dziki fot. pan Piotr

Jarocin: Znaleziono padłego dzika w lesie. I… nikt się tym nie zainteresował

Dzik został znaleziony 8 grudnia i tego samego dnia znalazca poinformował o tym służby weterynaryjne. Ale te zareagowały dopiero w… poniedziałek, 9 grudnia.

Być może nawet nikt by nie zauważył, że komunikat o podwyższonej gotowości wszystkim służb z powodu afrykańskiego pomoru świń u bram Wielkopolski to czysta teoria. Ale tak się pechowo złożyło, że dzika znalazł… dziennikarz portalu wieścirolnicze.pl. Stało się to w niedzielne popołudnie w podjarocińskim lesie, w miejscowości Kadziak.

Dziennikarz zauważył dzika podczas spaceru. Zwierzę miało widoczną ranę postrzałową. Dziennikarz natychmiast próbował powiadomić odpowiednie służby, poczynając od leśniczego. Ale ten nie odebrał telefonu. Nikt nie dyżurował pod telefonem także u Powiatowego Lekarza Weterynarii. Dziennikarz zadzwonił więc na policję – i tu doczekał się reakcji. Dyżurny docenił wagę tematu, podziękował, a w ciągu godziny na miejscu pojawił się patrol, zrobił notatkę służbową i skontaktował z weterynarzem.

Jak wynika z owej notatki, 8 grudnia około godziny 15.00 weterynarz informację o padłym dziku otrzymał. Ale nic nie zrobił aż do poniedziałkowego poranka. Dlaczego? Bo już się zmierzchało, był weekend, a policjanci nie umieli sprecyzować, w którym dokładnie miejscu leży ten dzik. Weterynarz zadecydował więc, że na miejsce uda się rano i pobierze próbki pod kątem ASF, które zostaną wysłane do badania na obecność zabójczego wirusa.

Tak się też stało: próbka została pobrana przez dr Joannę Drygałę, zastępczynię Powiatowego Lekarza Weterynarii w Jarocinie, a sam dzik zgłoszony Nadleśnictwu w Jarocinie do utylizacji. I niby wszystko w porządku, tylko dlaczego to wszystko trwało tak długo? – pytają dziennikarze Wieści rolniczych.

Bo skoro dzik leżał padły od kilku dni w miejscu łatwo dostępnym, gdzie bez trudu został zauważony przez przypadkowego spacerowicza, to znaczy, że nikt nie robi regularnie obchodu lasu, a w tej części Wielkopolski i przy zagrożeniu ASF chyba jednak powinien.

W tym czasie na dziku żerowały ptaki i inne zwierzęta – więc jeśli był zarażony – mogły roznieść wirusa dalej. każdy dzień zwłoki w badaniu i utylizacji zwierzęcia oznacza możliwość kolejnych zarażonych zwierząt i zwiększające się zagrożenie dla okolicznych hodowli trzody chlewnej. Czy naprawdę, gdy w Wielkopolsce już pojawił się afrykański pomór świń, możemy sobie pozwolić na tak powolne działanie?

W tej sytuacji pozostaje tylko mieć nadzieję, że dzik jest zdrowy, a padł zwyczajnie od kuli jakiegoś myśliwego, który nie dał rady go odszukać.

Wieścirolnicze.pl, el

3
Dodaj komentarz

avatar
Luki
Luki

Też mi wydarzenie, w lesie między wilkowyja a cielcza martwy dzik leżał 2 tygodnie i nikt się tym nie zainteresował, nie miał rany postrzalowej…..

Oki
Oki

Gdzie teraz jesteście “zieloni ” padlina już Was nie interesuje ?