Turek: Radny podsłuchiwał… przeciwników politycznych?

Podziel się!

Afera podsłuchowa w Turku: w siedzibie stowarzyszenia Ziemia Turkowska znaleziono urządzenie podsłuchowe. Rzekomo zamontował je jeden z radnych, by podsłuchiwać i nagrywać wypowiedzi kolegów.

Wszystko zaczęło się – jak informuje Radio Poznań – od kłótni w stowarzyszeniu. Kilka dni później w siedzibie organizacji znaleziono dyktafon. Jednak temu, kto go tam zamontował, nie udało mu się nagrać zbyt wiele, bo urządzenie szybko zostało wykryte przez jedną z radnych i przekazane policji.

Reklama

Podejrzany radny – który przy okazji jest też wiceprezesem stowarzyszenia – wypiera się udziału w sprawie i twierdzi, że jest niewinny, a swojej niewinności dowiedzie w sądzie. Być może jest to jego dyktafon, ale zgubił sprzęt kilka dni wcześniej i nie wie, co się z nim stało. Na dyktafonie nie ma żadnych nagrań, które pomogłyby rozwiązać chociaż część wątpliwości w tej sprawie.

Sprawa ma drugie dno. Prezesem stowarzyszenia Ziemia Turkowska, gdzie wiceprezesem jest podejrzany radny, jest burmistrz miasta, a radną, która dyktafon znalazła – Mariola Kadrzyńska-Siwek, przewodnicząca rady miasta. Nic dziwnego więc, że opozycyjni radni uważają całą sprawę za polityczną intrygę, która ma pozbawić radnego mandatu.

Reklama

Radio Poznań, el


Podziel się!

Dodaj komentarz

avatar
Reklama