Poznań: Krótka i kosztowna linia tramwajowa. Czy nas na to stać?

Tramwaj MPK Plac Wiosny Ludów łuk remont zmiana tras fot. Sławek Wąchała

Niecałe 600 metrów i tylko 3 przystanki – taką trasę ma linia zastępcza nr 99. Czy jest sens puszczania tramwaju na tak krótką trasę? Przebieg tramwajowej linii zastępczej nr 99 tylko pogłębia wątpliwości poznaniaków co do remontów w centrum.

Głos Wielkopolski nazwał tę linię tramwajową prawdopodobnie najkrótszą na świecie, bowiem liczy zaledwie niespełna 600 metrów i 3 przystanki: kursuje od AWF na Królowej Jadwigi do placu Wiosny Ludów. Obsługuje ją dwukierunkowy tramwaj z dwoma motorniczymi.

To jedna z dwóch zastępczych linii wprowadzonych po to, by ułatwić poznaniakom dotarcie do centrum po demontażu łuku na placu Wiosny Ludów, który umożliwiał tramwajom przejazd ze Strzeleckiej na Dowbora-Muśnickiego. Teraz gdy go nie ma, linia nr 99 zapewnia dojazd do ulicy Królowej Jadwigi, a linia nr 95 – do Kórnickiej.

Teoretycznie idea jest słuszna, bo – jak wyjaśnił Głosowi Wielkopolskiemu Bartosz Trzebiatowski, rzecznik prasowy ZTM – jedna linia umożliwia pasażerom dojazd tramwajem z węzła AWF do centrum Poznania, a druga dojazd z Kórnickiej do centrum. Tylko że tak jak puszczenie tramwaju Kórnicką ma sens, bo to jednak spora odległość do Starego Rynku – tak linia tramwajowa od AWF, licząca sobie nieco ponad pół kilometra i trzy przystanki nie wydaje się sensowna. Dlaczego?

Przede wszystkim ze względu na odległość. Niecałe 600 metrów bez problemu można przejść piechotą. Oczywiście są osoby, dla których to spora odległość, ale one mogą podjechać autobusem. Akurat z przystanku przy Królowej Jadwigi kursują cztery linie autobusowe, którymi można dotrzeć bliżej centrum lub bliżej trasy tramwajowej przez Solną i Małe Garbary. Puszczenie tędy tramwaju i angażowanie aż dwóch motorniczych wydaje się rozwiązaniem zbyt kosztownym, szczególnie w czasie gdy finanse miasta pozostawiają wiele do życzenia, jak to często podkreśla prezydent Jacek Jaśkowiak.

W dodatku przy brakach z pracownikami, jakie odczuwa MPK Poznań, z pewnością dwóch motorniczych przydałoby się na innych, bardziej obleganych trasach. Nie mówiąc już o tym, że gdy odcinano komunikację na przykład na placu Wolności czy Świętym Marcinie, to nikt się nie przejmował tamtejszymi mieszkańcami, a oni mają dalej do przystanków miejskiej komunikacji niż 600 metrów…

Głos Wielkopolski zwraca uwagę na kolejne koszty, które miasto musiało ponieść: demontaż barierek na Strzeleckiej przy liceum, bo tam znajduje się tymczasowy przystanek, a także jazda z pantografem „pod włos”, ponieważ tramwaj na tej trasie przejeżdża przez punkt, do którego w sieci trakcyjnej jest prąd. Ile więc ostatecznie to rozwiązanie kosztuje? Nie wiadomo, bo będzie to można policzyć dopiero po zakończeniu działalności linii.

Wątpliwości co do zasadności funkcjonowania tak krótkiej, a przez to i tak kosztownej trasy mają sami motorniczowie. Ich zdaniem lepszym rozwiązaniem byłaby jedna linia, która kursowałaby od AWF przez rondo Rataje do Kórnickiej i z powrotem. Częściej też korzystaliby z niej pasażerowie – obecne obłożenie linii nr 99 nie jest szczególnie duże.

Rosnące koszty utrzymania miejskiej komunikacji ze względu na rosnące ceny energii elektrycznej i paliw sprawiają, że prezydent Jaśkowiak zaczął mówić o ewentualnych podwyżkach cen biletów, bo pieniędzy może nie wystarczyć. Ale może najpierw, zamiast podwyżek, wypróbować metodę sensownego wydawania tych pieniędzy, które już są?