Czterolatka nie żyje. Nie było wolnej karetki, więc pojechali strażacy

for. pixabay (zdjęcie ilustracyjne)

U czterolatki ze Swarzędza stwierdzono zatrzymanie krążenia. Rodzice wezwali karetkę, jednak ta swarzędzka była zajęta i na pomoc przyjechali strażacy. Niestety, dziecka nie udało się uratować.

Do tragedii doszło 20 listopada tuż po godzinie 10.00 rano, gdy rodzice dziecka wezwali pogotowie do dziewczynki. Jak powiedział telewizji TVN24 Jakub Wakuluk z biura prasowego Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu, dyspozytor nie mógł wysłać na miejsce najbliższej karetki, czyli swarzędzkiej, bo ta obsługiwała inne wezwanie. Zgodnie z procedurą zadysponował więc najbliższą wolną karetkę – okazał się nią zespół z odległych o 20 km Pobiedzisk. Ratownicy już szykowali się do wyjazdu, ale zostali odwołani, ponieważ dyspozytor wezwał karetkę z Poznania, strażaków z OSP Swarzędz i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Jednak mimo szybkiego dotarcia na miejsce oraz długiej akcji reanimacyjnej dziecka nie udało się uratować. Jednak WSPR przekonuje, że nawet gdyby karetka ze Swarzędza była wolna i przyjechała szybciej – sytuacji dziecka to by nie zmieniło.

Podziel się: