Międzynarodowy Dzień Obrony Cywilnej fot. Sławek Wąchała

Poznań: Światowy Dzień Obrony Cywilnej w prawdziwym schronie

Była nauka alfabetu Morse’a, zwiedzanie schronu i nauka pierwszej pomocy – a wszystko to w schronie przy Babimojskiej. Dzisiejszy dzień był jedną z okazji, by zwiedzić to arcyciekawe miejsce, zawiadywane zresztą swego czasu przez Obronę Cywilną.

Światowy Dnia Obrony Cywilnej jest obchodzony 1 marca na całym świecie i służy podnoszeniu świadomości społeczeństwa na temat samoobrony, zapobiegania i gotowości działania w razie wypadków i katastrof. Świętowanie go w schronie przy ulicy Babimojskiej jest wyjątkową gratka, bo ten właśnie schron był przez wiele lat zarządzany przez Obronę Cywilną, która zostawiła po sobie wiele pamiątek, prezentowanych z dumą przez opiekunów schronu zwiedzającym.

Jednak to nie OC postawiła schron. Wybudowano go w latach 1903-1904, powstał w ramach wzmocnienia południowo-wschodniego odcinka Twierdzy Poznań jako kompanijny schron piechoty. A przed pierwszą wojną światową dobudowano przed nim umocnienia polowe.

Po wojnie o schronie zapomniano, nie odegrał też żadnej roli podczas następnej wojny – jego położenie nie miało już strategicznego znaczenia. Nie znajdował się na linii obrony miasta, nie był też potrzebny okolicznym mieszkańcom, bo w tamtych czasach było ich tu niewielu, głównie w oddalonych od siebie gospodarstwach rolnych.

O schronie przypomniano sobie dopiero w czasach zimnej wojny, czyli na początku lat 50., gdy szukano miejsc do ukrycia na wypadek ataku bombą atomową. Zbudowano go z betonu, był też w miarę nowy i suchy, częściowo ukryty pod skarpą, więc nadawał się idealnie. W przypadku ataku atomowego fala uderzeniowa przetoczyłaby się przez skarpę bez większych szkód dla schronu. I to wówczas objęła go we władanie Obrona Cywilna.

Schron nie był jakoś luksusowo wyposażony. Był w nim tylko agregat, który umożliwiał wytwarzanie prądu, a więc oczyszczanie powietrza i wody dla ludzi w nim przebywających. Agregat się zachował do dziś, co jest bardzo rzadkie i można go oglądać w schronie. Co prawda nie jest kompletny, ale to i tak jeden z lepiej zachowanych.

Zimna wojna jednak nie wybuchła, więc leżący na uboczu schron mniej więcej pod koniec lat 70. znów stał się niepotrzebny. Obrona Cywilna użytkowała go do końca lat 80. Później przejęli go harcerze, po harcerzach odbywał tu próby zespół muzyczny, a w latach 90. zaspawano drzwi, by zapobiec dalszym kradzieżom wyposażenia schronu. I to dzięki temu oprócz agregatu w schronie zachowały się częściowo zbutwiałe mundury oddziałów Powszechnej Samoobrony. Były też maski przeciwgazowe i sporo sprzętu z tamtych czasów, który teraz mogą oglądać zwiedzający – i podróżować w czasie do lat 50. ubiegłego wieku…

Sporo ciekawych rzeczy czekało na odwiedzających także przed schronem. Odbył się drużynowy tor przeszkód, pokazy i kurs pierwszej pomocy dla początkujących, nauka alfabetu Morse’a i strzelania na strzelnicy ASG. Swoje umiejętności prezentowali też strażacy ochotnicy i jak zawsze nie brakowało chętnych, zwłaszcza wśród najmłodszych, żeby włączyć syrenę strażacką…

el, fot. Sławek Wąchała

Dodaj komentarz

avatar