pies fot. pixabay

Dwa psy terroryzują mieszkańców. „Uważajcie na siebie”

Mieszkańcy Konarzewa w gminie Dopiewo boją się wyjść z domu – dwa wielkie psy biegają po miejscowości. Już pogryzły dziecko oraz zagryzły należącego do niego pieska. Sprawą zajmuje się policja.

Oba psy są doskonale znane w okolicy od dawna – posesja ich właściciela z jednej strony nie ma płotu, więc psy chodzą, gdzie chcą, zwłaszcza gdy właściciel wyjedzie. Są agresywne i niejednokrotnie mieszkańcy zwracali uwagę właścicielowi psów, żeby nie wypuszczał ich samopas, bo to są groźne zwierzęta, ale nie dawało to żadnych efektów i kończyło się awanturą.

W grudniu ubiegłego roku te psy pogryzły 8-latkę oraz zagryzły jej małego pieska. Mieszkańcy regularnie informują policję o wyczynach psów, zwłaszcza ostatnio, bo właściciel wyjechał, zostawiając psy same i prawdopodobnie bez jedzenia. W efekcie w sądzie są już cztery wnioski o ukaranie właściciela z powodu niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu zwierząt, a policja prowadzi dwie sprawy, w których jest podejrzany o popełnienie dwóch przestępstw: uszkodzenia mienia i narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia albo uszczerbku na zdrowiu. Te sprawy także trafią do sądu. A zgłoszenia napływają nadal – tylko w lutym były aż trzy.

Jednak właściciel psów najwyraźniej nie bardzo przejmuje się kłopotami z prawem – jedna z mieszkanek Konarzewa 10 lutego zamieściła na profilu gminy Dopiewo filmik pokazujący, że psy nadal biegają luzem po miejscowości. Według mieszkańców właściciel wyjechał i dlatego psy biegają, gdzie chcą.

„Konarzewo Diamentowa Młyńska Szkolna Platynowa uwaga psy, które ostatnio zagryzły małego psa. !! Biegają bez opieki, uważajcie na siebie, policja powiadomiona kolejny raz, twierdzą że nie mogą nic zrobić, ludzie czy to musi dojść do kolejnej tragedii, zanim ktoś się tym zainteresuje?” – napisała internautka.

Policjanci po tej informacji odłowili jednego psa, który biegał po ulicy – drugi był na posesji. Właściciela psów nie było w domu. Złapany pies trafił do schroniska.

Źródło: Głos Wielkopolski