pieniądze fot. Arcaion, pixabay

Inflacja w Polsce powyżej 10 procent!

Jak poinformował Główny Urząd Statystyczny, inflacja w marcu tego roku wzrosła o 10,9 proc. To więcej niż prognozowano jeszcze kilka dni temu i to najwyższy wynik od lipca 2000 roku. Niestety, to jeszcze nie koniec wzrostu inflacji.

Ekonomiści PKO BP jeszcze kilka dni temu informowali, że spodziewają się inflacji rzędu 10,1 proc. rok do roku. Tymczasem rzeczywistość okazała się gorsza niż oczekiwania ekonomistów, choć akurat ich pod tym względem zazwyczaj trudno przebić. Inflacja jest najwyższa od 22 lat – ostatnio wyższa była w lipcu 2000 r., kiedy wynosiła 11,6 proc. Miesiąc później spadła do 10,7 proc.

Co jest powodem skoku inflacji? Oczywiście przede wszystkim wojna. To z jej powodu paliwa, drożejące już wcześniej, teraz w ciągu jednego miesiąca poszły w górę o 28 proc. – o tyle były tańsze w lutym. Energia podrożała o 4,4 proc., ceny żywności średnio wzrosły o 2,2 proc. Dodatkowo mamy do czynienia z presją płacową i według szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego inflacja bazowa wyniosła 6,8 proc.

W dodatku to jeszcze nie koniec wysokich cen w Polsce. Jak powiedział Jakub Rybacki, ekonomista PIE, portalowi Money.pl, wojna doprowadziła do skokowego wzrostu cen pszenicy i pozostałych zbóż, brakuje nawozów, a ceny tych, które są, także poszły mocno w górę. W efekcie w najbliższych miesiącach żywność nadal będzie mocno drożała. Już widać wzrosty na rynkach hurtowych i wkrótce będą one widoczne także w detalu. Wzrost cen surowców przełoży się także na podwyżki cen towarów przemysłowych – i spadek popytu, co z kolei pogorszy sytuację firm tej branży.

Zdaniem ekonomisty takie tendencje widać też w innych krajach europejskich, między innymi w Niemczech, choć tam inflacja wynosi zaledwie 7,3 proc. Ale i tak jest najwyższa od 40 lat. Podobnie wygląda sytuacja w Hiszpanii.

Co gorsza, raczej nie można mieć nadziei, że sytuacja się zmieni w najbliższym czasie. Inflacja przekraczająca 10 proc. będzie się utrzymywać do końca tego roku, a pierwsze spadki są możliwe dopiero w przyszłym roku, a i to niewielkie. Zauważalnych spadków można się spodziewać dopiero w 2024 roku.