IKEA kontra koronawirus: kolejki i oburzenie klientów

Szczepienie fot. Sławek Wąchała

Sklepy IKEA w całej Polsce sprawdzają paszporty covidowe. W efekcie przed sklepami w całej Polsce ustawiają się długie kolejki i rosło oburzenie klientów. Zwłaszcza niezaszczepionych.

Zgodnie z wytycznymi rządu w sklepach wielkopowierzchniowych może przebywać 1 osoba na 15 metrów kwadratowych, przy czym do limitu nie są wliczane osoby zaszczepione. Dlatego przed sklepami ustawiają się kolejki niezaszczepionych czekających na wejście, i to czasem po kilkadziesiąt minut, a osoby zaszczepione, gdy pokażą certyfikat covidowy, mogą wejść bez kolejki.

Oczywiście klienci sieci od razu podzielili się na zadowolonych z tego rozwiązania oraz przestrzegania wytycznych rządu – i na niezadowolonych, uważających rozwiązanie za wprowadzenie „segregacji sanitarnej”. Zaszczepieni cieszą się, że mogą wreszcie wybrać się na zakupy bez tłoku – sklepy IKEA cieszą się ogromną popularnością i rzadko kiedy jest tam mało ludzi.

Niezaszczepieni czują się dyskryminowani, zwłaszcza czekając w kolejce ponad pół godziny i widząc, jak osoby zaszczepione wchodzą na bieżąco okazując certyfikat. Były sytuacje, jak przed sklepem sieci w Gdańsku, że kolejkowicze wzywali policję, by zapobiegła dyskryminacji na tle medycznym. Zwracali też uwagę, że paszporty covidowe to dane medyczne, a więc wrażliwe, i sklep meblowy nie ma prawa do ich przetwarzania.

Jednak Anita Ryng, dyrektorka ds. komunikacji IKEA Retail w Polsce, wyjaśniła w wyborcza.biz, że sklep wykonuje tylko wytyczne rządu, bo obowiązujący od 15 grudnia limit klientów w sklepie to 1 osoba na 15 metrów kwadratowych i tej liczby pilnują. Dopóki limit klientów dopuszczalny w placówce nie zostanie osiągnięty, wchodzą wszyscy, bez sprawdzania paszportów. Ale gdy limit jest osiągnięty, wówczas mogą wejść tylko klienci posiadający paszporty covidowe, którzy sami decydują, czy chcą je okazać czy nie. To także jest zgodne z wytycznymi rządu.

Przypomnijmy, że podobną historię przeżyły Termy Maltańskie, gdy również, by być w zgodnie z rozporządzeniem rządu, podzieliły klientów czekających na wejście do obiektu na dwie kolejki: zaszczepionych i niezaszczepionych, właśnie dlatego, że zaszczepieni nie byli wliczani do limitu. Pod ich adresem wówczas także padały zarzuty, że usiłują wprowadzić segregację sanitarną.

Na forach internetowych i w mediach społecznościowych można przeczytać bardzo wiele deklaracji osób niezaszczepionych, że już nigdy nie będą robić zakupów w sklepach tej sieci. Jednak przynajmniej na razie mniejszej frekwencji nie widać.

Źródło: wyborcza.biz