tęczowa szkoła 2 fot. ZSLubiń

Czy lekcje będą trwały po 30 minut z powodu koronawirusa?

Minister edukacji nie wyklucza takiej możliwości – jeśli sytuacja w placówkach będzie wskazywała na zasadność wprowadzenia takiego rozwiązania.

Na razie w roku szkolnym 2020/2021 lekcje odbywają się w sposób tradycyjny i zdecydowana większość uczniów normalnie chodzi do szkoły – tylko tam, gdzie pojawił się koronawirus, wprowadzany jest mieszany lub zdalny system nauczania.

Jednak jesień i przewidywany wzrost zachorowań na covid-19 wciąż przed nami. Ministerstwo Edukacji Narodowej ma jednak przygotowane warianty nauczania na ten czas, jak zapewniał Interię minister Dariusz Piontkowski. Jednym z nich jest skrócenie lekcji do pół godziny.

Co miałoby to dać? Zajęcia trwałyby krócej, a więc łatwiej byłoby wprowadzić dwuzmianowość i panować nad zachowaniem uczniów w szkole, między innymi drogami przemieszczania się, kontaktami i zabawami na przerwach. Decyzję o tym może podjąć dyrektor szkoły wydając stosowne zarządzenie, gdy uzna, że dla dobra dzieci i poziomu dalszej nauki taka decyzja jest konieczna.

Problemem może być fakt, że krótszy czas nauki oznacza też problem z realizacją podstawy programowej. Dyrekcja samodzielnie nie może “odchudzić” programu, musi to zrobić ministerstwo – jednak minister Piątkowski nie chciał odnieść się tak do samego pomysłu ograniczania materiału, jak i do kwestii, czy ministerstwo pracuje nad takimi rozwiązaniami na wszelki wypadek.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze