Poznańska komunikacja druga w kraju!

Narzekamy na transport publiczny w Poznaniu? A tymczasem w skali kraju, jeśli chodzi o nakłady, plasujemy się tuż za Warszawą.

Portal Transportpubliczny.pl sprawdził w ponad 30 miastach, jak wygląda finansowanie transportu publicznego i jaki procent samorządowego budżetu jest wydawany na ten cel. Najwięcej pieniędzy na transport – 16 procent budżetu – wydaje Warszawa. To nie powinno raczej dziwić, i nie tylko dlatego, że to stolica. Warszawa jest też miastem rozległym, no i dysponuje znacznie większą różnorodnością środków transportu niż inne polskie miasta – poza autobusami i tramwajami ma przecież jeszcze metro i kolej miejską. Ba, latem po Wiśle kursują nawet promy, które też są miejską komunikacją.

Na drugim miejscu, i to zaraz za stolicą, z wynikiem 12 procent – bo tyle właśnie z budzetu miasta przeznacza się na transport publiczny – plasuje się Poznań. Autorzy badania zwracają też uwagę, że Poznań jest piątym co do wielkości miastem w Polsce, ale przeznacza na bieżące finansowanie komunikacji miejskiej znacznie więcej niż miasta od niego większe. Mało tego: autorzy badania zwrtacają uwagę, że “gdy wczytać się w budżety miast Poznań w tym roku przeznaczył na transportowe wydatki majątkowe (czyli, w uproszczeniu, inwestycje), bo to ponad 190 mln zł, podczas gdy np. w Krakowie i w Łodzi w tej części budżetu jest pusto”.

Za liderami zestawienia, czyli Warszawą i Poznaniem, plasują się Gdańsk, Łódź, Tychy i Gdynia. Wszystkie te miasta przeznaczają na bieżące finansowanie miejskiej komunikacji po 10 procent swojego budżetu.

Wiele o podejściu do transportu publicznego w mieście mówi zestawienie wydatków w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Liderem zestawienia – co raczej nie powinno dziwić – jest Warszawa. “Co ciekawe” – czytamy w zestawieniu – “to jedyne miasto w którym ta wartość przekracza koszt dwunastu biletów miesięcznych. Można więc, nieco z przymrużeniem oka stwierdzić, że kierowcy w stolicy istotnie dopłacają do komunikacji miejskiej”. Wydatek na jednego mieszkańca w Warszawie to 1594, 63 zł. I znów na drugim miejscu jest Poznań: w stolicy Wielkopolski wydają 885,27 zł. Kolejnym miastem w zestawieniu są Tychy, które przeznaczają na mieszkańca 747, 65 zł.

Z zebranych danych wyraźnie widać, że im większe miasto, tym większe pieniądze wydaje na komunikację miejską. O swoich pasażerów nieco bardziej, niż można by się spodziewać, dba Poznań, a nieco mniej Łódź i Wrocław. Co prawda poznańscy pesymiści zaraz zapytają, gdzie są te nakłady, skoro na ulicach i – na przykład – w punktualności poznańskiej komunikacji tego nie widać. Warto jednak pamiętać o tym, że przez całe lata komunikacja poznańska rocznie otrzymywała nieco ponad 2 mln zł, czyli mniej więcej jedną trzecią pieniędzy potrzebnych na bieżące utrzymanie. Dopiero od czterech lat w Poznaniu zaczęło się inwestowanie i remontowanie tras tramwajowych na wielką skalę – by nadrobić wieloletnie opóźnienia. Dlatego trochę jeszcze potrwa, zanim odczujemy tę lepszą jakość transportu na własnej skórze…

Autorzy badania dla porównania wydatków miast przyjęli bieżące wydatki budżetowe na transport zbiorowy, bo te są zawarte w każdym budżecie i wprost przekładają się na usługi transportowe. Przy tym podkreślają, że „wydatki na transport” to pojęcie bardzo pojemne: “to mogą być zarówno wydatki inwestycyjne, które w budżetach bywają zapisywane w różnych miejscach, wydatki realizowane przy okazji inwestycji drogowych, jak też np. inwestycje rowerowe. Dla potrzeb porównawczych musieliśmy je pominąć”.

Do zestawienia wykorzystano dane z budżetów miast na 2018 rok. W rankingu znalazło się 29 największych miast w Polsce pod względem liczby ludności oraz Elbląg i Grudziądz – czyli wszystkie miasta będące stolicą województwa, oraz wszystkie, w których istnieje sieć tramwajowa.

Szczegóły badania można znaleźć na www.transport.publiczny.pl.

el, fot. el