Adam Nawałka – prawdziwy fachowiec, ale tylko człowiek

Były selekcjoner reprezentacji Polski, a także w przeszłości trener takich zespołów jak Górnik Zabrze, GKS Katowice czy Wisła Kraków – według wielu doniesień, już prawdopodobnie w poniedziałek obejmie pierwszą drużynę Lecha Poznań.

Adam Nawałka meczu z Wisłą Płock nie obejrzał z trybun stadionu, bo do stolicy Wielkopolski przyjedzie w niedzielę. Do “Kolejorza” trafią także Bogdan Zając, trener bramkarzy Jarosław Tkocz, trener od przygotowania motorycznego Stanisław Gadziński, a ze sztabem współpracować mają jako koordynator przygotowania fizycznego Remigiusz Rzepka i trener mentalny Paweł Frelik. Początkowo były selekcjoner chciał bardziej rozbudowany sztab, jednak poszedł z działaczami Lecha na kompromis. Ze sztabu Ivana Djurdjevicia pozostaną analitycy, a także dotychczasowy trener przygotowania fizycznego, Andrzej Kasprzak. Ze wstępnych informacji wynika, że Nawałka zwiąże się 2.5-letnim kontraktem, zaś co miesiąc inkasować będzie około 150 tysięcy złotych – stanowi to rekord, jesli chodzi o najwyższą pensję trenera w Lotto Ekstraklasie. Reszta sztabu szkoleniowego do podziału ma otrzymać około 100 tysięcy złotych. Według wyliczeń, roczne utrzymanie Adama Nawałki ze swoimi ludźmi, Lecha kosztować będzie około 3 milionów złotych. Wydaje się to bardzo duża kwota, jednak mając na uwadze to, ile włodarze poznańskiej drużyny przeznaczyli poprzedniego lata na wzmocnienia czy chociażby potrafili wykładać 2 miliony złotych za Nicklasa Barkrotha – to już wydaje się ona być nieco rozsądniejsza.

Rudawa, to w tym mieście, oddalonym o około 20 kilometrów od Krakowa, Nawałka rozpoczynał swoją przygodę jako piłkarz – grając w tamtejszej drużynie młodzieżowej Orląt. W roku 1969 trafił do Wisły Kraków, z którą związany był praktycznie przez całą swoją karierę. W stolicy Małopolski spędził szesnaście lat, gdzie zdobywał między innymi mistrzostwo Polski juniorów czy w mistrzostwo Polski już w ekstraklasie. Występując na pozycji pomocnika, dla “Białej Gwiazdy” zagrał 190 meczów i strzelił 9 goli, był także etatowym reprezentantem Polski, z którą w roku 1978 wystąpił na Mistrzostwach Świata w Argentynie, został wybrany nawet przez dziennikarzy do najlepszej jedenastki turnieju – grając u boku między innymi Grzegorza Laty czy Zbigniewa Bońka. Ciekawi także przydomek przyszłego trenera Lecha Poznań za czasów gry w Wiśle. Jak wspomina w wywiadzie dla sport.pl Andrzej Iwan, koledzy mówili na niego “ciepły”. Dlaczego?

– Bo podobał się chłopakom, choć bez wzajemności. Dbał o siebie. Na boisku bezkompromisowy twardziel, a poza nim delikatny i wypielęgnowany jak z żurnala. Ale co tam, że chłopakom – on przede wszystkim dziewczynom się podobał. Pseudonim był jednak zarezerwowany tylko dla starszych. – Żaden z młodych z tym “Ciepłym” nie miał prawa się wyrwać, respekt musiał być – mówił w 2013 roku Andrzej Iwan, który z Nawałką grał przez dziesięć lat.

