Poznaniacy murem za Owsiakiem

– Jurek Owsiak, dziękujemy! – skandowali poznaniacy na placu Wolności. Ponad tysiąc osób dziękowało dziś dyrygentowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy za to, że wrócił.

Akcja rozpoczęła się od przedstawienia dwójki nastoletnich organizatorów, Darii i Mariusza. To oni właśnie spontanicznie, głównie przez portale społecznościowe, postanowili zwołać poznaniaków na plac Wolności, by prosić Jurka Owsiaka o pozostanie z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. To na szczęście już okazało się niepotrzebne, ale za to – jak powiedzieli organizatorzy – wszyscy obecni mogą Jurkowi podziękować za to, że wrócił.
– Dziękujemy, Jurku, że postanowiłeś nas nie opuszczać i że nasza orkiestra nadal ma dyrygenta – podsumowali swojej wystąpienie Daria i Mariusz.

O jego pomocy mówili też kolejni rozmówcy: dzieci po poważnych operacjach, których by nie przeżyły bez sprzętu od orkiestry. Zdrowe i radosne teraz nastolatki, które urodziły się jako wcześniaki i bez sprzętu od WOŚP nie miałyby szansy na życie. Byli też rodzice, którym sprzęt WOŚP uratował dzieci – i dzieci, które dzięki niemu nie utraciły rodzeństwa. Weronika Kuberka, która na scenie wystąpiła z siostrą Anią, napisała nawet specjalny wiersz. I wszyscy dziękowali Jurkowi za to, że zgodził się zostać.

Dziękujących nie brakowało też na widowni. Zbigniew Hałat z Kórnika jest osobą niepełnosprawną i porusza się z pomocą balkonika. Przyjechał specjalnie do Poznania, żeby przyłączyć się do akcji wspierania Jurka Owsiaka. Bo jest też wolontariuszem WOŚP – od 14 lat.
– Chciałem go prosić, żeby dalej był, bo jakby on zrezygnował, to i ja bym zrezygnował – mówi pan Zbigniew, ciesząc się, że Jurek postanowił zostać w WOŚP. – Bez niego to by nie było to!

Prawie w komplecie stawili się psi wolontariusze, czyli golden retrivery, które już od wielu, wielu lat kwestują dla orkiestry.
– To jest nasz szef, więc będziemy stać za nim murem – mówi Dagmara Dawidzińska, która stoi w towarzystwie Luny i Barneya. – Ale nie tylko dlatego, że to szef orkiestry. On po prostu od 27 lat to robi. I robi to najlepiej na świecie.

Wesprzeć Jurka postanowiła także Jadwiga Toms z Poznania. Bo takich ludzi jak on, uważa, trzeba wspierać i doceniać. Dlaczego? Bo jest ich zawsze za mało…
– Bo on ma w sobie coś, co przyciąga miłość ludzi – wyjaśnia pani Jadwiga. – A miłość zawsze zwycięży.

Obecni uczcili także ciszą zmarłego prezydenta Pawła Adamowicza – cisza trwała dokładnie tyle czasu, ile utwór Disturbed “Sound of Silence”, zaśpiewany a capella.

Lilia Łada, fot. L. Łada, K. Adamska

Dodaj komentarz

avatar