Młody lis fot. M. Górniak UPP

Dzień Dziecka, czyli dzieciństwo w świecie zwierząt

Z punktu widzenia nauki, jak twierdzą specjaliści z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, każdy gatunek zwierząt ma inny model dzieciństwa. Ale gdy się uważniej przyjrzeć, mają ze sobą wiele wspólnego. Z ludzkim dzieciństwem również.

Dzieciństwo to taki czas, kiedy zwierzę musi dojrzeć, przygotować się do dorosłego życia, musi nastąpić czas odcięcia – psychicznej – pępowiny i rozpoczęcie „szukanie guza na własne ryzyko”. Czy u ludzi nie wygląda to podobnie…? W świecie zwierząt dzieciństwo to także czas doboru naturalnego – drapieżniki, pasożyty i patogeny – a po osiągnięciu dojrzałości nie ma powrotu do rodziców. Bo rodzice często widzą w swoim dorosłym potomstwie konkurentów o pożywienie lub terytorium…

– Dzieciństwo to trudny, ba bywa, że dramatyczny okres w życiu każdego osobnika – zgadza się prof. Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii UPP. – Ale bywa w nim coś słodkiego. Popatrzmy choćby na małe ssaki. Rozbiegane oczy, chęć do zabawy, a w przypadku trudności szybki powrót pod opiekę mamy. Rozwój zdolności kognitywnych, a więc kombinowania, czy coraz lepszego rozwiązywania nowych zadań, które później pozwolą przetrwać w dorosłym życiu.

Zdaniem profesora świetnie widać to u ssaków drapieżnych, ale jego ulubione ptaki wcale nie są gorsze.

– Mała kaczuszka, gąsiątko czy kurczątko też przyciągają nasze oczy – przekonuje. – To tak zwane zagniazdowniki. Wylęgają się z jaj i już są niemal samodzielne, potrafią chodzić czy pływać. Natomiast młode gniazdowniki – na przykład kosy, szpaki czy wróble – wykluwają się z jaja ślepe i nagie. Rodzice muszą je ogrzewać i karmić. Są bardzo nieporadne i przyznam, że mniej urokliwe od zagniazdowników. Gdybym miał zresztą wskazywać na najbardziej „odlotowe” pisklę – to chyba wskazałbym szablodzioba. Warto wyszukać w internecie tego gagatka. Dla odmiany bociany to coś pośredniego, mają już puch i dziwne proporcje ciała. Warto zwrócić uwagę, że patrząc na młode rzekotki, kameleony, kaczki, sowy czy wilki – choć daleko nam do nich systematycznie, to jednak ich widok – te duże oczy i głowy – budzi sympatię, ba, wywołuje mocną empatię. Czasami niestety na swoją zgubę. Niemal na siłę chcemy im pomóc, myśląc, że są opuszczone przez rodziców. Stąd może kolejna okazja na ponowienie apelu – widząc młode zwierzę, po prostu je zostaw. To najlepsza forma pomocy!

Wiosna to odpowiedni czas do rozważań nad dziecięcością jako taką.
– W Katedrze Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu– badamy różne zwierzęta, od owadów – mrówek, pszczół i motyli, poprzez ryby i płazy, aż po gady, ptaki i ssaki – i corocznie właśnie w środku wiosny jest czas refleksji nad rozmnażaniem zwierząt – wyjaśnia profesor Tryjanowski. – Komu się uda, ile będzie młodych, czy przeżyją, jak wejdą w dorosłość. Troszkę przypomina to życie człowieka, i to społeczne, i to naukowe. Właśnie od powstania, aż po dorosłość, a nawet dojrzałość i starość. Do stada dochodzą nowe, mniej doświadczone osobniki, uczą się, ale wnoszą świeże spojrzenie, inne rozumienie świata. Tak, wiem, marudzę jak jakiś starzec, ale na szczęście i w sobie i we współpracownikach widzę tę dziecięcą fascynację przyrodą. Chcąc zajmować się nauką warto w sobie stale pielęgnować dziecięce pasje.

UPP

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze