Wybory fot. UMP

Helsińska Fundacja Praw Człowieka krytykuje wybory korespondencyjne

Ryzyko zdrowotne i ryzyko nie dotarcia listów do adresatów, a z powodu niedopracowania przepisów – szerokie pole do oszustw i kradzieży. Opinia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dosłownie miażdży projekt wyborów przygotowanych przez rząd PiS.

Fundacja, jak informuje “Rzeczypospolita”, wskazuje przede wszystkim na zagrożenie zdrowia Polaków, podobnie jak Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Jeśli, jak wynika z badań, koronawirus jest w stanie przeżyć na powierzchni kartonu czy papieru do 72 godzin, to wysyłka listów, a później ich odbiór może się skończyć lawinowymi zakażeniami tak dla głosujących, jak i pracowników Poczty Polskiej. HFPC przytacza przykład z Afganistanu, gdzie poprzez dokument przekazywany sobie wzajemnie, a pochodzący od osoby chorej na covid 19 zakaziło się aż 20 osób.

Istotne są też niedoróbki prawne projektu ustawy: nie ma wymogu dostarczenia pakietu wyborczego do skrzynki czy do rąk własnych. Można więc go będzie zostawić, jak gazetkę reklamową, w dziurze ogrodzenia i też będzie uważany za doręczony. Tymczasem takie zostawianie grozi kradzieżą, zniszczeniem, albo wykorzystaniem pakietu zamiast wybory, dla którego został wystawiony.

HFPC zwraca uwagę, że zbyt łatwo można podszyć się pod kogoś innego: Wystarczy znać jego imie, nazwisko i PESEL. Tymczasem wystarczy wejść w dane KRS, by poznać dane wielu tysięcy Polaków. A potem można przejąć pakiet i wysłać głos jako, na przykład Andrzej Duda i zgodnie z ustawą, jeśli ten fałszywy głos zostanie policzony wcześniej, to on będzie uważany za prawdziwy.

Nie ma żadnych mechanizmów zapobiegających dwukrotnemu przekazaniu pakietu tej samej osobie – zameldowanej w jednym miejscu, ale przebywającej na przykład w zakładzie karnym, szpitalu czy domu pomocy społecznej zupełnie gdzie indziej. Ustawa w ogóle nie porusza tego tematu. Nie wiadomo też, jak osoby chcące zagłosować poza miejscem zamieszkania mają się dopisać do listy wyborców.

Pomysł powołania jednej 45-osobowej komisji w każdej gminie – tak to ujmuje projekt ustawy – również został skrytykowany, bo zdaniem HFPC to za mało, by policzyć głosy. Na przykładzie Łodzi, gdzie w ostatnich wyborach zagłosowało 415 tysięcy wyborców, HFPC policzyła, że członkowie takiej komisji będą potrzebowali aż 40 godzin pracy, by przenieść pakiety wyborcze dostarczone przez pocztę do urn. A dopiero potem zaczną je liczyć, na co będą musieli poświęcić jeszcze więcej czasu. To może sprawić, że nie uda się ogłosić wyborów zgodnie z terminem.

W jeszcze gorszej sytuacji są wyborcy za granicą. Zgodnie z zapisem ustawy powinni zgłosić chęć głosowania właściwemu konsulowi 14 dni przed wyborami – tylko że kiedy ustawa wejdzie w życie, ten termin będzie już dawno nieaktualny. W dodatku musi to zrobić okazując paszport – tylko że wiele osób wyjechało za granicę na dowód osobisty i nie ma ze sobą paszportu. Ustawa nie precyzuje też, że ma zrobić obywatel przebywający w kraju, w którym obowiązuje zakaz podróżowania z powodu koronawirusa.

HFPC podsumowując pisze, że „Przyjęta przez Sejm ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. pełna jest luk, nieścisłości i błędów. Upór przy organizowaniu wyborów prezydenckich w takich warunkach może skończyć się tylko w jeden sposób. Wyborczą kompromitacją”.

Rzeczpospolita, el

Dodaj komentarz

avatar