Elegancja, osobowość i szyk – pozostała mu do dzisiaj, to trzeba otwarcie przyznać. W 1985 roku opuścił Wisłę i wyjechał do Stanów Zjednoczonych razem z żoną w poszukiwaniu lepszych warunków do życia. Choć zajmował się tam głównie pracą fizyczną czy pracą związaną z wycinaniem drzew – nie zapomniał o piłce i podczas całego swojego pobytu grał w polinijnym zespole Polish American Eagles, gdzie zakończył swoją piłkarską karierę. Do ojczyzny powrócił w 1990 roku. Warto wspomnieć, że nie został on od razu trenerem piłkarskim, tylko biznesmenem – razem z żoną założył sklep z jeansami, a także samemu był dealerem samochodowym – odpowiadającym za sprzedaż popularnego wówczas samochodu: znanego doskonale wszystkim Trabanta. Wreszcie, bo sześć lat później, rozpoczął to, z czego znany jest dzisiaj najbardziej – uzyskał licencję trenera i objął 4-ligowy Świt Krzeszowice. I już wtedy pokazywał zalążek tego, co później w reprezentacji. Nawałka był i jest: przesądny, ale także niesamowicie dba o szczegóły i najważniejsze detale.

– Kiedyś kierowca zawiózł nas na wyjazdowy mecz, zajechał pod klub. Chciał wycofać autokar, żeby się ustawić. Trener wstał, zaprotestował: „Nie, nie, pan się zatrzyma, my wysiądziemy, pan wtedy wymanewruje, jak chce. Tak samo po meczu – ma pan być gotowy do jazdy” – mówił dla portalu nowiny24.pl, były zawodnik Świtu, Piotr Chlipała. Autokar, według Nawałki, po prostu nie mógł jechać do tyłu. Dlaczego? Po prostu: “bo tak”, takie zdanie miał ówczesny trener i nikt tego zdania podważyć nie mógł. Wszystko musiało być po jego myśli.

Pracował w Krzeszowicach za około tysiąc złotych, mając w umowie zaznaczenie, że w przypadku lepszej oferty, może się od ręki zwolnić. Nawałka, choć zarabiał wtedy 150 razy mniej, niż zarabiać będzie w Poznaniu – wprowadził Świt na wyższy poziom pod każdym względem: piłkarze nigdy do tamtej pory tak mocno nie pracowali, rozliczał swoich podopiecznych z obowiązków, wymagał od nich lepszego trybu życia – wyobrażacie sobie to? W czwartej lidze, w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych? Można powiedzieć, że był on swego rodzaju innowatorem swoich czasów. Między innymi dzięki swojemu profesjonalizmowi i chęci poznawania coraz to nowszych i lepszych rzeczy – jest teraz w takim miejscu, a nie innym. Choć nie święcił w klubie pasma sukcesów, bo przez dwa lata wielokrotnie zajmował miejsca w czubie tabeli czwartej ligi, to jednak nie udawało mu się ze Świtem do wyższej klasy rozgrywkowej. W 1998 roku skorzystał z furtki w umowie i przyjął propozycję pracy w Wiśle Kraków – nie jako trener, ale jako koordynator szkolenia młodzieży. Rolę trenera klubu z którym związany był przez całą swoją piłkarską karierę, objął w 2000 roku – gdzie wywalczył drugie miejsce w tabeli i odszedł, oddając schedę Orestowi Lenczykowi, powracając jednak po roku – zdobywając swoje jedyne w historii trenera mistrzostwo Polski.

Przyszły szkoleniowiec Lecha później pracował – z różnym skutkiem – w Sandecji Nowy Sącz, Jagiellonii Białystok, ponownie w Wiśle Kraków, jako asystent Leo Benhaakkera w reprezentacji Polski, GKSie Katowice czy wreszcie w Górniku Zabrze. To właśnie tam cała Polska mogła przekonać się o fenomenie Adama Nawałki.

