świnie fot. Marion Streiff pixabay

Afrykański pomór świń: czy zabraknie wieprzowiny?

Rolnicy z Wielkopolski twierdzą, że nawet jeśli spełniają zasady bioasekuracji, to i tak muszą ponosić konsekwencje obecności wirusa ASF. I nie dostają za to żadnych odszkodowań.

Jak informuje portal Wiescirolnicze.pl, rolnicy narzekają, że stosują się do wytycznych narzuconych przez lekarzy weterynarii i ministerstwo rolnictwa, ponoszą koszty, przestrzegają zasad – a potem i tak nie mogą sprzedać świń, bo w gospodarstwie w okolicy stwierdzono afrykański pomór świń i cała okolica zostaje objęta strefą niebieską. I nie ma znaczenia, że ich świnie są zdrowe i mają wszystkie niezbędne atesty.

Ale nie to jest największym problemem. Rolnicy twierdzą, że wobec gospodarstw, które nie przestrzegają zasad bioasekuracji, nie są wyciągane żaden konsekwencje – a przecież skutki niefrasobliwości ponosi nie tylko ten konkretny hodowca, lecz i cała okolica. Nie ma też zapowiadanych kontroli w gospodarstwach i kar – bo to dopiero one zmusiłyby niektórych rolników do wprowadzenia zasad bezpiecznej hodowli.

Ich zdaniem problem tkwi w sposobie myślenia niektórych hodowców. Bioasekuracja to ich zdaniem niepotrzebne koszty. I nie chodzi o to, że nie mają na nie pieniędzy, ale o to, że ich zdaniem byłoby to niepotrzebne ich wydawanie. Bo po co. Bo może się uda i ASF nie będzie. Ale jeśli się nie udaje, to koszty ponoszą wszyscy hodowcy w okolicy, także ci, którzy przestrzegali bioasekuracji. Natomiast niefrasobliwy sprawca nawet nie zostaje ukarany.

Rolnicy objęci strefą nie mają gdzie sprzedać żywca. Ministerstwo rolnictwa zapewnia, że w każdym regionie jest taka ubojnia, ale nie podaje jej adresu. Hodowcy zostają więc ze świniami, a za powstałe straty nie dostają żadnego odszkodowania. Jeszcze w poprzednich latach je otrzymywali. Teraz słyszą, że nie ma na to pieniędzy.

Taka sytuacja jest w całej Polsce – do 9 sierpnia ujawniono 41 ognisk ASF w 2020 roku w całym kraju – jednak w Wielkopolsce jest szczególnie trudna. Tu hodowców jest więcej, zachodnia część regionu to tak zwane “świńskie zagłębie” i produkuje się tu najwięcej wieprzowiny w Polsce. Dlatego ASF u jednego producenta w powiecie leszczyńskim wyłączy z rynku kilku lub kilkudziesięciu sąsiednich, a to oznacza realny i dotkliwy spadek produkcji.

To sprawia, że rolnicy masowo chcą rezygnować z produkcji trzody chlewnej. Nie zrezygnują od razu jedynie ci, którzy mają kredyty na tę produkcję. Ale tych, którzy zrezygnują, wystarczy, by rozłożyć rynek wieprzowiny w Polsce.

el

Dodaj komentarz

avatar