Ile kosztuje usunięcie dzikiego wysypiska? „Problem niepokojąco narasta”

dzikie wysypisko fot. SMMP

Strażnicy miejscy w Poznaniu alarmują, że w mieście jest coraz więcej dzikich wysypisk śmieci. Do końca września doprowadzili do usunięcia 815 wysypisk, natomiast w analogicznym okresie ubiegłego roku wysypisk było o 45 mniej.

„Jak wynika z danych straży miejskiej, problem ten niepokojąco narasta” – czytamy na profilu SMMP. Strażnicy zwracają też uwagę, że usuwanie nielegalnych wysypisk śmieci jest bardzo kosztowne i w większości przypadków obciąża budżet miasta. Funkcjonariusze za każdym razem starają się ustalić, kto jest właścicielem śmieci, ale nie zawsze się to udaje. Budujące jest natomiast to, że coraz częściej mogą w tych sprawach liczyć na pomoc mieszkańców. Poznaniacy informują o dzikich wysypiskach strażników, pomagają także wyśledzić śmieciarzy.

Na przykład strażnik rejonowy z Nowego Miasta doprowadził do usunięcia odpadów komunalnych podrzuconych na terenie nieużytków przy węźle kolejowym Poznań Franowo. Okazało się, że wyrzucają je tam pracownicy pobliskiej firmy.
„Powodem takiego postępowania nie był brak pojemników, a tylko i wyłącznie lenistwo ludzi” – podkreślają strażnicy miejscy. – „Pracownikom wynoszącym odpady nie chciało się przejść kilkudziesięciu metrów do miejsca, w którym stały pojemniki. Efektem interwencji strażnika był mandat i generalne porządki”.

Znalezienie śmieciarza odpowiedzialnego za górę odpadów przy ul. Skibowej, zaraz przy przedszkolu, pewnie by się nie udało, gdyby nie pomoc pracowników przedszkola – Sterta śmieci znajdowała się tuż za ogrodzeniem placówki.
„Początkowo wszystko wskazywało na bezkarność śmieciarza” – informują strażnicy. – „Niewyraźny zapis z kamer monitoringu przedszkola czy nieaktualny adres zamieszkania znaleziony w śmieciach nie pozwoliły strażnikowi na ustalenie winnego. Dopiero przypadek pozwolił na dotarcie do sprawcy: pracownik przedszkola zauważył taki sam samochód, jakim przywieziono odpady i zapisał numer rejestracyjny”.

Ustalenie właściciela nie było już problemem i kilka dni później do siedziby straży miejskiej zgłosił się kierowca auta, przyznając się do podrzucenia odpadów. Dostał mandat w wysokości 500 zł i nakaz posprzątania śmieci, a także ich segregacji.

Na północy Poznania w ostatnim czasie strażniczka znalazła aż dwa wysypiska: pierwsze przy skrzyżowaniu ulicy Umultowskiej z ulicą Madziarską, gdzie leżały ubrania, worki z odpadami oraz części mebli, oraz drugie na skarpie przy ulicy Bożydara, gdzie z kolei znaleziono odpady budowlane z remontu mieszkania. Tu niestety nie udało się znaleźć winnego, a ponieważ śmieci znajdowały się na działkach miejskich, to zostały uporządkowane na zlecenie Wydziału Gospodarki Nieruchomościami UMP.

Strażnicy miejscy przypominają, że każdy może zgłosić dzikie wysypisko poprzez formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie internetowej straży miejskiej. Do formularza można załączyć zdjęcia, a także zaznaczyć miejsce na planie miasta. Informację można przekazać także przez aplikację Smart City.

Podziel się: