wystawa Całkiem Nowy Człowiek fot. mat. pras

Poznań: W poszukiwaniu “Całkiem Nowego Człowieka”

Niewiarygodnie długie schody w dół, mrok, skrzypiące drzwi i larwy much, które nie przeżyły zamknięcia w podziemiu. Tak wyglądała bardziej mroczna część wystawy „Całkiem Nowy Człowiek” w Galerii Rozruch. Doskonała – i jednocześnie mrożąca krew w żyłach. I nie tylko dlatego, że w podziemiu.

Wystawa „Całkiem Nowy Człowiek” w Galerii Rozruch przy ulicy Jackowskiego miała swój finisaż 10 września. Przyszło na niego wiele osób, bo też była to z pewnością jedna z ciekawszych i bardziej niezwykłych ekspozycji w Poznaniu.

Swoje prace prezentowali tu artyści rzeźbiarze i artyści fotograficy – Wielkopolski Związek Artystów Rzeźbiarzy oraz Okręg Wielkopolski Związku Polskich Artystów Fotografików, bo taki był zamysł tej wystawy. Koncepcja dała niezwykle ciekawy, a czasami wręcz wstrząsający efekt, zwłaszcza w połączeniu z mrocznymi wnętrzami galerii, która mieści się w dawnych schronie. Okazało się, że dzięki wielkiej wrażliwości i wyczuciu kuratora udało się stworzyć całość doskonale uzupełniającą się nawzajem i niezwykle aktualną. Wystawa odnosząca się do człowieka, jego kondycji w współczesnym świecie jest zawsze aktualna, ale na tej wystawie miała znaczenie szczególne. Człowiek jako taki zafunkcjonował na niej w jeszcze jednej przestrzeni – pandemicznej.

– Otwieraliśmy tę wystawę 26 czerwca – wspominał Tomasz Jędrzejewski, kurator wystawy. – Teraz wiemy mniej więcej jak się zachować, ale wtedy był to czas bardzo dziwny: pierwsze momenty, kiedy przestawały obowiązywać obostrzenia pandemiczne. I widzieliśmy u artystów tę potrzebę przyjścia, podzielenia się swoimi pracami.

Krzysztof Ślachciak, fotograf i współtwórca wystawy, zwrócił z kolei uwagę na wartość dodatkową wystawy, którą stworzyło zderzenie fotografii i rzeźb.
– Wielu artystów podeszło do tej wystawy jako do swego rodzaju wyzwania – mówił. – I są na wystawie prace, które są pracami fotograficznymi, ale które wychodzą w przestrzeń, jak na przykład obiekty albo hologram.

Poza fotografią i poza rzeźbą trzecim bohaterem wystawy była sama galeria. I ona także, jako schron z czasów drugiej wojny światowej, z zachowanymi oryginalnymi drzwiami do podziemi i elementami wyposażenia wnętrz, była swoistym komentarzem na temat człowieka i jego działań.

Najbardziej jednak fascynujące było to, jak doskonale twórcy potrafili wykorzystać tę niewiarygodną i przez wielu uznaną za z nieekspozycyjną przestrzeń. Zejście do podziemi po naprawdę długich schodach, kilka pięter w dół było jak wędrówka do innego świata rozpościerającego się za skrzypiącymi, pokrytymi rdzą drzwiami. To znakomicie buduje napięcie – pod warunkiem, oczywiście, że na dole znajdzie się obiekty godne napięcia.

I tak właśnie było w tym przypadku. Widz jak zaczarowany wędrował z jednej monumentalnej ceglanej sali do drugiej, bez okien, bez światła, z uwaga skupiona wyłącznie na dziełach sztuki, które tutaj, pod ziemią, w mroku, nabierały dodatkowej wagi, znaczenia, stawały się bardziej wyraziste. Spirala ułożona z kamieni w kształcie dziecięcych stóp zaowocowała fascynującą dyskusję o meandrach i nieskończoności czasu, zaklętych kręgach i nieuchronności. Czarne figury wywołały skojarzenie ze starożytnym Egiptem, i to tak silne, że naprawdę miało się wrażenie wędrówki po Dolinie Królów. Fragmenty posągów ułożonych starannie w kolejnej sali, kontrastujących bielą z czerwienią ścian – czy ktoś je tu porzucił, a może czekały na ponowne narodziny?

Po wyjściu z kazamatów na widza czekał – raj. Ale, oczywiście, ze wszystkimi atrybutami niezbędnymi ludzkiej naturze, czyli wężem, jabłkiem i przemocą. Obok niewiarygodnie pięknych studiów ludzkiego ciała, ledwo uchwytnej urody kobiecej twarzy było krzykliwe graffiti epatujące swoją własną urodą, był melancholijny smutek opuszczonego grobu, były portrety, akty i wiele, wiele innych elementów, przy których warto było przystanąć, pomyśleć, oburzyć się albo zachwycić. Można było przewędrować ludzkie piekło i niebo, a nawet doznać jednego i drugiego na tyle, na ile można to zrobić dzięki dziełom nietuzinkowych artystów. I choćby po to warto było wybrać się na tę wystawę.

Wystawa „Całkiem Nowy Człowiek” w Galerii Rozruch przeszła już do historii, ale galeria 18 września zaprasza na kolejną ekspozycję – tym razem autorską, zdjęć Krzysztofa Slachciaka. I na pewno będzie ją warto zobaczyć.

Artyści biorący udział w wystawie: Robert Andre, Wojciech Beszterda, Emilia Bogucka, Jarosław Bogucki, Joanna Buczak, Tomasz Jędrzejewski, Andrzej Kołodziejczyk, Roman Kosmala, Wiesław Koronowski, Rafał Kotwis, Włodzimierz Kowaliński, Maciej Kuszela, Agnieszka Lisiak „Skórka“, Maciej Mańkowski, Danuta Mączak, Zdzisław Orłowski, Barbara Pilch, Anna Sarnecka, Norbert Sarnecki, Piotr Spek, Leszek Szurkowski, Karol Szymkowiak, Krzysztof Ślachciak, Piotr Wełniak, Szymon Zwoliński.

Lilia Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze