fot. pixabay.com

Mieszkańcy ulicy Jarochowskiego na Górczynie i Wojska Polskiego na Sołaczu mieli dziś awarię prądu. W obu przypadkach zawiniła wichura. Enea prosi o wyrozumiałość – przy tak silnym wietrze i tylu uszkodzeniach usuwanie awarii potrwa nieco dłużej.

Mimo że Poznań tym razem został oszczędzony przez siły natury, to jednak i tu skutki wichury dają się we znaki. Na Górczynie i Sołaczu wichura uszkodziła kable energetyczne. Mieszkańcy Sołacza, głównie ulicy Wojska Polskiego, nie mieli prądu przez mniej więcej godzinę, mieszkańcy ulicy Jarochowskiego nieco dłużej. Tam sytuacja jednak była o tyle gorsza, że z powodu braku prądu nie działały pompy, mieszkańcy nie mieli więc też ogrzewania i wody.

Enea z powodu licznych awarii prądu wystosowała komunikat do swoich użytkowników: „w związku z alertami RCB o możliwości wystąpienia silnych wiatrów dochodzących w porywach do ponad 100 km/h informujemy, że zjawiska te mogą skutkować awariami sieci, czasowymi zanikami napięcia, a nawet przerwami w dostawach prądu” – czytamy na stronie Enei. – „Zapewniamy, że wszystkie nasze brygady pogotowia energetycznego są w gotowości i na bieżąco naprawiają szkody wyrządzane przez żywioł. Prosimy o wyrozumiałość oraz rozsądne korzystanie z telefonu 991 i zgłaszanie w pierwszej kolejności przypadków zagrożenia zdrowia i życia!”.

Dlaczego spółka apeluje o rozsądne korzystanie z numeru 991? Bo dzięki nowoczesnym systemom zarządzania ruchem sieci, wie, które obszary pozbawione są zasilania, nie trzeba w tym celu informować spółki telefonicznie. Gdy więc dochodzi do awarii, na miejsce natychmiast są kierowane służby techniczne, by ją usunęły. Ale gdy – tak jak dzisiaj – mamy do czynienia z dużą liczbą awarii, na usunięcie trzeba poczekać.

„Służby Enei Operator w pierwszej kolejności usuwają awarie na wysokim i średnim napięciu, aby móc przywrócić zasilanie jak największej liczbie Klientów i zidentyfikować uszkodzenia sieci niskiego napięcia” – wyjaśnia spółka. – „Następnie usuwane są awarie na niskim napięciu, czyli te, które występują w sieci doprowadzającej energię do poszczególnych budynków. Może to trwać kilka lub kilkanaście godzin, a w skrajnych przypadkach nawet kilka dni”.

W tak ekstremalnych przypadkach numer alarmowy 991 nie jest w stanie obsłużyć wszystkich dzwo­niących – dlatego Enea Operator stara się informować swoich klientów o awariach innymi kanałami: informuje o aktualnej sytuacji Wojewódzkie Centra Zarządzania Kryzysowego, umieszcza infor­macje na stronie internetowej, mobilnej witrynie przeznaczonej dla użytkowników smartfonów oraz na bieżąco informuje media.

Źródło: Enea