Antoni Macierewicz fot. EU2017EE Estonian Presidency, CC BY 2.0 , via Wikimedia Commons

Antoni Macierewicz przedstawił raport podkomisji smoleńskiej. „To był wybuch w lewym skrzydle”

Zdaniem Antoniego Macierewicza katastrofa smoleńska była „aktem bezprawnej ingerencji”, czego dowodem był wybuch na lewym skrzydle, a raport Jerzego Millera o przyczynach wypadku został unieważniony przez komisję.

„Katastrofa z 10 kwietnia 2010 r. była wynikiem aktu bezprawnej ingerencji” – powiedział Antoni Macierewicz prezentując ustalenia swojej podkomisji, jak podaje Onet. – „Komisja potwierdza unieważnienie raportu komisji Jerzego Millera z 29 lipca 2011 r.”.

Podkomisja, jak twierdzi Macierewicz, przeprowadziła symulację lotu oraz uderzenia w ziemię, przeanalizowała proces podejmowania decyzji, zbadała szczątki samolotu oraz ślady występujących tam materiałów wybuchowych. Z ustaleń komisji wynika, że do katastrofy doszło z powodu „bezprawnej ingerencji”, czego bezpośrednim skutkiem był wybuch w lewym skrzydle, 100 metrów przez minięciem słynnej brzozy. Wybuch spowodował kolejna eksplozję w centropłacie kilkanaście metrów nad ziemią i to zniszczyło cały samolot.

Zdaniem Macierewicza rosyjscy kontrolerzy wprowadzali chaos i utrudniali polskiej załodze odejście na zapasowe lotnisko w Witebsku oraz błędne sprowadzanie maszyny – jednak mimo tych działań polscy piloci oświadczyli, że lądowanie w Smoleńsku nie będzie możliwe już 40 minut przed lotniskiem. Próbę odejścia na drugi krąg po minięciu lotniska potwierdzili rosyjscy kontrolerzy i dyspozytorzy lotu.

Antoni Macierewicz zapewnił, że na wszystko posiada dowody: zeznania ponad 20 świadków, głównie Rosjan, którzy słyszeli eksplozję, zanim samolot spadł na ziemię, widzieli też wybuch i rozpad samolotu. Łącznie zebrano ponad 200 relacji świadków. Według niego teorię wybuchu potwierdzają też: „nagrania z rejestratorów CVR, MŁP, ATM; wyniki eksperymentów IL i WAT z modelami Tu-154; analiza numeryczna milisekundowego dźwięku wybuchu; stenogram z nagrań CVR wykonany przez IES i ABW w 2021 r. oraz eksperymenty wybuchowe wykonane przez komisję”.

Macierewicz twierdził też, że stwierdzono obecność trotylu i materiałów wysokoenergetycznych używanych do produkcji broni termobarycznej na szczątkach samolotu i to właśnie „rozległy wybuch wewnątrz kadłuba spowodował falę uderzeniową, która rozerwała konstrukcję Tu-154M”. Na śmierć z powodu eksplozji wskazywały też obrażenia niektórych ofiar, jak podkreślił Macierewicz, bo ciała z ranami oparzeniowymi znajdowano poza zasięgiem ognia na ziemi po katastrofie.

Według szefa podkomisji dowody zostały przez rząd Donalda Tuska pozostawione w rękach rosyjskich, a Rosjanie je ukrywali, niszczyli i fałszowali. Międzypaństwowy Komitet Lotniczy blokował dostęp do szeregu dokumentów, między innymi do instrukcji wykonywania lotów w rejonie lotniska Smoleńsk Siewiernyj. Macierewicz podkreślił też związek szefowej MAK z tajnymi rosyjskimi służbami.

Przypomnijmy, że pierwsza komisja badająca przyczyny katastrofy smoleńskiej pod kierunkiem ówczesnego ministra spraw wewnętrznych i administracji Jerzego Millera opublikowała swój raport w 2011 roku. Według niego samolot był sprawny, a przyczyną katastrofy były złe warunki pogodowe i zderzenie z drzewem oraz niedostateczne przygotowanie załogi, zbyt mała wiedza o samolocie i niedostateczne przygotowanie kierownika lotów na wieży lotniska Siewiernyj. Nie stwierdzono żadnych materiałów wybuchowych ani innych nietypowych substancji chemicznych, według Millera nie była też wywierana presja na załogę, by wylądowała za wszelką cenę.

Do katastrofy doszło 10 kwietnia 2010 r., gdy polska delegacja leciała do Smoleńska na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Zginęło w niej 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.