Warta Poznań fot. Piotr Leśniowski/Warta Poznań

Górnik Łęczna – Warta Poznań: świetny mecz, jeszcze lepszy wynik

0:4 – takiego wyniku mimo wszystko chyba nawet najwięksi kibice Warty Poznań nie spodziewali się po tym spotkaniu. Zieloni dosłownie roznieśli przeciwnika.

Spotkanie rozpoczęło się od… udzielenia pomocy medycznej Adrianowi Lisowi. Bramkarz Warty Poznań tak nieszczęśliwie zderzył się z Banaszakiem, że niezbędne okazało się założenie opatrunku. Okazało się jednak, że kontuzja nie zaszkodziła czujności Lisa – śpiewająco poradził sobie w 13. minucie z atakiem Krykuna.

To zdecydowanie Zieloni dominowali na boisku od początku spotkania, choć gospodarze raz po raz próbowali odzyskać inicjatywę. Już w 17. minucie Warta Poznań udowodniła swoją przewagę: Zrelak wyszedł na czystą pozycję po podaniu Corryna i precyzyjnym, płaskim strzałem pokonał Gostomskiego. Warta prowadzi 0:1! Sędziowie co prawda sprawdzali, czy gol padł prawidłowo, ale analiza VAR wykazała, że tak.

Utrata gola sprawiła, że Górnik zdwoił wysiłki, by wyrównać wynik – ale mało skutecznie. W 24. minucie zaatakował Krykun, jednak Lis obronił jego strzał. Zdecydowanie goście górowali nad gospodarzami precyzją podań i spokojem rozgrywanych piłek. No i słynna obrona Warty była dla Górnika najwidoczniej nie do przejścia. Jednak mimo że Zieloni dominowali na boisku – wynik meczu nie zmienił się już do końca pierwszej połowy.

Druga połowa zaczęła się od mocnego akcentu: Czyżycki strzelił piękną, precyzyjną bombę, która byłaby kolejnym golem, gdyby Gostomski nie wykazał się fenomenalnymi umiejętnościami i ją obronił. W 50. minucie znów spróbował szczęścia Zrelak. Był w dobrej pozycji – ale nie trafił w piłkę.

Za to w 52. minucie Corryn perfekcyjnie wykorzystał błąd obrony Górnika, zabrał piłkę Mizierskiemu, pognał w kierunku bramki – i pięknym strzałem pokonał Gostomskiego. Warta prowadzi 0:2!

Jeszcze kibice nie zdążyli się nacieszyć druga bramka – gdy padła trzecia. W 61. minucie Corryn wykorzystał zamieszanie pod bramką Gostomskiego po dośrodkowaniu Zrelaka, przejął piłkę i precyzyjnie umieścił ją w bramce! Warta prowadzi 0:3!

Strata trzeciej bramki podłamała zespół z Łęcznej. Nieśmiałe próby ataku nie były skuteczne. W 64. minucie efektownie zaatakował Śpiączka – a raczej spróbował atakować, bo nie trafił w piłkę. W 67. minucie próba Krykuna – ale trafił w słupek. W 68. minucie Górnik znów miał szansę, bo Lis nieprecyzyjnie wypiąstkował piłkę – ale żaden z zawodników nie wykorzystał tej okazji.

Około 80. minuty tempo spotkania spadło: Warta Poznań miała na koncie trzy gole, a Górnik Łęczna nie miał pomysłu na zaatakowanie rywali. W efekcie gra toczyła się dość mało dynamicznie, głównie w środku pola i pod kontrolą poznaniaków.

W 87. minucie Pajnowski podciął rywala i zobaczył żółtą kartkę. Do strzału przygotował się Kuzimski, ale Górnik jednak miał trochę szczęścia, bo Kuzimski trafił w mur.

Jednak w 92. minucie, w doliczonym czasie gry, szczęście się skończyło. Jan Grzesik głową zmienił tor lotu strzału Ławniczaka. To zmyliło bramkarza gospodarzy, czego efektem była czwarta bramka dla Zielonych. Warta prowadzi 0:4 i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie. Zieloni dosłownie roznieśli Górnika.

4 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze