Poznań: Oszuści „na rynnę” pojawili się w mieście!

Stare Miasto Poznań fot. Sławek Wąchała

Grasowali w Toruniu, Bydgoszczy, Warszawie i Łodzi, dwóch specjalistów od oszustw „na rynnę” zatrzymała policja na Podkarpaciu – a teraz pojawili się w Poznaniu. Wszyscy posiadacze domów i rynien powinni mieć się na baczności.

Metoda działania oszustów „na rynnę” jest prosta: najpierw kręcą się po okolicy rozpoznając teren. Później podjeżdżają busem, mają robocze kombinezony i nie są Polakami – podają się za Rumunów, Węgrów albo Romów i od razu zdradza ich łamana, choć zrozumiała polszczyzna, śniada cera oraz ogólnie „południowy” wygląd. Oferują właścicielowi domu interes. Otóż, jak twierdzą, właśnie skończyli naprawę dachu w sąsiedztwie, ale zostało im trochę materiałów budowlanych, a że są już po robocie, chcą wracać do swojego kraju i nie chcą wieźć do siebie resztek materiałów budowlanych. A tu widzą, że rynna wymaga naprawy, więc za okazyjną cenę na poczekaniu chętnie ją naprawią.

Wiele osób daje się namówić, głównie z powodu ceny, która jest naprawdę okazyjna: oszuści chcą od 350 do 450 zł za wymianę uszkodzonej rynny razem z materiałem, więc to nie jest drogo. Tylko że jak przychodzi do płacenia, to padają zupełnie inne kwoty: 12 tysięcy, 15 tysięcy, a nawet ponad 20 tysięcy złotych. Gdy właściciele domu protestują, nagle pojawia się jeszcze kilku groźnie wyglądających mężczyzn i zaczynają padać groźby. Ofiary oszustw zgłaszają sprawy na policję, ale z odzyskaniem pieniędzy bywa różnie, bo bez podpisanej umowy, na której byłaby wymieniona kwota, trudno dowieść, że faktycznie wcześniejsza rozmowa była o zupełnie innych pieniądzach.

Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku (Podkarpacie) mimo to udało się zatrzymać dwóch oszustów narodowości rumuńskiej. Mieli naprawić 75-latkowi rynnę za 300 złotych, a po robocie zażądali 12 tysięcy. Mężczyzna zapłacił, ale zawiadomił policję. I już kilkanaście minut późnej policjanci zatrzymali w sąsiedniej Adamówce pierwszy pojazd oszustów, a w Cieplicach drugi. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zarzutu oszustwa dwóm obywatelom Rumunii, w wieku 34 i 42 lat.

Teraz, jak informuje portal epoznan.pl, oszuści pojawili się w stolicy Wielkopolski, o czym portal powiadomiła czytelniczka. Według jej relacji taka właśnie ekipa „dekarzy” przegląda północne dzielnice Poznania, zdarza się też, że podjeżdżają do domów i dzwonią pytając, czy nie ma czegoś do szybkiej i taniej naprawy. Są śniadzi i mówią łamaną polszczyzną, a poruszają się dwoma dostawczymi samochodami: białym i granatowym. Ceny, które proponują, są okazyjne, ale trzeba pamiętać o tym, że po pracy mogą zażądać kilkakrotnie więcej. Czytelniczka skorzystała z oferty fachowców i co prawda nie zapłaciła za naprawę rynny więcej niż się umawiali, ale „dekarze” porzucili pracę w połowie i jej nie ukończyli, gdy nie udało im się wyłudzić większych pieniędzy.

Poznanianka powiadomiła policję, przekazała jej także zdjęcia „dekarzy”. Policja zaś przestrzega przed zatrudnianiem niesprawdzonych fachowców bądź firm, a zwłaszcza wtedy, gdy nie chcą umowy, w której są dokładnie określone prace, które mają wykonać, termin wykonania i wysokość zapłaty. Bez takiej umowy bardzo trudno jest potem udowodnić, że rzeczywiście doszło do oszustwa. Gdy „fachowcy” nie chcą podpisać umowy, lepiej nie korzystać z ich usług. A w przypadku jakichkolwiek wątpliwości zawiadomić policję.

Podziel się: