Dziś zimowe przesilenie!

Zima rzeka Warta Poznań fot. Sławek Wąchała

21 grudnia o godzinie 22.48 rozpocznie się astronomiczna zima – mamy więc najkrótszy dzień roku, po którym nastąpi najdłuższa noc w roku. Nasi przodkowie w tym czasie obchodzili święto zwane Szczodrymi Godami.

To było bardzo ważne święto, znacznie ważniejsze niż na przykład letnie przesilenie, choć ono zwiastowało czas obfitości, zbierania plonów i długich, ciepłych dni. Jednak nasi przodkowie, że by nastało letnie przesilenie – najpierw musi nadejść zimowe, zwane także nie tylko Szczodrymi Godami, ale i Świętem Zimowego Staniasłońca. Bo właśnie od tego dnia słońce, po sześciu miesiącach, zaczynało coraz dłużej pokazywać się na niebie. To było ważniejsze niż nadejście nowego roku!

Nic więc dziwnego, że przesilenie zimowe było świętem hucznie obchodzonym, nie tylko zresztą przez Słowian – obchodziły je wszystkie ludy przedchrześcijańskie i to z tego powodu Kościół katolicki zdecydował się na przeniesienie Bożego Narodzenia na grudzień. Data narodzin Jezusa Chrystusa nie jest znana, pierwsi chrześcijanie obchodzili ją w różnych terminach i dopiero około IV wieku naszej ery ustalił się stały, symboliczny termin, czyli 25 grudnia. Większość uczonych jest zdania, że wybrano go ze względu na urodziny Mitry obchodzone właśnie tego dnia – kult Mitry, indoirańskiego boga słońca, był bardzo popularny w Rzymie w tamtym czasie.

W zbliżonym terminie świętowali również Słowianie – w noc przesilenia zimowego obchodzony był Szczodry Wieczór, podczas którego szczególnie czczono Welesa, boga podziemi, bogactw i magii. Był to też początek nowego roku obrzędowego. Podawano wtedy 12 różnych potraw, które symbolizowały 12 miesięcy w roku, wręczano drobne prezenty i wróżono ze słomek wyciągniętych spod obrusa, bo na stole kładziono siano. Brzmi znajomo? Wiele tradycji uważanych za chrześcijańskie to tak naprawdę spuścizna po naszych pogańskich przodkach. Łamanie się opłatkiem to także pogańska tradycja – pierwotnie było to dzielenie się chlebem.

W Szczodre Gody nie pracowano: ludzie spotykali się z najbliższymi, ugaszczali, odwiedzali i śpiewali tradycyjne pieśni. Na cmentarzach i rozstajach palono ogniska, żeby uczcić przodków, urządzano tam czasami też całe uczty. Palenie ognisk miało jeszcze jeden cel: miało pomóc Dadźbogowi, bogu słońca, w zwyciężeniu ciemności.

Każdy przechodzący był zapraszany do stołu – stąd do dziś na wigilijnych stołach nakrycie dla niespodziewanego wędrowca. Wtedy też chodzili kolędnicy ku uciesze świętujących, a wszyscy chętnie ich witali, bo wizyta kolędników oznaczała bogate zbiory. Można ich było rozpoznać po wielkiej gwieździe, która nieśli, a która symbolizowała wstające słońce.

Świętowanie trwało aż do Szczodrego Wieczora, który przypadał 6 stycznia. Wtedy obchodzono święto Trzech Bogiń, które proszono o pomyślność na nadchodzący rok. Każdy dzień świętowania – a było ich 12 – był wróżbą na jeden z miesięcy nadchodzącego roku.

Podziel się:

Ostatnio dodane: