Ina Wieczorek

Ina Wieczorek: Miłość widać wszędzie

Jest artystką z poczuciem humoru i tym szczególnym darem, który sprawia, że ludzie się przed nią otwierają, opowiadają o sobie. A ona dzięki tym opowieściom rysuje… erotyki. O miłości, seksie i rysunkach z Iną Wieczorek rozmawiała Lilia Łada.

– Dlaczego erotyka? Nie bałaś się, jak zostanie odebrana? przecież to jest temat, o którym u nas się nie mówi..

– Właśnie. Ale sporo osób uważa, że te erotyki są bardzo delikatne, bardzo czułe, takie… tkliwe. Czyli bardziej to jest miłość niż biologia. A moi – jak to nazwać? widzowie? odbiory prac? twierdzą, że bardzo lubią te moje splątane kreski, które są niedokończone. To niedopowiedzenie, które oni sami ubierają w jakąś historię…

– Czy tak się właśnie zaczęła twoja przygoda z erotykami? Od historii?

– Niezupełnie, chociaż… To się zaczęło, gdy obchodziliśmy z mężem 13 rocznicę ślubu. Byłam wtedy w sanatorium i właśnie z tej okazji postanowiłam narysować erotyk ,by wysłać mężowi pocztą w formie prezentu na rocznicę ślubu.
Rysowaniu przyglądały się moje współlokatorki, miałam ich dwie w pokoju. Tak im się erotyk spodobał, iż zamówiły podobne rysunki, a gotowymi pracami chwaliły w naszym sanatorium, i poza nim. Efekt był taki, że do końca mojego pobytu przychodzili do mnie kuracjusze ze innych placówek w okolicy, a ja właściwie tylko i wyłącznie rysowałam…

– Czy jest jakaś różnica między erotykiem dla kobiety a erotykiem dla mężczyzny?

– Muszę powiedzieć, że jest. To moje doświadczenie wyniesione właśnie z tamtego sanatorium i ono sie później wielokrotnie potwierdziło. Te bardzo bardzo delikatne, takie niedopowiedziane wybierali… panowie. Zdecydowanie zawsze woleli te delikatniejsze.

– A powszechna opinia jest taka, że to raczej kobiety wybierają takie bardziej romantyczne i mniej oczywiste prace erotyczne?

– No właśnie. I to jest chyba złudzenie. To nie wynikało z braku zdecydowania u nabywców. Panowie byli zdecydowani i zawsze wybierali te delikatniejsze. To panie wolały bardziej dosłowne. Może panowie mają obrazową wyobraźnię erotyczną i wolą sobie dopowiadać…

– Przyznaj się teraz, skąd czerpiesz inspiracje? Z bujnego życia erotycznego?

– No nie, trzeba pamiętać, że 13. rocznica ślubu była ho, ho, ho… Myślę, że, inspiracje są dookoła nas, a ja jestem osobą bardzo empatyczną i umiem sobie wyobrazić miłość. Miłość widać wszędzie: na ulicy, w parku… Znam bardzo dużo historii ludzkich, w których ta miłość jest obecna. Ubrać to w te kreski wcale nie jest tak trudno – bywa czasem, że trudniej o samo uczucie… Mam też znajomych, którzy mi pomagają, pięknie opowiadają o miłości i wprowadzą w taki nastrój, gdzie jestem w stanie to sobie wyobrazić. Bardzo dużo czerpię z ulicy. Uwielbiam przyglądać się ludziom gdziekolwiek jestem, a w każdym kraju to nieco inaczej wygląda. Bardzo romantycznie na przykład wyglądały pary na ulicy w Chinach.

– Ale cały czas mówisz nie o erotykach, ale o miłości…

– Wydaje mi się, że żeby był cudowny seks, to musi być też miłość. Oczywiście, można to sprowadzić tylko do biologii, ale gdybym rysowała tylko biologię, to sądzę, że moje erotyki nie miałyby takiego wzięcia. Zawsze to miłość dodaje barw. Generalnie moje erotyki są zawsze opowieścią o uczuciu, która zależy od tego, jaką historię spotkam i kto mi ją opowie. Często to nie są moje osobiste historie. Przed laty mój profesor w LO stwierdził, że rozumiem poezję i to ma odzwierciedlenie w scenerii i charakterze pracy. Umiem patrzeć i widzieć innych ludzi i ich uczucia.
Lubię patrzeć na szczęśliwych ludzi, na ich miłość, a później ocalić ją od zapomnienia w rysunku. To daje dużo radości.

– Radość niosą także twoje prace. Jest w nich dużo ciepła, subtelnego wdzięku. Są piękne.

– Bo ludzie mają w sobie dużo piękna! A także dużo dobra i marzeń. I to sprawia, jak sądzę, że utożsamiają się z moimi pracami. I że one im się podobają…

Wszyscy, którzy chcieliby zobaczyć więcej prac Iny Wieczorek, mogą to zrobić na jej profilu na FB.

1
Dodaj komentarz

avatar
małgorzata
małgorzata

Bardzo ciekawa rozmowa…