Czy w Radomiu powstanie centrum handlu futrami? Społecznicy protestują

Otwarte Klatki lis6, fot. Otwarte Klatki
Stowarzyszenie Otwarte Ramiona wspólnie z europosłem Robertem Biedroniem ponownie wystosowało protest przeciwko planom stworzenia centrum handlu naturalnymi futrami w Radomiu i przesłało go na ręce ministra rolnictwa Grzegorza Pudy.

Pismo zostało wysłane także do Europejskiego Komisarza ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi i prezydenta Radomia. To nie pierwszy taki apel stowarzyszenia – pierwszy wysłało do Ministerstwa Rolnictwa trzy miesiące temu.

Oto treść petycji:

„Szanowny Panie Ministrze,

zwracamy się do Pana, ponieważ jesteśmy głęboko zaniepokojeni dość szybkim postępem podejmowanych czynności, mających na celu doprowadzić do powstania w Polsce jednego z największych na świecie domów aukcyjnych naturalnych futer.

Z podobnym pismem Stowarzyszenie Otwarte Ramiona zwracało się do Pana ponad trzy miesiące temu, nie zostały jednak podjęte ze strony Ministerstwa żadne stosowne czynności mające na celu zatrzymanie tej wysoce szkodliwej inwestycji. Co więcej, 14 kwietnia br. został podpisany list intencyjny między Polskim Przemysłem Futrzarskim a China Leather Industry Association, który m.in. formalizuje dotychczasowe postanowienia i działania zmierzające ku budowie wyżej wymienionego centrum. Budzi to więc nasze głębokie obawy o fakt, że jeśli nie zostaną poczynione odpowiednie kroki ku zatrzymaniu tej inwestycji już teraz, nie uda się tego zrobić tym bardziej w późniejszym terminie.

Nasze zdziwienie wywołuje również fakt zupełnego braku reakcji ze strony Pana Ministra oraz rządu, w momencie, kiedy jeszcze kilka miesięcy temu sam Pan walczył o wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt na futro w Polsce i stał po stronie zwierząt oraz organizacji pozarządowych walczących o ich prawa. Obecnie, projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt został ostatecznie odrzucony, a z Pana strony nie otrzymujemy żadnego wsparcia w powyższym temacie.

Już teraz Polska zajmuje niechlubne drugie miejsce w Europie i trzecie na świecie pod względem ilości produkowanych naturalnych futer. Podczas gdy coraz więcej krajów europejskich wycofuje się z tej hodowli, uznając ją za nieetyczną, niemoralną i bez przyszłościową, politycy w Polsce cały czas uginają się pod lobby futrzarskim, zezwalając na dalsze cierpienie milionów zwierząt, zanieczyszczanie środowiska i odbieranie komfortu życia mieszkańcom okolic ferm. Całkowity zakaz ferm futrzarskich obowiązuje już w Wielkiej Brytanii, Austrii, Słowacji, Holandii, Niemczech, Czechach, Bośni i Hercegowinie, a częściowy w Danii, Szwajcarii, Szwecji, we Włoszech, Wprowadzenie zakazu zapowiedziały m.in. Francja czy Belgia.

Nie do pomyślenia jest, aby w XXI wieku w centrum Europy dalej mógł rozwijać się tak okrutny biznes, na którym bogaci się wyłącznie wąska grupa bogatych hodowców. Fermy zwierząt futerkowych nie są bowiem ważnym elementem polskiej gospodarki – przemysł futrzarski odpowiada za zaledwie 0,0008 PKB oraz za 0,0016 polskiego eksportu.

Zwracamy się do Pana również, ponieważ zrealizowanie inwestycji, o której piszemy, z pewnością doprowadzi do dalszego rozwoju ferm futerkowych w Polsce. Zamiast obiecanego zakazu – grozi nam dalszy rozwój tego okrutnego biznesu, przeciwko któremu protestują nie tylko organizacje pozarządowe, ale także zdecydowana większość obywateli i obywatelek – 73% społeczeństwa popiera zakaz hodowli zwierząt na futra, a na wsi jest to aż 72% mieszkańców. Liczby mówią więc tutaj same za siebie – Polacy i Polki nie chcą, aby w ich kraju 6 milionów zwierząt rocznie, a niedługo, jeśli dojdzie do powstania domu aukcyjnego z pewnością więcej, ginęło tylko i wyłącznie dla ludzkich zachcianek.

Pozostaje więc pytanie, dlaczego ponownie politycy ugięli się pod lobby futrzarskim i dlaczego zamiast zakazu grozi nam obecnie, wbrew woli Polaków, rozwój tego przemysłu. Fermy przemysłowe to nie tylko kwestia cierpienia zwierząt, ale także i okolicznych mieszkańców – to oni każdego dnia muszą mierzyć się z plagami owadów, wyjątkowo nieprzyjemnymi zapachami czy zanieczyszczeniem okolicznych wód i gleb, co nie daje im spokojnie żyć. Dlatego też w przeciągu ostatnich kilkunastu lat w Polsce odbyło się blisko 200 protestów przeciwko obecnym lub budowie nowych ferm futerkowych. Dla mieszkańców to jednocześnie znaczny spadek komfortu życia, ale także ogromne straty finansowe – spadek cen nieruchomości czy upadek lokalnych agroturystyk. Ostatnia ekspertyza rzeczoznawcy majątkowego wykazała 50% spadek cen nieruchomości położonych przy fermach futrzarskich.

Biorąc więc pod uwagę dobro również rolników – tych prawdziwych, nie hodowców zwierząt futerkowych, należy zdecydowanie zapobiec dalszemu rozwojowi przemysłu futrzarskiego, który niszczy polską wieś – co wielokrotnie podkreślają sami rolnicy.

Niezwykle ważnym argumentem przemawiającym obecnie również za zamknięciem ferm jest to, że norki na nich żyjące są rezerwuarem wirusa SARS- CoV-2, który może mutować w ich organizmach i stwarza znaczne ryzyko przeniesienia nowych wariantów wirusa na ludzi. Na samej stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi możemy przeczytać, iż “zwierzęta te stały się niebezpiecznym rezerwuarem i wektorem SARS-CoV-2 dla ludzi” – czy więc w momencie, kiedy przegrywamy walkę z pandemią – codziennie umierają setki osób, a system ochrony zdrowia staje się całkowicie niewydolny, mamy zezwalać na rozwój przemysłu, który jest realnym zagrożeniem epidemiologicznym? Wirus został wykryty już wśród norek w Polsce, toteż rząd powinien już dawno podjąć wszystkie możliwe kroki ku wygaszeniu hodowli w Polsce – zamiast dalej narażać społeczeństwo na dalszy rozwój pandemii.

Mając więc na uwadze wszystkie powyższe czynniki – dobro zwierząt, ludzi, oraz środowiska liczymy na Pana wsparcie i podjęcie działań, które pozwolą zapobiec powstaniu planowanego domu aukcyjnego naturalnych futer w Polsce”.

Stowarzyszenie Otwarte Ramiona

 

Podziel się: