Lech Poznań trening fot. P. Szyszka Lech Poznań

Apollon Limassol – Lech Poznań 0:5. Fantastyczne zwycięstwo poznaniaków!

Tego nikt się nie spodziewał – Apollon Limassol to doświadczony, utytułowany zespół, znawcy zapowiadali ciężką walkę i niepewny wynik. A poznaniacy śpiewająco pokonali rywala w walce o Ligę Europy.

Od razu po gwizdku sędziego piłkarze Apollona przystąpili do ataku, ale udało im się wywalczyć jedynie rzut rożny, który nie okazał się zagrożeniem dla bramki Kolejorza.

Na atak próbował odpowiedzieć Jakub Kamiński, ale jego indywidualna akcja prawą stroną została zatrzymana przez gospodarzy. W 7. minucie manewr Kamińskiego próbował powtórzyć Tymoteusz Puchacz – ale lewą stroną. Niestety, też bez rezultatu. W 10. minucie znów Kamiński przejął piłkę i uderzyła jeszcze w powietrzu, chcąc minąć Demetrisa Demetriou – niestety, nie udało się. Demetriou skutecznie obronił bramkę.

Powoli gra nabrała tempa, a atakującymi coraz częściej byli lechici. Znów spróbował szczęścia Tymoteusz Puchacz i znów bezskutecznie. Chwilę później z prawej strony zaatakował Moder – niestety, jego centra została zablokowana.  W 17. minucie Joannis Pittas zgrabnym zwodem zabrał piłkę Puchaczowi. Na szczęście w polu karnym zdążył ją przejąć Satka i wybić na róg, zanim zagroziła bramce Bednarka.

W 35. minucie kibice przeżyli chwilę grozy: Nicolas Diguiny przejął piłkę i ładnym strzałem posłał ją do bramki Bednarka. Na szczęście trafił obok, ale niewiele brakowało… Niedokładne ataki i piłki podane “do nikogo” często zdarzały się w tym meczu, i to w obu zespołach.

Wszystko wskazywało na to, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem – ale tuż przed samym końcem, w 42. minucie, Ramirez podał piłkę do Pedra Tiby, a ten strzelił rewelacyjnego gola – między nogami Demetriou! Lech prowadzi z Apollonem 0:1.

Druga połowa dosłownie od pierwszej minuty zapewniła jeszcze większe emocje. W 47. minucie genialny Ishak z pola karnego posłał idealny strzał wprost do bramki przy prawym słupku. Obrona Apollona mogła tylko bezradnie przyglądać się, jak piłka wpada do siatki. Lech Poznań podwyższył prowadzenie na 0:2. Lechici wyraźnie poczuli się pewniej na boisku i coraz mocniej naciskali na przeciwników. Gra nabrała tempa i toczyła się głównie pod bramka Greków.

W 51. minucie Tiba znów próbował pokonać bramkarza Apollona, ale tym razem nie trafił. Udało się za to Jakubowi Kamińskiemu w 58. minucie! Z kilkunastu metrów posłał do greckiej bramki prawdziwą bombę nie do obrony. Lech prowadzi trzema golami!

Kolejna ładna akcja miała miejsce w 62. minucie.  Jan Sykora w polu karnym strzelił – i piłka poszła tuż nad poprzeczką. Czwartego gola nie było, ale gdzie była obrona Greków?

Lechici zdecydowanie rządzili na boisku, czemu – przy takim wyniku – w zasadzie trudno się dziwić. Zawodnicy z Limassol stracili cały animusz, a poznaniacy praktycznie bez przeszkód bombardowali ich bramkę kolejnymi akcjami. W 72. minucie strzelał Dani Ramirez i piłka minęła bramkę o centymetry. W 81. minucie Sykorze, z podania Ramireza, udaje się pokonać bramkarza Greków i mamy 0:4. To już prawdziwy pogrom.

Ale okazało się, że to jeszcze nie koniec niespodzianek. W 92. minucie Pedro Tiba dostał piłkę od Kaczarawy, zwinnie minął obrońców i bramkarza Apollona, zanim zdążyli się zorientować, co się dzieje – i precyzyjnie umieścił piłkę w pustej bramce! Lech pokonał Apollona 0:5! Poznaniacy dosłownie rozjechali zespół z Limassol. To było piękne, choć niespodziewanie łatwe zwycięstwo Lecha.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze