionego do tego lekarza, a mimo to żadna instytucja nie dysponowała pełnymi danymi dotyczącymi liczby i miejsca zamieszkania uprawnionych do pomocy. Bardzo niewiele kobiet z tej pomocy skorzystało.

Joanna Jaśkowiak nie pierwszy raz zajmuje się tym tematem. W lutym tego roku przedstawiła ustalenia raportu NIK o opiece nad pacjentkami po urodzeniu martwych dzieci. Były przerażające.

Raport wykazał, jak bardzo są pozbawione opieki kobiety, których takie sytuacje dotykają, jak często są lekceważone procedury dotyczące opieki okołoporodowej, w tym zalecenia dotyczące traktowania czy płodu, czy martwo urodzonego dziecka. Na badania prenatalne, opiekę psychologa po stracie dziecka czy choćby położenie w oddzielnej sali, nie razem z kobietami, które właśnie szczęśliwie urodziły, jest dostępne tylko w największych miastach i największych szpitalach Polski.

Upłynął prawie rok – i nic się nie zmieniło.

5 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze