trasa PST fot. UMP

Od kilku lat Poznań przymierza się do kupna 45-metrowych tramwajów, które miałyby być receptą na tłok w godzinach szczytu. W 2018 roku MPK Poznań zleciło wykonanie analiz, by sprawdzić możliwości techniczne tego rozwiązania. I co z tego wynikło?

Analizy zostały opracowane z inicjatywy ZTM. Jednym z elementów prowadzonych działań były testowe przejazdy tzw. trójskładem – tramwajem złożonym z trzech wagonów, o długości zbliżonej do pojazdów, których zakup był rozważany.

Długie tramwaje na Pestkę

„Obecnie wykorzystywane tramwaje 32-metrowe mogą pomieścić ponad 200 pasażerów” – tłumaczył ZTM. – „Tramwajem o długości 45 metrów można byłoby jednorazowo przewieźć nawet 300-350 osób. Dłuższe tramwaje zwiększą więc możliwości przewozowe przy zachowaniu liczby uruchamianych pojazdów na tym samym poziomie. W przyszłości będą kierowane do obsługi linii kursujących na najbardziej obciążonych trasach w Poznaniu, takich jak np. trasa Poznańskiego Szybkiego Tramwaju”.

Część przystanków jest już przystosowana do obsługi dłuższych tramwajów. ZTM wprowadził zapis projektowania infrastruktury uwzględniającej dłuższe platformy przystankowe dla wszystkich projektantów, właśnie po to, by mogły one w przyszłości bez trudu obsługiwać dłuższe tramwaje. Dzięki temu przystanki przystosowane do obsługi taboru o długości 45 metrów są nie tylko na PST i na Franowie, ale również na węźle ronda Kaponiera, Moście Dworcowym, dworcu Poznań Główny, Półwiejskiej, AWF i Moście Teatralnym.

MPK chce kupić, ale się waha

Jednak od analiz minęły już cztery lata – a 45-metrowych tramwajów nadal nie ma. Jak powiedział portalowi transport-publiczny.pl Krzysztof Dostatni, prezes MPK Poznań – firma nie zrezygnowała z pomysłu, bo nadal jest zdania, że długie tramwaje są potrzebne. Ale na ich kupno tramwajów na razie nie ma pieniędzy. Prezes przypomina, że nadal mamy pandemię, która akurat komunikacji publicznej dała się bardzo mocno we znaki, także finansowo – przypomnijmy ograniczenia w jej obowiązywaniu.

Pandemia też – złośliwi poznaniacy powiedzieliby, że nie tyle ona, co ceny biletów – sprawiła, że liczba pasażerów w komunikacji publicznej spadła. Najbardziej obciążona i najbardziej wymagająca długi tramwajów trasa Pestki nie jest więc obecnie aż tak oblegana, a dodatkowo już za kilka miesięcy, bo w maju, odciąży ją trasa na Naramowice. Wtedy też rozpocznie się remont Pestki. W tej sytuacji kupno dłuższych tramwajów nie jest priorytetem. Takie tramwaje miałyby bowiem kursować właśnie głównie po trasie Pestki – trasa została już maksymalnie zagospodarowana, jeśli chodzi o częstotliwość kursów, tramwaje kursują tam średnio co 5-7 minut. Ale to nadal nie wystarcza przy natężeniu ruchu pasażerskiego na Pestce. Większe tramwaje, nawet jeśli musiałyby kursować nieco rzadziej, rozwiązałyby ten problem.

Dlatego w obecnej sytuacji, jak uważa prezes Dostatni, rozsądniej będzie postawić na tramwaje dwukierunkowe, które umożliwią częściowe zachowanie komunikacji na remontowanych trasach. MPK rozważa obecnie zakup albo 31 nowych tramwajów dwukierunkowych o standardowej długości – albo 16 tramwajów o długości ponad 40 metrów i kupno 15 tramwajów dwukierunkowych o długości 32 metrów.

Długie tramwaje – i wąskie gardła

Gdyby spółka zdecydowała się na kupno dłuższych tramwajów, to puściłaby je przede wszystkim na trasy linii nr 6 i 12, ponieważ obie przebiegają przez dworzec PKP i łączą uczelnie wyższe, są więc zawsze oblegane i dłuższe tramwaje tu by się bardzo przydały.

Nie wiadomo tylko, jak wyglądałaby sytuacja na przykład z przejazdem przez rondo Jana Nowaka Jeziorańskiego, na którym nie mieszczą się już obecne tramwaje, które stają na rondzie zajmując jeden pas ruchu samochodów. Dłuższe zablokowałyby rondo kompletnie, a chyba nie o ten efekt tu chodzi.

Dyskusyjną kwestią jest także przepustowość przystanków, na przykład tych na ulicy Królowej Jadwigi przy Półwiejskiej. Owszem, mają odpowiednią długość, ale są niemożliwie wąskie, a mimo nie tak dawno przeprowadzonego remontu nie poszerzono ich. A już niejednokrotnie zwracaliśmy uwagę na fakt, że w godzinach szczytu robi się tam po prostu niebezpiecznie. Przystanek nie mieści wszystkich czekających na tramwaj i pasażerowie podchodzą do samej krawędzi peronu. Przy dłuższych tramwajach, gdy jednorazowo do pojazdu będzie wsiadać więcej pasażerów, będzie jeszcze większe zagrożenie wpadnięciem nieostrożnego lub zepchniętego pasażera pod nadjeżdżający tramwaj.

Może warto najpierw usunąć te problemy, zanim pomyślimy o dłuższych tramwajach, żeby inwestycja nie zakończyła się jak z kupnem „Tatr”, które okazały się nie tylko awaryjne, ale też z takimi parametrami technicznymi, że mogły kursować jedynie po kilku trasach w mieście.

Źródło: ZTM, Transport-Publiczny.pl