Royal Charleroi - Lech Poznań fot. Adam Jastrzębowski, Lech Poznań

Jagiellonia Białystok – Lech Poznań. Lechici wracają na tarczy

To druga porażka Kolejorza w tym sezonie. Bolesna, bo Kolejorz przyzwyczaił nas już do serii zwycięstw i niepokojąca, bo wkrótce mecz z Benficą Lizbona, a Lech w Białymstoku nie wypadł najlepiej

Takiego początku chyba nikt się nie spodziewał, zwłaszcza po triumfalnym pochodzie Lecha w ostatnich spotkaniach. Już w 2. minucie Taras Romanczuk strzelił głową gola dla Jagiellonii, perfekcyjnie trafiając w przerwę między Moderem a Dejewskim!

W 9. minucie Dani Ramirez przejął piłkę, podał do Kamińskiego, a ten strzelił – i trafił tuż przy lewym słupku. Jednak po analizie VAR sędzie nie uznał gola ze względu na spalonego. W grę wchodziły naprawdę centymetry…

W 14. minucie o włos nie doszłoby do podwyższenia prowadzenia Jagiellonii. Jesus Imaz przejął piłkę i podał do Macieja Makuszewskiego, a ten strzelił, ale mimo bliskiej odległości jednak nie trafił.

Białostocczanie nie przestają jednak atakować bramki poznaniaków – w 18. minucie zdobyli rzut rożny. Przez kilka minut pod bramką Bednarka było naprawdę groźnie, dopóki Puchacz nie wybił piłki na bezpieczną odległość.

W 27. minucie z kolei Satka próbuje szczęścia. Podaje na pole karne do Ishaka, który jednak nie zdążył do piłki i przejął ją bramkarz Jagiellonii. Dwie minuty później próbuje Kamiński – ale udało mu się wywalczyć tylko korner, który nie stwarza zagrożenia dla bramki Jagiellonii. Kolejna akcja Kamińskiego miała miejsce w 33. minucie – przedarł się na pole karne i podał do Ishaka, jednak piłkę zdążył przejąć Romanczuk. Lechitom, mimo wysiłków, nie udaje się przedrzeć przez obronę gospodarzy – a jeśli już się to udaje, w bramce czuwa Steinbors, który jest najwyraźniej nie do pokonania…

Nerwowo robi się znów w 42. minucie – Kamiński podał do Ramireza, który z kolei podaje do Ishaka. Ishak strzela – i trafia tuż obok bramki. Ale nawet gdyby trafił, bramka nie zostałaby uznana, bo był na spalonym.

Dwie minuty później na akcję zdecydował się Romanczuk – na szczęście jego strzał o centymetry minął bramkę Bednarka. Na szczęście – bo lechici nie bardzo mogą się pozbierać już po jednym golu, który strzelił. To co by było po dwóch…?

Pierwsza połowa kończy się jednobramkowym prowadzeniem Jagiellonii. Druga połowa zaczyna się się dość ostro – lechici najwyraźniej zamierzają jednak wywalczyć zwycięstwo. W 50. minucie Dani Ramirez próbuje pokonać Steinborsa strzelając ponad murem, ale bramkarz Jagiellonii ma najwyraźniej oczy dookoła głowy i daje radę odbić ten strzał. W 62. minucie Ishak strzela głową – i minimalnie pudłuje. W 67. minucie strzela Tiba, ale za słabo i Steinbors bez trudu wyłapuje piłkę.

Lech zwiększył tempo i gra bardziej zdecydowanie, znacznie częściej też to właśnie poznaniacy mają piłkę. Ale nadal nie przekłada się to na skuteczne ataki i gole.

Skuteczna za to okazuje się Jagiellonia. W 68. minucie Imaz przejmuje piłkę od Dejewskiego i podaje do Makuszewskiego – a ten strzela i trafia do poznańskiej bramki tuż obok Bednarka! Jagiellonia prowadzi z Lechem Poznań już 2:0!

W 80. minucie sędzia zarządza rzut karny dla Lecha – Bodvarsson sfaulował Pedra Tibę w polu karnym. Strzela Jakub Moder, który genialnie zmylił Steinborsa – bramkarz Jagiellonii rzucił się do prawego słupka, tymczasem Moder strzelił w stronę lewego i trafił! Mamy 2:1 dla Jagiellonii. A dosłownie dwie minuty później o włos nie doszłoby do wyrównania ze strzału Tiby – niestety, Steinbors tym razem nie dał się zmylić i głową wybił piłkę w pole.

Poznaniacy rozpaczliwie wręcz walczyli do końca. W 92. minucie próbuje pokonać bramkarza Jagiellonii Alan Czerwiński, ale piłkę zabiera mu Romanczuk. Niezmordowany Czerwiński dwie minuty później próbuje znowu – niestety, to był nieudany strzał z dystansu. I ostatni w tym meczu. Jagiellonia pokonała Lecha 2:1.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze