Poznań: Rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa. Płacz oskarżonego, rozpacz matki

sąd okręgowy

W poznańskim sądzie rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa 17-letniego Mateusza, do którego doszło w listopadzie ubiegłego roku. Oskarżony o to jest jego 20-letni obecnie kolega. Rozprawa miała niezwykle dramatyczny przebieg.

Rozprawa odbyła się 9 września i przyszła na nią matka zabitego 17-latka, która ustawiła zdjęcie zabitego chłopaka na stole, jak informuje Radio Poznań. Kobieta podczas swojego emocjonalnego wystąpienia krzyczała na oskarżonego, żeby oddał jej syna. Że zmasakrował jej dziecko i w szpitalu nie mogła go rozpoznać.

Sam oskarżony, Dawid F. płakał, przepraszał rodziców Mateusza, zapewniał, że nigdy nie chciał skrzywdzić przyjaciela, nie ma pojęcia jak do tego doszło i gdyby mógł, cofnąłby czas.
„Co mi po twoich przeprosinach! Nigdy w życiu ci nie wybaczę! Oddaj mi syna!” – krzyczała zrozpaczona kobieta.

Przypomnijmy, że do zabójstwa doszło 11 listopada – 12 listopada przed godziną 6.00 rano 65-latek mieszkający przy ulicy Cierpięgi poinformował, że w mieszkaniu należącym do krewnego znalazł ciężko pobitego młodego chłopaka. Ranny miał zmasakrowaną twarz, a w mieszkaniu wszędzie była krew.

Pogotowie ratunkowe zabrało rannego, którym okazał się 17-letni Mateusz, do szpitala, najpierw w Gnieźnie, później w Poznaniu, jednak życia chłopaka nie udało się uratować. Zmarł tego samego dnia. Policja wszczęła śledztwo w tej sprawie i zatrzymała 19-letniego wówczas Dawida F. Ustaliła, co potwierdził później w sądzie sam oskarżony, że Dawid F. był uzależniony od narkotyków, ale chciał wyjść z nałogu, bo właśnie miał rozpocząć studia na Politechnice Poznańskiej.

Obaj młodzi ludzie przyjaźnili się, a w dniu śmierci Mateusza wspólnie pili alkohol. Dawid F. miał wziąć za namową kolegi leki uspokajające. W pewnym momencie wydało mu się, że Mateusz dosypał mu narkotyku do drinka i zaczęła się kłótnia zakończona brutalnym pobiciem 17-latka.

Podczas rozprawy 20-letni obecnie Dawid przyznał się do zabicia przyjaciela, ale cały czas podkreślał, że nie zamierzał go zabić, nie wie, jak do tego doszło i pamięta tylko dwa pierwsze ciosy.

Prokurator oskarżył go o dokonanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Z ustaleń śledczych wynika, że wielokrotnie uderzał go rękami, kopał po głowie i całym ciele, mimo że Mateusz był już nieprzytomny. A potem zostawił go zakrwawionego i konającego bez pomocy. Chłopak miał tak zmasakrowaną twarz, że jego matka rozpoznała go jedynie po tatuażu.

Podziel się: