Reklama

Compagnie Rassegna rozkołysała Blue Note

To był koncert rzeczywiście na cały głos, jak zapowiadał tytuł. Mieszanka rytmów oksytańskich, hiszpańskich, arabskich, a nawet bałkańskich zachwyciła publiczność i gdyby nie brak miejsca – pewnie skończyłoby się wspólnymi tańcami.

Compagnie Rassegna to zespół pochodzący z Marsylii i właśnie dlatego przyjechał na koncert do Poznania. W stolicy Wielkopolski trwają bowiem XXIX Dni Kultury Francuskiej i Frankofonii, których tematem przewodnim jest Marsylia. Compagnie Rassegna idealnie wpisuje się w ten temat – nie tylko dlatego, że pochodzi z Marsylii, ale też dlatego, że ich muzyka jest najlepszym przykładem różnorodności kultur współistniejących w tym mieście. Muzycy pochodzący z różnych regionów położonych w basenie Morza Śródziemnego oryginalnie i po mistrzowsku łączą wszystkie te inspiracje w jedną, harmonijną i niezwykle ciekawą całość.

Podczas koncertu można więc było usłyszeć skoczne, taneczne piosenki z południowej Francji, było flamenco z fantastycznie uchwyconym drapieżnym pazurem gitary – grał na niej charyzmatyczny lider zespołu, Bruno Allary. A żeby nie było zbyt ludycznie – pojawiła się canzona z XVI wieku o dziewczynie, która przebrała się za mężczyznę, żeby iść na wojnę.

Orientalny klimat wprowadziły wspaniałe, tęskne utwory z północnej Afryki, których egzotykę podkreślały mistrzowsko prowadzone skrzypce, były też piosenki korsykańskie, tureckie, włoskie, a w niektórych utworach pobrzmiewał klimat do złudzenia przypominający bałkańską muzykę ludową z jej charakterystycznym zapiewem.

Specjalnym gościem koncertu była Annie Ebrel, charyzmatyczna pieśniarka bretońska, która w 2012 nagrała z Compagnie Rassegna album „D’une mer a l’autre” („Z jednego morza na drugie”). Ta część koncertu była bardziej refleksyjna, pozwalająca zachwycać się wyjątkowym głosem Annie Ebrel – jeden utwór wykonała a capella. I był to kolejny przykład tego, jak można łączyć różne, nawet najbardziej odległe motywy muzyczne – i osiągnąć zadziwiające efekty.

Pod tym względem muzycy Compagnie Rassegna doszli do prawdziwej perfekcji, a słuchanie ich było prawdziwą rozkoszą. Na akordy do złudzenia przypominające flamenco odpowiadały śpiewnie skrzypce motywem jakby prosto z Maroka, a wszystko to okraszone bałkańskim bitem i wielogłosem prosto z Korsyki. W jednym utworze można było usłyszeć cały świat…

Miłośnicy tego rodzaju synkretyzmu muzycznego mają czego żałować, jeśli nie byli w piątkowy wieczór w Blue Note. Na szczęście twórcze dzielenie się muzyką z różnych regionów naszego globu w Poznaniu akurat nie jest żadną nowością – mamy przecież festiwal Ethno Port. Miejmy więc nadzieję, że Compagnie Rassegna jeszcze nie raz przyjedzie do Poznania.

Lilia Łada, fot. Sławek Wąchała

data-matched-content-rows-num="8,4" data-matched-content-columns-num="1,4" data-matched-content-ui-type="image_stacked,image_stacked"

Dodaj komentarz

avatar