Co ze ściągalnością alimentów? Dłużnicy zalegają 11 mld zł!

Interpelację w tej sprawie złożyła poznańska posłanka Joanna Jaśkowiak. I nie chodzi tu tylko o to, że wielu rodziców tych alimentów nie płaci. Problemem jest także to, że wiele mechanizmów, które mogłyby ułatwić ściąganie alimentów, nie działa.

Posłanka gruntownie zbadała temat i dotyczące go dane, które są przerażające: liczba dłużników alimentacyjnych w Polsce wynosi ok. 270 tys. osób, a długi alimentacyjne przekroczyły ponad 11 miliardów złotych. Wzrosła też średnia kwota zaległości – do ponad 41 tys. zł. 96 procent osób niepłacących alimentów stanowią ojcowie. Tylko od początku 2021 roku gminy wypłacające pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego wpisały do BIG InfoMonitor prawie 5 tys. nowych dłużników alimentacyjnych. W całym 2020 r. to było ponad 25 tys. osób.

Najwięcej dłużników alimentacyjnych mieszka na Śląsku i Mazowszu – to tendencja, która się utrzymuje od lat. Tam też są też najwyższe łączne zaległości z tego tytułu, bo przekraczają ponad miliard złotych. Ale alimentacyjny rekordzista pochodzi z Małopolski, a jego zaległość wynosi ponad 938 tys. zł.

Jak to wygląda w Wielkopolsce? Tu liczba dłużników wynosi ponad 20 tys. osób, kwota zaległości – ponad 885 milionów złotych, a średnia wartość zadłużenia to ponad 42 tys. zł. Rekordzista z naszego województwa ma zaległość ponad 646 tys. zł. To przerażające dane.

– Każdego roku z naszych podatków finansujemy Fundusz Alimentacyjny, a tak naprawdę rodziców zobowiązanych do płacenia alimentów – zwraca uwagę Joanna Jaśkowiak. – Powinniśmy wiedzieć, że jako społeczeństwo udzieliliśmy ponad 1 miliardów złotych kredytu zobowiązanym do alimentacji.

Co ciekawe, na co zwraca uwagę posłanka, zarówno dłużnicy, wobec których toczy się egzekucja świadczeń alimentacyjnych, jak i ci, którzy zalegają z uregulowaniem należności wobec budżetu państwa wynikających z przejęcia przez Fundusz Alimentacyjny wypłaty świadczeń, już po trzech miesiącach mogą zostać wpisani do państwowego Krajowego Rejestru Zadłużonych (KRZ). W przypadku zgłoszeń do innych rejestrów, prowadzonych przez prywatne Biura Informacji Gospodarczej, może się to stać dopiero po pół roku. Ujawnienie zadłużenia w KRZ będzie się też wiązało z konsekwencjami dla pracodawców. Firma, która będzie bez umowy zatrudniać osoby widniejące w KRZ lub będzie im wypłacać wynagrodzenie „pod stołem” naraża się na karę grzywny w wysokości od 1,5 tys. do 45 tys. zł.

To teoria. Bo w praktyce Krajowy Rejestr Zadłużonych… nie istnieje. Miał powstać 1 grudnia 2020 roku, później przesunięto termin na 1 lipca 2021 roku i też się go nie udało dotrzymać. Teraz system ma ruszyć w grudniu 2021. Problemem jest także to, że choć przepisy umożliwiają karanie pracodawców nielegalnie zatrudniających dłużników alimentacyjnych – to jednak sami pracodawcy nie mają możliwości sprawdzenia, czy dana osoba jest dłużnikiem alimentacyjnym, czy też nie.

Dlatego posłanka złożyła w tej sprawie interpelację poselską do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego i Ministra Rozwoju.
– Bez wytłumaczenia zaistniałej sytuacji i pochylenia się nad trudną sytuacją około 270 tysięcy rodzin resort nie realizuje swoich zadań i kolejny raz przesuwa termin wdrożenia społecznie bardzo ważnego rozwiązania – podsumowuje.

 

5 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze