Dwunasta porażka w sezonie…

Lech Poznań przegrał na wyjeździe z liderem Lotto Ekstraklasy Lechią Gdańsk 1:0 po bramce Artura Sobiecha. “Kolejorz” nie wykorzystał szansy na zapewnienie sobie miejsca w najlepszej ósemce już w tej kolejce i w przyszłym tygodniu będzie musiał bić się o nie w bezpośrednim pojedynku z Jagiellonią Białystok. Była to już dwunasta porażka lechitów w tym sezonie…

Trener Dariusz Żuraw przed spotkaniem zapewniał wszystkich kibiców i obserwatorów sobotniego meczu, że lubi grę ofensywną i woli wygrać mecz po emocjonującym meczu 3:2 niż 1:0 po przypadkowym golu po kontrataku. Założenie ciekawe, ale niestety nie było tego widać na boisku w Gdańsku. Od pierwszych minut można było wyczuć dominację środka pola Lechii Gdańsk, która całkowicie wyłączyła z gry Pedro Tibę. Wyżej dobre wrażenie sprawiał Darko Jevtic, ale z minuty na minutę gasł. Gospodarze tego meczu potrzebowali dosłownie jednej, bardzo prostej sytuacji, by zdobyć pierwszego gola w tym meczu. Defensywa Lecha zaspała przy rozegraniu rzutu rożnego, który podopieczni Piotra Stokowca rozegrali krótko – dośrodkowali piłkę w pole karne, co prawda wybił ją Kostewycz, ale wprost pod nogi Augustyna, który przewrotką ponownie wbił ją między piłkarzy Lechii i Lecha, najprzytomniej w tej sytuacji zachował się Sobiech, wygrywają pojedynek główkowy i strzelając swojego piątego gola w tym sezonie.

Lech potrafił wymieniać podania tylko na własnej połowie, próbował co prawda gry skrzydłami – bardzo dobrze na swojej pozycji spisywał się Kamil Jóźwiak, ale pojedyncze zrywy nie wystarczały na zawodników gospodarzy. Lechici oddawali strzały, jednak żaden z nich nie był celny. Dusan Kuciak w pierwszej części gry był praktycznie bezrobotny. W drugiej części natomiast widzieliśmy typowego Lecha z tego sezonu: nudnego, powolnego i w żaden sposób nie zagrażającego rywalom. Lechia natomiast cofnęła się i mądrze broniła dostępu do swojego pola karnego, nie dając praktycznie żadnych szans gościom. Jedyny strzał celny dla “Kolejorza” w tym meczu oddał Marcin Wasielewski, aczkolwiek piłka i tak nie leciała w światło bramki – Kuciak wolał jednak ją odbić na rzut rożny, z którego i tak nic nie wyniknęło.

Lech Poznań nie zrobił w tym meczu nic, by go wygrać, Lechia natomiast zdobyła gola i bardzo mądrze grała aż do końcowego gwizdka sędziego Daniela Stefańskiego. Lech w przyszłym tygodniu będzie grał o życie, czyli o najlepszą ósemką z Jagiellonią Białystok.

Dodaj komentarz

avatar