Górnik występował wtedy w pierwszej lidze, a celem nowego trenera był oczywiście awans na najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce. Nawałce udało to się to już w pierwszym roku pracy. Mimo przeciętnego budżetu, nie dość, że udało mu się w kolejnym sezonie Górnik utrzymać, to zajął w dodatku bardzo dobre jak na beniaminka – szóste miejsce w tabeli. To dzięki niemu futbol w Zabrzu ponownie odżył, a pomimo wielu utrudnień, jakim niewątpliwie była rozbudowa stadionu – wszystko w Górniku funkcjonowało bardzo dobrze. Kibice co mecz wypełniali maksymalnie możliwą liczbę pięciu tysięcy miejsc, by móc oglądając zespół prowadzony przez Nawałkę. To właśnie on wypromował takich zawodników jak Michał Pazdan, Prejuce Nakoulma, Adam Danch, Łukasz Skorupski, Paweł Olkowski, Krzysztof Mączyński czy wreszcie Arkadiusz Milik. Dzięki sprzedaży tego ostatniego uratował wtedy klub przed katastrofą związaną z problemami finansowymi. Nie da się ukryć, że to dzięki pracy w Górniku Zabrze wypracował sobie taką renomę, że był jedynym najrozsądniejszym kandydatem na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Otwarcie można przyznać: był wtedy najlepszym polskim trenerem i chyba jest nim do dzisiaj. W Zabrzu wiedzieli, że tracą świetnego fachowca.

Trener Adam Nawałka to profesjonalista w pełnym tego słowa znaczeniu. Przez prawie cztery lata swojej pracy w Górniku sprawił, że Górnik nie tylko awansował do Ekstraklasy, ale znów jest na szczycie i to mimo wielu przeszkód, jak chociażby gra przy ograniczonej liczbie kibiców na stadionie w Zabrzu. Z Adamem Nawałką w roli trenera przeżyliśmy wiele pięknych chwil. Jesteśmy naprawdę dumni, że mogliśmy z nim współpracować – mówił ówczesny wiceprezes klubu, Krzysztof Maj.

O okresie Nawałki w reprezentacji Polski za dużo pisać nie trzeba, bo to co miało zostać napisane, już dawno zostało napisane wielokrotnie i powtórzę tylko te najważniejsze kwestie. Rozpoczynał od kilku porażek w słabym stylu – wtedy zastanawiano się, czy faktycznie Nawałka do roli selekcjonera dorósł. Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej ufał mu bezgranicznie, bo wiedział, że jest to typ tego trenera, który osiągnie sukces tylko ciężką pracą, na której efekty trzeba trochę poczekać. Tak było w reprezentacji: znalazł pomysł na świetnych piłkarzy, co nie powiodło się poprzednikowi, Waldemarowi Fornalikowi i zdołał awansować na Mistrzostwa Europy we Francji, na których zresztą odniósł sukces i dotarł do ćwierćfinału, przegrywając ostatecznie po rzutach karnych z późniejszym triumfatorem rozgrywek, Portugalią. Niektórzy przyznają, że przy odrobinie szczęścia, podopieczni Adama Nawałki mogli wtedy nawet sięgnąć po medal. Udane mistrzostwa były idealnym gruntem pod rozpoczynające się eliminacji do mistrzostw Świata. I tak, po dwunastu latach – mogliśmy się wreszcie cieszyć z awansu Polaków na Mundial, który odbywał się w Rosji. Mundial, który ostatecznie okazał się klapą i mimo dość słabej grupy – nie udało się Nawałce i spółce awansować dalej, przegrywając po drodze mecze z Senegalem i Kolumbią. Na otarcie łez Polska pokonała Japonię, jednak ten mecz zostanie i tak zapamiętany jako haniebny, ze względu na katastrofalny styl polskiej drużyny i nikłe zaangażowanie, które Nawałka na pomeczowej konferencji nazwał “niskim pressingiem”. Po tych wydarzeniach, które zostawiły na wizerunku selekcjonera reprezentacji dużą rysę – spowodowały jego odejście. Adam Nawałka po przygodzie z kadrą marzył o lidze włoskiej, pojawiały się głosy o lidze chińskiej, to ostatecznie trafi do Poznania. Do Lecha, który pogrążony jest w kryzysie, z którego były szkoleniowiec Górnika Zabrze będzie starał się razem ze swoimi ludźmi wyciągnąć. Jak to powiedział w jednym z wywiadów Zbigniew Boniek: Lech i Nawałka to będzie udane małżeństwo, wzajemnie siebie potrzebują i mogą sobie pomóc.

Nawałka jest typem, który w pracę angażuje się całym sobą i tego też będzie wymagał od piłkarzy. Jak opisywał to Maciej Henszel w Przeglądzie Sportowym – do rozmowy z szefami Lecha przygotował się perfekcyjnie i przeprowadził analizę nie tylko zespołu, ale także działu sportowego. Ma plan na przebudowę i rozwój nie tylko drużyny, lecz całego działu czy nawet klubu. Wszystko zależy od tego, jak dużą władzę Nawałka otrzyma w Lechu. Wydaje się jednak, że powinien dostać to, czego zapragnie i zażyczy – jak to już mówiono, w Poznaniu gorzej już być nie może, a Nawałka to osoba, w którą można wierzyć i rzeczywiście sympatycy Lecha w nią wierzą, że wreszcie odmieni dział sportowy i przyniesie do gabloty wymarzone trofeum. Nie w postaci sprzedaży wychowanków czy pikarzy za grube miliony, ale za wywalczone mistrzostwo Polski. Zapytaliśmy także kibiców poznańskiego Lecha co sądzą o przyjściu byłego selekcjonera reprezentacji Polski do Lecha i takie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Jan Madej: “Moim zdaniem wybór Adama Nawałki na trenera Lecha jest bardzo dobrą decyzją. Szatnia jaka jest w Lechu, potrzebuje tak mocnego autorytetu, jakim jest właśnie były selekcjoner. Obecność takiego trenera może polepszyć motywację u niektórych piłkarzy, a także może dobrze wpłynąć na młodych zawodników, dopiero co wchodzących do zespołu. Trener powinien zacząć od zmiany mentalu w zespole, porozmawiać z paroma chłopakami, którym może się nie chce albo nie radzą sobie z presją, bo mam wrażenie, że to w ostatnim czasie było znaczącym problemem Kolejorza.”

Kevol: “Wybór Adama Nawałki na trenera Lecha to najlepszy na ten moment ruch działaczy. Moim faworytem od początku pozostawał Kek, ale w momencie, gdy wysypał się jego temat, wiedziałem, że tylko Nawałka pozostaje sensowną alternatywą. Najważniejsze, że do Poznania wraca nadzieja na odsunięcie zarządu od bycia blisko drużyny. Ilość błędów, które popełnił zarząd jasno wskazuje, że nadszedł czas autonomicznych rządów Adama Nawałki. Najważniejszym celem Nawałki powinno być obudzenie ducha zwycięzców w szatni. Żadnemu ze szkoleniowców nie udała się ta sztuka. Na warunki Ekstraklasy, Lech ma naprawdę solidna drużynę i przewrotnie napiszę, że najważniejszy cel dla nowego trenera to sprawienie, by zawodnicy nie wychodzili na mecze o stawkę jak na ścięcie. Jeśli uwierzą w siebie to są w stanie osiągnąć wiele. Liczę również na to, że Nawałka do zimy zadecyduje z którymi zawodnikami chce się pożegnać.”

Pyra: “Jestem bardzo zadowolony z zatrudnienia trenera o tak uznanym nazwisku. Każdy w Polsce zna Adama Nawałkę i wie, jakim cieszy się on autorytetem. Ponadto to świetny fachowiec, który sprawdził się zarówno w kadrze jak i w klubie. Przychodzi tu ze sztabem sprawdzonych ludzi i konkretnym planem działań, które zostały zaakceptowane przez zarząd. Wyżej wymienione detale i szeroki wachlarz kompetencji, o który zabiegał, powinny mu ułatwić szkolenie i rozwijanie naszego Lecha. Trzymam kciuki i z optymizmem patrzę w przyszłość. Pierwsza sprawą za która powinien zabrac się nowy trener to kompleksowy przegląd kadry i wzmocnienie jej na kluczowych pozycjach. Oprócz tego, bardzo ważna jest też organizacja pracy z której słynie trener Nawalka oraz zadbanie o wszelkie detale niezbędne do spokojnej i intensywnej pracy. Inna ważna sprawa, którą szkoleniowiec powinien „załatwić” tej zimy jest przygotowanie fizyczne zespołu. Lech co mecz biega mniej od rywala, notorycznie. Najwyższa pora wyeliminować także ten problem.”

Kuba Adamczak: “Nazwisko, charyzma i doświadczenie Nawałki to plusy jego wyboru na trenera Lecha. W tej chwili nie widzę innego, realnego kandydata. Uważam jednak, że nastąpiło to przynajmniej o dwa tygodnie za późno. Nawałka powinien pojawić się tutaj zaraz po meczu z Jagiellonią, gdzie miałby czas na bliższe zapoznanie się z drużyną. Moim zdaniem, zawodnicy powinni od samego wejścia Nawałki do szatni poczuć że to trener, który nie pozwoli sobie na jakiekolwiek odstępstwa i niesubordynację. Wiemy, że szatnia wymaga sporego przewietrzenia, więc liczę również na to że prezesi “pozwolą” trenerowi na decyzyjność w tej kwestii. Trudno znaleźć dobrze funkcjonującą rzecz w tym zespole, jednak mam nadzieję, że trener Nawałka uporządkuje drużynę pod względem taktycznym oraz uda mu się wyciągnąć, bardzo głęboko ukryty, potencjał tego zestawu piłkarzy.”

Gzik: “Po tygodniach brazylijskiej telenoweli, doczekaliśmy happy endu. Każdy już pewnie myślał, że prezesi znów przegrają ważną bitwę trenersko-transferową. Na szczęście, od poniedziałku mamy nowego trenera. Trenera, który daje nadzieje na większy profesjonalizm w sprawach sportowych, które z sezonu na sezon coraz bardziej przypominają zarządzanie klubem z perspektywy pustego portfela, minimalizmu. Za błędy trzeba ganić, ale tu należy pochwalić klub za decyzję, mimo, iż blisko było wstydu, bo zupełnie nie rozumiem wyjazdu dyrektora Rząsy na Węgry, skoro Nawałka od poczatku chciał tu pracować, a sam trener Nikolić z Mol Vidi był prawie niemożliwą opcją do wyciagnięcia. Od szkoleniowca oczekuję zmian transferowych, a także pracy nad mentalnością zespołu. Ostatnie mecze pokazały jasno, iż założenia Ivana nie były zgodne z wolą druzyny. Nawałka, ze wzgledu na swoje CV, przebytą drogę, nie może już sobie pozwolić na takie traktowanie. Liczę, chociaż po ostatnim artykule redaktora Henszela o braku zmian w komitecie transferowym, że jednak to trener będzie miał decydujące zdanie o transferze piłkarza do klubu. Czas wreszcie wyciągnąć wnioski z przeszłości, kiedy to w rundzie decydującej o mistrzostwo Polski przychodziły do nas wynalazki z ukraińskich pastwisk.”

Jak wynika z opinii – nadzieja w Poznaniu odżyła, bo przyjście nowego trenera zawsze zmienia myślenie i pojawia się myśl “może wreszcie będzie lepiej”. Pamiętajmy jednak, że to jest tylko nadzieja, bo o euforii czy jakiejkolwiek radości trudno tutaj mówić. Przychodzi fachowiec, przychodzi trener, ale to tylko człowiek, jedna osoba, która może odpowiednio poustawiać pionki do gry, ale jej przebieg już zależy nie tylko od niej, ale także od wielu czynników: począwszy od postawy piłkarzy, po ich zaangażowanie, a także możliwości stwarzane przez szefostwo do udanej pracy. Nawałka nie jest cudotwórcą, pamiętajmy o tym.

Źródła: nowiny24.pl, sport.pl, Przegląd Sportowy