Reklama

Ethno Port Poznań: oberki w stylu country i funky po algiersku

Podziel się!

To był dzień mocnych i często nieoczekiwanych – ale zawsze doskonałych – wrażeń. Od klasyki muzykiu tradycyjnej, czyli kapeli Brodów, poprzez przytup z przymrużeniem oka Odpoczna po niezwykłe pieśni rai z Algierii i gospel znad Missisipi.

Teoretycznie wszystko było wiadomo. Najpierw dwa koncerty klasyki polskiej muzyki tradycyjnej, później pieśni pracy z Algierii, a na zakończenie gospel z południa Stanów Zjednoczonych. Style i rodzaje znane – może poza algierskimi pieśniami. Jednak, jak to na Ethno Porcie często bywa, nic nie było tak oczywiste, jakby się wydawało.

Piątkowe koncerty rozpoczęła Kapela Brodów, będąca klasą samą w sobie, jeśli chodzi o polską muzykę tradycyjną. Zagrana z wielką pieczołowitością i ogromnym, wirtuozerskim talentem porwała do tańca publiczność prawie od razu. Ale naprawdę nie można się było dziwić. Wspaniały, przejmujący wokal i pojawiający się nieoczekiwanie czysto czardaszowy pazur w krakowiakach i polkach z tym charakterystycznym zaśpiewem skrzypiec po prostu nie pozwalał usiedzieć spokojnie. Tradycja w nowej oprawie sprawiła, że widzowie żegnali muzyków oklaskami na stojąco i nie pozwalali im zejść ze sceny.

Zespół Odpoczno z kolei zaprezerntował zupełnie inny patent na muzyczną tradycję. Zaczęli od oberka w kowbojskim stylu, a potem zagrali polkę w rock and rollowym wydaniu. Była też i polka w stylu rapp, a widzowie z każdym kolejny utworem tańczyli szybciej i bawili się coraz lepiej. Odpoczno jest zespołem znanym z umiejętnych transformacji muzyki tanecznej, głównie oberków, na współczesną modłę. Jednak wiedzieć o tym – a usłyszeć na żywo to dwie różne rzeczy. Świeżość, odwaga i niezwykle twórcze przetwarzanie ludowych motywów – gitara elektryczna w oberku to coś, co warto usłyszeć! – daje w efekcie niesamowicie energetyczną i bardzo współczesną muzykę. Jeśli dodamy, że wszystko to serwowane jest z niewiarygodna energią i niesamowitym poczuciem humoru – mamy klimat koncertów Odpoczna, gdy cała sala wiruje w rytmie ich oberków.

Tak jak zespół Odpoczno pokazał, że oberek niejedno ma imię, tak Sofiane Saidi & Mazalda udowodnili, że muzyka arabska to znacznie więcej niż tradycyjne melodie odgrywane przez starców w galabijach. Pieśni rai, które grają, są bardzo popularne w zachodniej Algierii, nazywa sie je pieśniami pracy, bo pierwotnie śpiewali je właśnie robotnicy. Ale Sofiane Saidi, nazywany „księciem rai 2.0”, wykonuje je na swój sposób, uwspółcześniając tak wykonanie, jak i instrumentarium, by tradycja stała się bliższa i bardziej zrozumiała także dla tych, którzy uwielbiają rock, jazz czy funky.

Jego rai są znacznie bardziej dynamiczne. Lutnia saz, przy której akompaniamencie są tradycyjnie śpiewane, jest elektryczna, bębenki zastąpiła perkusja, pojawił się też saksofon, który na pierwszy rzut oka kompletnie nie ma co robić w tradycyjnej muzyce arabskiej, ale na pierwszy rzut ucha – natychmiast do siebie przekonuje i udowadnia, że tu jest jego miejsce. Dla Sofiane Saidiego nie ma granic, niewłaściwego stylu czy instrumentów, jesli tylko pozwola mu przekazać to, co chce – zachowując przy tym stylistykę tradycyjnej pieśni rai. W efekcie widz dostaje niezwykle energetyczną mieszankę egzotyki muzycznej z wyrazistym uderzeniem perkusji i wirtuozerską lutnią, które stanowią fantastyczne tło dla niesamowitego wokalu Saidiego. Nie można przy tym nie tańczyć!

Zwieńczeniem drugiego dnia Ethno Portu był koncert The Como Mamas, zespołu gospel znad Missisipi. Był to idealny koncert dla tych,. którzy chcieliby się dowiedzieć, jak powstawał ten nurt muzyczny. Dziś gospel kojarzy nam się najczęściej z kilkunastoosobowym chórem śpiewającym kunsztowne, wielogłosowe kompozycje pod dyktando solisty. The Como Mamas są na scenie tylko we trzy, wspomaga je jedna gitara i jedna perkusja, ale właśnie dlatego można w pełni podziwiać umiejętności wokalne wszystkich trzech pań i ich niewiarygodne poczucie rytmu. Efekt zwala z nóg.

Lilia Łada, fot. Sławek Wąchała


Podziel się!

Dodaj komentarz

avatar