Piotr Gliński fot. gov.pl

400 mln na kulturę od rządu. I ogromne oburzenie środowiska

30 tys. zł dla Łomżyńskiej Filharmonii, 1.89 mln zł dla spółki Golec Fabryka oraz 550 tys. dla zespołu Bayer Full – to tylko kilka z przykładowych dotacji z Funduszu Wsparcia Kultury. Po opublikowaniu listy przez ministerstwo rozpętała się burza.

400 mln zł, by tyle było pieniędzy w Funduszu Wsparcia Kultury, zostało rozdysponowane między 2 064 podmiotami. Wnioski złożyło 2 246 podmiotów, ale nie wszyscy dostali dofinansowanie. Wśród tych, którzy pieniądze dostali, jest 1 166 firm zajmujących się organizacją zaplecza technicznego sceny, a kwota dotacji wyniosła 175,23 mln zł. 448 przedsiębiorców dostało łącznie 90,96 mln zł. 144 samorządowe instytucje artystyczne otrzymały 94,72 mln zł, a 306 organizacji pozarządowych – 38,58 mln zł.

Najwięcej, bo po 4 mln zł, dostały Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej w Gdyni oraz Teatr Muzyczny Roma. 1,89 mln zł dostała spółka Golec Fabryka należąca do jednego z liderów Golec uOrkiestry. 400 tys. zł – Renata Świerżyńska Bayer Full Impresariat, a 150 tys. zł – Bayer Full Sławomir Świerżyński. 111 tys. zł dostanie Natasza Urbańska, 110, 5 tys. zł – Julia Pietrucha, 77,3 tys. Małgorzata Foremniak, a także dziennikarze: Dariusz Maciborek Agency (wieloletni prezenter RMF FM) – 513 tys. zł, Marcin Kydryński Siesta (Radio Nowy Świat) – 158 tys. zł, a Kretmedia Jarosław Kret – 24,5 tys. zł.

Tymczasem Filharmonia Łomżyńska dostała 30 tys. zł, Teatr Lalki i Aktora w Łomży – 48 tys. zł, a Filharmonia Krakowska – 600 tys. zł. I to własnie te rozbieżności zastanawiają wszystkich, którzy z kulturą mają cokolwiek wspólnego.

Jak poinformowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Sportu, o przyznaniu dotacji decydował algorytm. Efekt działania owego algorytmu krytykują wszyscy – tak artyści, jak i dziennikarze zajmujący się kulturą. Bo całkiem sporo teatrów dostało mniejsze dotacje niż wykonawcy disco polo czy pojedynczy muzycy albo aktorzy. A teatr oznacza jednak znacznie większe koszty własne, bo pracuje w nim wielu ludzi i wszyscy chcą dostać pensje. Dlaczego więc jedna aktorka czy jeden muzyk dostają więcej niż cała filharmonia?

Wątpliwości wzbudził także fakt, że wielu z tych artystów, którzy dostali dotacje, wcale nie straciło źródła utrzymania: bo są, na przykład, czynnymi dziennikarzami radiowymi ze swoimi autorskimi programami, za które dostają wypłatę, albo felietonistami gazet, gdzie również otrzymują wynagrodzenie. Muzycy mimo pandemii nadal mogą sprzedawać swoje płyty, ich utwory są grane w rozgłośniach radiowych i za to też otrzymują pieniądze, znani aktorzy grają w filmach czy choćby reklamach telewizyjnych. Tych wszystkich możliwości nie mają muzycy filharmonii czy aktorzy prowincjonalnych teatrów. Jak dodatkowo zwrócił uwagę Kazik, który o dotacje nie wystąpił, są grupy zasługujące na wsparcie bardziej niż artyści: to lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni. Uważa też, że jeśli ktoś chce wesprzeć Kazika i Kult, może kupić ich ostatnią płytę z CD i DVD z koncertu na PolandRock.

Jak zwróciło uwagę Radio Zet, same kryteria były ustawione co najmniej kontrowersyjnie. Bo właściciel zamkniętego hotelu czy restauracji może dostać mikrodotację, postojowe i zwolnienie z ZUS oraz pomoc z Tarczy Antykryzysowej, jeśli się załapie, ale wszystko razem dla małej firmy nie przekroczy 10 tys. zł. Tymczasem artysta estradowy prowadzący działalność dostanie tyle samo – plus jeszcze połowę tego, co mógłby zarobić w czasie, kiedy ma zakaz prowadzenia działalności. Żaden właściciel hotelu czy restauracji tego nie dostanie. Kryteria ministerstwa kultury są nieracjonalne.

Sam minister Gliński zapewnił, że o dotacji nie decydowały sympatie ani rodzaj uprawianej sztuki, tylko algorytm pokazujący, jakie kto stracił dochody. I zwrócił uwagę, że przecież artyści, którzy dostali wsparcie, też mają całe zespoły pracowników, którym muszą płacić. Dziennikarze natychmiast zripostowali, że filharmonie i teatry to też całe zespoły ludzi.

„W poniedziałek zgłoszę projekt ustawy zakazującej państwowego wsparcia dla znanych artystów i instytucji kultury. Przesuniemy te środki na wsparcie najbardziej aktywnych tweeterowiczow. Kultura na tym nie zyska, ale PR będzie OK 😉 PS – UWAGA! Tweet zawiera treści ironiczne!” – podsumował dyskusję minister Gliński na Twitterze.

el

0 0 votes
Oceń artykuł

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze