Co się dzieje z drzewami na placu Kolegiackim w Poznaniu?

chore platany, pl. Kolegiacki fot. Stowarzyszenie Plac Wolności

Schnące liście z brązowymi plamami będące efektem choroby grzybowej. Tak wyglądają teraz platany, które sprowadzono za ogromne pieniądze z Lorberg pod Berlinem, mimo że o wiele tańsze można było kupić w Polsce. Chorują wszystkie.  

O fatalnym stanie czternastu kosztownych drzew poinformowało Stowarzyszenie Plac Wolności.

– Na wszystkich platanach klonolistnych posadzonych przed urzędem miasta, pojawiły się niepokojące objawy choroby zwanej antraktoza – wyjaśnia Anna Sokolnicka-Elzanowska ze Stowarzyszenia Plac Wolności. – Drzewa sprowadzone z zza granicy kosztowały poznaniaków ponad pół miliona – koszt obejmuje 14 wielopiennych drzew o konkretnych gabarytach, ich przesadzenie, pięcioletnią pielęgnację i gwarancję. Najwyraźniej warunki, w których przyszło im obecnie żyć nie są dla nich dobre i choroba grzybowa szybko się rozwinęła na każdym drzewie.

Ze względu na wyraźnie postępującą chorobę Stowarzyszenie Plac Wolności zwróciło się do Urzędu Miasta Poznania z prośbą o przeprowadzenie kompleksowych badań drzew.
– Interesuje nas, jaki wpływ na ich stan mogą mieć wysokie temperatury panujące na wybrukowanej przestrzeni placu Kolegiackiego, sposób sadzenia drzew i pielęgnacja – wylicza Anna Sokolnicka-Elzanowska. – Z informacji, jakie otrzymaliśmy od niezależnych specjalistów, choroby grzybowe rozwijają się bowiem szybciej właśnie w warunkach, jakie zaserwowano drzewom na placu Kolegiackim, a młode drzewa nie posiadają należytej odporności i trudno się aklimatyzują w tak wymagającym otoczeniu. Złożyliśmy też wniosek do prezydenta Jaśkowiaka o dogłębną i szybką analizę sytuacji, tak, aby móc wyciągnąć wnioski i aby powstałe problemy nie były powielane w czasie prowadzenia innych inwestycji w naszym mieście. Zależy nam, by nie były marnotrawione środki publiczne na projekty niedostosowane do zmian klimatycznych.

Stowarzyszenie złożyło też wniosek o dokonanie audytu remontu pl. Kolegiackiego i analizę dostosowania projektu do zmian klimatycznych w kontekście obowiązujących uchwał Rady Miasta Poznania. Chodzi o to, by przy kolejnych miejskich inwestycjach drogowych nie popełniano takich samych błędów.

– Stowarzyszenie stoi na stanowisku, że przeprowadzanie remontów bez uwzględniania potrzeb wynikających ze zmian klimatycznych jest działaniem na niekorzyść mieszkańców Poznania i będzie miało długofalowe skutki – podkreśla Anna Sokolnicka-Elzanowska. – Realizowanie projektów, które nie biorą pod uwagę potrzeby niwelowania wysp ciepła, dbania o retencję, zachowania istniejącego drzewostanu i tworzenia dobrych warunków bytowych nowym nasadzeniom, tworzy zagrożenie dla dobrostanu poznaniaków. Wydawanie środków publicznych, tylko po to, by zrealizować niedostosowane do obecnych warunków projekty jest nie tylko ich marnowaniem, ale działaniem szkodliwym. Projekty przestarzałe powinny być skorygowane.

Zdaniem działaczy stowarzyszenia sytuacja drzew na pl. Kolegiackim pokazuje wyraźnie takze i to, że podobne rozwiązania nie powinny być stosowane w innych rejonach objętych remontem – w tym także na ul. 27 Grudnia, gdzie miasto chce wymienić rosnące tam leszczyny właśnie na platany.

– Sytuacja pokazuje, że młode drzewa są słabsze i gorzej się dostosowują do trudnych warunków, więc warto chronić te, które już się do nich przystosowały – mówi zdecydowanie Anna Sokolnicka-Elzanowska. – To rozwiązania racjonalne i zdecydowanie tańsze niż te, które zostały przeprowadzone na pl. Kolegiackiego. Żadne gwarancje, obejmujące pielęgnację czy wymianę drzew, nie zastąpią roślin zdrowych i rosnących we właściwych warunkach. Wymiany nowych drzew, przed momentem sadzonych, to zwyczajne marnotrawstwo i brak szacunku do natury. Na wyremontowanym odcinku ul. św. Marcin wymieniono już 10 proc. drzew. Nie ma znaczenia, że odbywa się to w ramach gwarancji. Te drzewa powinny żyć dziesiątki lat. Kto będzie je wymieniał i za co, gdy gwarancja się skończy? Drzewa to nie rzeczy. Obserwując codziennie wielkie i przepiękne platany na pl. Wolności, zauważamy jedno: im mniej ludzkiej ingerencji w naturę tym lepiej dla niej i dla mieszkańców. Naturalne warunki rozwoju, a nie zabetonowana przestrzeń, sprzyjają nam wszystkim.

Stowarzyszenie zastanawia się, ile drzew przetrwa życie w betonie na pl. Kolegiackim nagrzewającym się w gorące dni jak patelnia i oczekuje od miasta przemyślenia działań, analizy błędów i wprowadzenia zmian w sposobie traktowania zieleni w Poznaniu oraz ratowania platanów z placu Kolegiackiego.

Podziel się: