Chlewnia na 45 tys. świń pod miastem. Mieszkańcy protestują

W podjarocińskim Siedleminie ma powstać chlewnia na około 45 tysięcy świń. Przeciwko inwestycji protestują mieszkańcy Siedlemina, obawiając się jej wpływu na środowisko, zwłaszcza na sąsiadujący z nią zalew Roszków.

Chlewnia powstaje tuż za granicami Jarocina – o kilometr od niej będą się znajdować najbliższe zabudowania Siedlemina, a po drugiej stronie zalewu przedszkole, szkoła i osiedle Mieszkanie Plus, już w Jarocinie. Mieszkańcy Siedlemina boją się, że odór z chlewni utrudni im życie, wpłynie też na wody gruntowe i ogólnie stan środowiska naturalnego, jak wszystkie hodowle przemysłowe.

Dlatego, gdy tylko dowiedzieli się o inwestycji, zwołali zebranie w tej sprawie, na które zaprosili inwestora i burmistrza Jarocina, Adama Pawlickiego. Przedstawiciele inwestora nie dotarli, a burmistrz przysłał swojego zastępcę. Podczas zebrania okazało się, że problemem jest nie tylko inwestycja, ale też to, że mieszkańcy zostali o niej powiadomieni bardzo późno – mimo że władze gminy wiedziały o planowanej budowie od 2020 roku.

Dlaczego mieszkańcy nie wiedzieli o inwestycji?

Przedstawiciele władz Jarocina i gminy tłumaczyli, że informacja została opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej oraz na tablicy ogłoszeń w urzędzie. Z kolei sołtys Siedlemina Andrzej Skrzypczak wyjaśnił, że obwieszczenie zawierające konkretne informacje na temat inwestycji, przekazano mu dopiero 23 grudnia 2021 roku – i wtedy zwołał zebranie mieszkańców. Wcześniejsze komunikaty były również wywieszane w gablotach gminy, ale nie zawierały żadnych szczegółów planowanej inwestycji. A właśnie szczegóły: czyli wielkość chlewni i odległość od domów mieszkalnych, wzbudziły protesty mieszkańców.

Jak dotąd jednak protesty mieszkańców niewiele dały. Burmistrz odwołał się w ich imieniu do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ale otrzymał odpowiedź negatywną, mieszkańcy dowiedzieli się też, że inwestycja ma już większość zgód wymaganych do tego, by rozpoczęła się budowa. Wody Polskie wydały zgodę 4 kwietnia 2020 roku, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska – 6 września 2020, Marszałek Województwa Wielkopolskiego – 3 września 2020, Powiatowy Inspektor Sanitarny – 11 stycznia 2021.

Mieszkańcy nie zamierzają jednak rezygnować. Poprosili o pomoc regionalnych posłów oraz Stowarzyszenie „Otwarte Klatki”. Przedstawiciel stowarzyszenia, Bartosz Zając, zwrócił uwagę na fakt, że gdyby władze Jarocina poinformowały mieszkańców w 2020 roku, byłoby więcej czasu na podjęcie działań: gmina mogłaby rozpocząć prace nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który uniemożliwiłby postawienie chlewni w tym rejonie, a sami mieszkańcy powołać stowarzyszenie, by stać się strona postępowania i móc na bieżąco występować przeciwko niekorzystnym dla nich decyzjom. Gmina jednak tego nie zrobiła, co, zdaniem Zająca, było sprzeczne z interesem mieszkańców.

Co na to inwestor?

Sam inwestor chlewni, Wojciech Wójcik, w rozmowie z portalem wlkp24.info podkreśla, że zarzuty mieszkańców są bezpodstawne. Do najbliższych zabudowań jest ponad kilometr, choć zgodnie z prawem mogłoby to być tylko 500 metrów, a do zabudowy mieszkaniowej – 3 kilometry. Jego zdaniem to wystarczająco duża odległość. Inwestor zwraca też uwagę, że odpowiednie organy wydały pozytywne opinie co do wpływu na środowisko i odległość. Uważa też, że sprawę rozdmuchał jeden z lokalnych polityków jako sposób na kampanię wyborczą.

Urząd Miejski w Jarocinie z kolei tłumaczy, że wyznaczył przecież 30 dni dla mieszkańców na składanie uwag i zastrzeżeń do planowanej inwestycji – że mieszkańcy nie zwrócili uwagi na ten komunikat, to już inna sprawa. Jednak decyzję środowiskową musiał wydać, bo inwestor spełnia wszystkie wymogi przewidziane prawem, więc urząd w takiej sytuacji jest zobligowany do jej wydania wraz z określeniem warunków realizacji przedsięwzięcia, jak wyjaśnia Sebastian Walczak, dyrektor Wydziału Rozwoju Urzędu Miejskiego w Jarocinie.

Radni opozycji obiecują pomoc

Przedstawiciele opozycji w Radzie Miejskiej Jarocina, między innymi radny Jerzy Walczak z Klubu Radnych Dialog i Zaufanie, chcą pomóc mieszkańcom i zaproponowali przyjecie uchwały o rozpoczęciu prac na miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. To pozwoli wstrzymać wszystkie planowane inwestycje na tym terenie do czasu jego uchwalenia, co może potrwać nawet 9 miesięcy. A jeśli radni w planie ujmą zakaz funkcjonowania hodowli przemysłowych na tym terenie, to inwestycja w ogóle nie dojdzie do skutku. Opozycyjni radni chcą zgłosić projekt stosownej uchwały na początku lutego.

Wsparcie obiecała też mieszkańcom posłanka Polski 2050 Paulina Hennig-Kloska – na zebraniu była obecna jej przedstawicielka Barbara Oliwiecka, kaliska radna. Członkowie Polski 2050 chcą wziąć udział w sesji rady miejskiej Jarocina, by przekonać władze do rozpoczęcia prac nad uchwaleniem planu miejscowego dla Siedlemina, który uniemożliwi powstawanie tak dużych inwestycji. Nadzwyczajna sesja, między innymi w tej sprawie, ma się odbyć 3 lutego.

Źródło: wlkp24.info

Podziel się:

Ostatnio dodane: